
W księgarniach ukazał się już drugi tegoroczny numer wydawanego przez Narodowy Instytut Kultury kwartalnika „Kultura Współczesna” – w związku ze stuleciem polskiej radiofonii niemal w całości poświęcony radiu. Znalazły się w nim m.in. artykuły o polskich początkach, zagłuszaniu (z akcentem położonym na Węgry i Bułgarię), podziemnych emisjach w stanie wojennym, folklorze zachowanym w radiowych archiwach, radiowym teatrze i reportażu… ale znalazły się tam też analizy poświęcone np. radiu więziennemu czy legendarnemu Radiu Caroline. To co wyróżnia tę publikację to odmienne spojrzenie… na różnych płaszczyznach. Przede wszystkim wynika ono z faktu, że radio stało się obiektem, nad którym pochylają się nie tylko jego pracownicy i przedstawiciele nauk ścisłych. W kręgu zainteresowań współczesnych badaczy znajdują się związane z tym medium zjawiska dotychczas nieopisywane, a związane np. z jego wpływem na daną sytuację czy jednostkę. Czasem jest to spojrzenie świeże i wiele wnoszące, czasem… podnoszące ciśnienie. Bo z całą pewnością tak zareagują niektórzy czytający o obracającym się nadajniku wysyłającym sygnał do Australii czy oglądający zdjęcie masztów z podpisem „wieże transmisyjne”.
Przykładem innego spojrzenia jest tekst o wpływie sytuacji międzynarodowej na sposób uruchamiania radia w Polsce. Autorka zwraca uwagę – co było pominięte m.in. przez Macieja Józefa Kwiatkowskiego – że dla ojców polskiej radiofonii istotna była też (o ile nie przede wszystkim) finansowa strona przedsięwzięcia, a nie tylko idea uruchomienia radia… Stawia też tezę o współpracy do samego końca pomiędzy spółkami PTR i Polskie Radio. Jej zdaniem wrażenie konfliktu wywoływał Stanisław Odyniec – redaktor „Radioamatora” i „Radjofonu Polskiego”, który miał osobisty uraz do Zygmunta Chamca. Podobną, choć mniej śmiałą tezę, postawiliśmy w naszym cyklu na stulecie polskiej radiofonii. Ciekawym zagadnieniem jest opisanie wpływu audycji radiowych na ludobójstwo w Rwandzie w roku 1994. Choć wydarzyło się to za życia wielu z nas, to – z uwagi na odległość – często w świadomości zapisało się jedynie hasłowo. Innym spojrzeniem na radio jest też z pewnością określanie tym słowem (choć z dopiskiem „internetowe”) spersonalizowanych playlist stworzonych przez sztuczną inteligencję… Trudne do przełknięcia mogą też być niektóre definicje. „radio funkcjonuje nie tylko jako technologia nadawczo-odbiorcza, ale też jako maszyna widm, performatywne «na żywo», technospołeczny interfejs dla wspólnoty akustycznej. Radio […] jako archetypiczne medium obecności stanowi kluczowy model zrozumienia relacyjności, afektywnej współobecności oraz rozszerzonej łączności we współczesnych praktykach medialnych…”. Docenić należy inicjatywę oraz chęć badania historii, jak i współczesności radia. Zwłaszcza, że publikacji o radiu wciąż nie ma dużo, a te, które są, często powielają popełnione przez wcześniejszych badaczy niedopatrzenia.


Comments
There are no comments