RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 20.09.1925. Tadeusz Pęczalski. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pozostańmy dziś jeszcze przy opisywanym wczoraj konkursie radioamatorskim „Dziennika Poznańskiego”. W kolejnych wydaniach gazeta ta publikowała rozmowy podsumowujące imprezę. I tak doradca jury Leon Kozłowski, o którym jeszcze niejednokrotnie będziemy wspominać w naszym cyklu, krytykował jego organizację.

Sądzę, że przedkonkurs był staranniej zorganizowany niż właściwy konkurs, dowody, że na przegląd 11 aparatów poświęcono czas od godz. 18 do 22 z krótką przerwą. Demonstracja publiczna wypadła gorzej, powodem jest objaw, że publiczność chce słuchać koncertu i tylko koncertu a amatorom brak wprawy w demonstracji publicznej, a zresztą większość aparatów amatorskich do demonstracji przed 300 słuchaczami się wogóle nie nadaje. Dlatego też nie dopuszczono do demonstracji publicznej te aparaty które najlepiej i najpewniej działały, tylko te, które najgłośniej działały. Mimo to dwa z nich, które działały doskonale na kilku próbach, na sali nieoczekiwanie odmówiły. System punktów obmyślony przez redakcję „Dziennika Poznańskiego” jest mojem zdaniem tylko pierwszą próbą, doświadczenia zdobyte okażą niezbędne zmiany.

Jak przedstawia się rozwój radjoamatorstwa?

W porównaniu z zeszłym rokiem nastąpiło ogromne polepszenie, amatorzy montują samodzielnie najbardziej skomplikowane aparaty, gdyby nie wysoka cena akcesorji i nieznaczny wybór prawdopodobnie mielibyśmy już niejedną superheterodynę lub inne trudne dla zmontowania układy. Przyjemnem jest, że wielu amatorów swobodnie montuje bez zaglądania do książeczki z szematami, to znaczy wiedzą co robią.

Jak się pan asystent zapatruje na znaczenie konkursu?

Konkurs „Dziennika Poznańskiego” ma podwójne znaczenie, popularyzuje daną gałęź wiedzy oraz za pomocą premji dopomaga najzdolniejszym amatorom. Pozatem pierwiastek współzawodnictwa zachęca do ciągłego doskonalenia się. Szczególnie wielkie znaczenie posiadają te punkty, które traktują o własnoręcznem wykonaniu wszystkich akcesorji, ze ździwieniem widzieliśmy, że amatorzy pobudzeni warunkami konkursu budowali sobie własnoręcznie zupełnie dobre kondensatory obrotowe, transformatory itp., czyli rzeczy, do których nasz przemysł krajowy jeszcze się nie mógł zabrać.

Na pytanie o rozwój radioamatorstwa odpowiadał też profesor fizyki Uniwersytetu Poznańskiego i prezes stowarzyszenia radiotechników, Tadeusz Pęczalski. Rozmawiał Wł. Z-ki.

Ruch amatorski w porównaniu z zeszłym rokiem rozwijał się i to znacznie, zwłaszcza pod względem jakościowym. Ostatni konkurs urządzony przez „Dziennik Poznański” najlepiej to wykazuje. I ilość zgłoszonych aparatów odbiorczych i ich wykonanie wykazują znaczny postęp w spopularyzowaniu radio wśród wielkopolskiego społeczeństwa, a zwłaszcza młodzieży. Z początku myślałem, że radio będzie dla większości amatorów tylko zabawką przejściową. Patrząc jednak na duże wysiłki tych amatorów, ich pomysłowość, a często też i teoretyczne pogłębienie swych wiadomości z dziedziny radjo dochodzi się do wniosku, że ten pierwszy poryw zamienił się już na „sport”, a bez wątpienia wielu tych młodocianych amatorów wyjdzie napewno na doskonałych fachowców. Za to starsza generacja mniej może aniżeli tego należało się spodziewać zajmuje się radjo. Być może, że tutaj największą rolę odgrywa to, że dla opanowania instrumentu radjo koniecznym jest pewien wysiłek, nie wielki coprawda, ale zawsze trochę popracować trzeba, a do tego chętnych już jest mniej. W każdym bądź razie w ruchu radjowym Poznań stanowczo zajmuje już poważne miejsce i to nie ostatnie. […]

Dziękując za łaskawe udzielenie tych obszernych informacji poruszyliśmy w rozmowie jeszcze jeden bardzo aktualny temat, a mianowicie kwestję uruchomienia lokalnych stacji nadawczych?

– Stacje nadawcze radjofonu – zdaniem profesora Pęczalskiego – mają bez wątpienia duże znaczenie dla danej miejscowości, jak i dla dzienników. Do ważniejszych użyteczności zaliczyć należy podawanie wiadomości gospodarczych, politycznych, metereologję, a także nadawanie koncertów, które będą o wiele lepiej słyszalne aniżeli nadawane przez dalsze stacje, co bez wątpienia ruch radjofoniczny znacznie rozwinie.

Ilustracja tytułowa: Tadeusz Pęczalski

Źródło ilustracji tytułowej: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Comments

There are no comments

Post a comment