Wydarzyło się 3.10.1925

W sobotę, 3 października 1925 roku, swoje czterdzieste trzecie urodziny obchodził Julian Krzewiński, a w zasadzie Julian Maszyński, aktor teatralny i filmowy, śpiewak, autor librett, scenariuszy i piosenek, który przed mikrofonem stacji PTR występował wraz z kolegami i koleżankami z Teatru Nowości. Zanim do niego trafił studiował na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, uczył się w szkole dramatycznej Gabrieli Zapolskiej, a nawet – na blisko dwa lata – został artystą cyrkowym i nauczycielem w Brazylii. Zyskał sobie sympatię słuchaczy po wyrecytowaniu na antenie wiersza swojego autorstwa o tytule „Na fali 385”. Zmarł 4 marca 1943 roku w Warszawie.
Niejednokrotnie pisaliśmy już w naszym cyklu o działających, jak i nowo uruchamianych firmach radiotechnicznych. Nie wspominaliśmy jednak, w jakiej sytuacji się znajdowały… Wspominany przez nas w ubiegłym miesiącu dodatek radiowy „Rzeczpospolitej” zamieścił taką analizę redaktora Adama Dąbrowskiego.
Aby przemysł jakiś mógł się należycie rozwinąć trzeba z jednej strony wzmożonego popytu, z drugiej zaś możliwości produkowania conajmniej po cenach konkurencji zagranicznej plus ochrona celna. Co do popytu na sprzęt radjotechniczny, to spodziewać się należy, iż w związku z udzieleniem przez Rząd koncesji broadcastingowej i co za tem idzie uruchomieniem większej stacji nadawczej w Warszawie, popyt ten wzmoże się dość znacznie, jakkolwiek ze względu na ciężką ogólną sytuację gospodarczą kraju i słabe horoskopy na polepszenie się sytuacji w niedalekiej przyszłości nie możemy rokować rozwoju ruchu radjoamatorskiego w Polsce na wzór Anglji, Niemiec lub Ameryki.
Pozostaje druga sprawa, a mianowicie czy można w obecnych warunkach produkować w Polsce sprzęt radjofoniczny po cenach konkurencji zagranicznej plus istniejąca ochrona celna? Otóż nasuwają się bardzo poważne zastrzeżenia. Jak wiadomo Generalna Dyrekcja Poczt i Telegrafów dla poparcia krajowej produkcji radjofonicznej wprowadziła 20 proc. podatek (od ceny sprzedażnej) na wyroby zagraniczne, a 2 proc. na wyroby krajowe. Pozatem dotychczasowe cło na radjosprzęt wynosi 6 zł od kg. Zdawałoby się więc, iż w tych warunkach polski przemysł radjofoniczny winien mieć wszelkie dane do rozwoju, lecz praktyka pokazała co innego. Oto okazało się, iż zagranica (Niemcy, Austrja i częściowo Francja) rzuca na nasz rynek olbrzymie ilości taniego sprzętu radjowego, przeważnie bezwartościowego i takiego którego sprzedaż na miejscu jest wzbroniona, gdyż sprzęt ten nie odpowiada przepisom i normom tam obowiązującym. Aby pozbyć się tego sprzętu ceny sprzedażne są kalkulowane tak nisko, iż nawet po opłaceniu cła i 20 proc. podatku są znacznie niższe od samokosztu produkcji krajowej. To też w tych warunkach trudno rokować rozwój polskiemu przemysłowi radjowemu, tem więcej, iż wprowadzenie wielu socjalnych reform postawiło wydajność naszej pracy daleko w tyle poza wydajnością pracy Zachodu.
Czynniki rządowe powinny wziąć pod uwagę, iż trzeba warunki uzdrowić idąc albo po linji polityki Czechosłowacji tj. bezwzględnego zakazu wwozu z zagranicy sprzętu radjowego, produkowanego w Polsce, rozszerzając stopniowo ten zakaz na dalsze artykuły, w miarę rozwoju polskiej produkcji radjofonicznej, albo też tworząc odpowiednią komisję badającą wartość poszczególnych fabrykatów i zezwalającą na sprzedaż tylko pierwszorzędnego sprzętu radjowego, tem bardziej, iż sprzedawanie tandety dyskredytuje ideę radjofonji, gdyż uniemożliwiając dobry odbiór radjofoniczny tem samem zniechęca szerokie masy do tego doniosłego wynalazku.
Dla porządku pozwolę sobie nadmienić, iż nowela Sejmowa do ustawy o Poczcie, Telegrafie i Telefonie z czerwca r.ub. zakazuje wwozu zagranicznego sprzętu radiofonicznego, uzależniając każdorazowe zezwolenie na taki wwóz od decyzji p. Ministra Przemysłu i Handlu, tymczasem przepisy wykonawcze do tej ustawy zezwoliły na wwóz bez ograniczenia wszelkiego sprzętu i w ten sposób szlachetna pobudka Sejmu do poparcia polskiego przemysłu radjowego została całkowicie spaczona, a istniejący w Polsce przemysł radjowy napróżno walczy o utrzymanie się przy życiu.
Program na sobota, 3 października 1925 roku (Poznań)
Godzina 21:00 / Fala 228 metrów
Próby mikrofonowe
„Dziennik Poznański” (3.10.1925)
Ilustracja tytułowa: Julian Krzewiński podczas spotkania Klubu Smakoszy
Źródło ilustracji tytułowej: Narodowe Archiwum Cyfrowe


Comments
There are no comments