RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Po godzinach: „Państwowotwórcza rola Polskiego Radia w II RP...”, Elżbieta Kaszuba

Książka Elżbiety Kaszuby nie jest typową – jak inne opisywane w tym dziale – książką o polskiej radiofonii. Ta jest tutaj jedynie swego rodzaju punktem zaczepienia. Wychodząc od analizy radiowych ramówek autorka skupia się na przedstawieniu nastrojów panujących w II Rzeczypospolitej – podejścia do powstań, kultu Marszałka Piłsudskiego, dostępu do Bałtyku czy jednolitej polszczyzny. Zdaniem autorki to wszystko, jak w lustrze, odbijało się w radiowym programie, stanowiąc jednocześnie zawartą w tytule państwowotwórczą rolę tego medium. Szczegółowe opisy poszczególnych zagadnień sprawiają, że książka ta jest doskonałym źródłem dla osób spragnionych dodatkowych informacji, na które zabrakło czasu na lekcjach historii w liceum. Bo czy pamięta ktoś co dokładnie wydarzyło się 11 listopada 1918 roku? Albo, że serce Józefa Piłsudskiego na wileńskiej Rossie znalazło się dopiero rok po jego śmierci?

Na tym tle niestety gorzej przedstawiają się fragmenty dotyczące historii samej radiofonii. Czytając opracowanie pani Kaszuby można odnieść wrażenie, że dopiero w ostatnim rozdziale zorientowała się, że w Polsce międzywojennej istniało coś takiego, jak Radjo Poznańskie – subkoncesjonariusz Polskiego Radia. Przez ponad 3/4 książki autorka konsekwentnie nazywa je Polskim Radiem Poznań (strony 58, 108, 140, 182, 274, 309). Jest też kilka innych potknięć, jak pisanie o próbach technicznych radiostacji w Łucku, uruchomieniu na początku 1939 roku Brzezinki czy nadawaniu przez Gliwice z mocą 8-9 kW. Również przedstawiony przebieg tzw. prowokacji gliwickiej odbiega od poczynionych w ostatnim czasie ustaleń. Momentami autorce (i korektorom?) zabrakło też chyba ogólnego rozeznania w tematach technicznych, bo trudno inaczej zakwalifikować sugestię, że sukces niewymagającego przecież zewnętrznego zasilania Detefonu byłby większy, gdyby Polska była lepiej zelektryfikowana... Tradycyjnie też w książce nie zabrakło literówek i cyfrówek. Warto zwrócić uwagę, że Polskie Towarzystwo Radiotechniczne nie uruchomiło swojej rozgłośni 10 lutego 1925 roku, a konsekwencje po powstaniu listopadowym nie spadły na Wilno w roku 1932...

Comments

Dabowiec *.dynamic.chello.pl 22-11-2019 12:40

Do Detefonu można było dokupić głośnik ze wzmacniaczem lampowym Amplifon (oczywiście jak ktoś miał prąd w domu), może o to chodziło autorce "że sukces byłby większy"?
http://www.historiaradia.neostrada.pl/Detefon info .html

Tomek *.135.2.63 13-12-2019 13:35

To jakieś propagandowe prawicowe, koszmarne brednie. Nie było żadnej "państwowotwórczej" roli PR bo w kapitalistycznej 2RP była takie bieda że ludzi nie było stać na buty , dzieci chodziły boso a odbiornik radiowy miało kilka osób (najczęściej złodzieje powiązani z polską władzą). Jak ktoś miał odbiornik na wsi to go wystawiał przez okno żeby reszta wioski mogła posłuchać.. .2 RP była w ogonie Europy jeśli chodzi o ilość odbiorników radiowych. Zabawną sprawą jest że w 1925 Reżym kapitalistyczny wydał zakaz posiadania odbiorników radiowych pod karą więzienia :)))))))
Czym się zreztą ośmieszyli bo już wkrótce nastąpił boom radiowy i niemal każdy na świecie miał to urządzenie..

Krzysztof Sagan *.dynamic-ra-04.vectranet.pl 13-12-2019 17:50

Ciekawa analiza... Ale skoro nawet wioski słuchały, to może nadawanie takich audycji miało jednak sens? Jak zauważała autorka, kraj składał się z trzech zupełnie odrębnych tkanek wywodzących się z poszczególnych zaborów... i to radio w naturalny sposób mogło je spajać. Choćby poprzez promocję poprawnej (centralnej) polszczyzny. Budowano też świadomość narodową, co na Śląsku odniosło całkiem niezłe rezultaty (gorzej - z wielu powodów - było z Kresami).
Co ciekawe, autorka odnalazła w ramówkach sporo państwowotwórczych pozycji sprzed roku 1933, kiedy to nastąpiło przejęcie akcji Polskiego Radia przez Państwo... a z tego co pamiętam, Miazek w biografii Chamca pisał, że upaństwowienie uzasadniane było potrzebą takich audycji.
A jeśli chodzi o ten zakaz posiadania odbiorników, bo o takim z roku 1925 nie słyszałem... Można prosić o więcej szczegółów? Zwłaszcza, że rozporządzenie Ministra Przemysłu i Handlu z 10 października 1924 roku reguluje tę kwestię i zezwala na cywilne użytkowanie tego typu sprzętu. Kłopoty mogły mieć co najwyżej osoby mieszkające w strefie nadgranicznej...

Radio-retro *.191.179.170.ipv4.supernova.orange.pl 02-10-2020 19:50

Krzysztof.
Szkoda Twojego czasu na dyskusję z przeciwnikiem "reżymu kapitalistycznego".

Tadeusz *.130.38.86.mobile.mezon.lt 04-01-2021 11:03

Niestety,ale polskie radio w Wilnie odedgrało wraz USB (getto ławkowe) rolę wichrzyciela w stosunkach narodowościowych.Sam Czesław Milosz był tego świadkiem,więc szkoda czasu,by dyskutować ze zwolennikami "socjalistycznej dyktatury piłsudczykowskiej".

Post a comment