RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 25.10.1925. Fragment pisma Kazimierza Szperalskiego w sprawie łaźni. Źródło: Archiwum Państwowe w Lublinie (https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/pl/jednostka/-/jednostka/1773269)

Niedziela, 25 października 1925 roku, przyniosła tak oczekiwaną przez radioamatorów i radiofilów zapowiedź powrotu audycji nadawanych przez Polskie Towarzystwo Radiotechniczne. Choć nie padło w niej wiele szczegółów, z pewnością u wielu osób wywołała szybsze bicie serca…

W przyszłym tygodniu dzięki staraniom pol. Tow. radiotechnicznego oraz spółki „Polskie radio” będzie uruchomiona stacja nadawcza radiofoniczna PTR przy ul. Narbuta. Bliższe szczegóły i terminy koncertów podamy w swoim czasie w kalendarzyku radiofonicznym.

Jedną z takich osób mógł być kolejny na naszej alfabetycznej liście wspierających stację PTR Kazimierz Szperalski z Hrubieszowa. Można przypuszczać, że jeśli znalazł się w tym gronie, to był już posiadaczem odbiornika… a skoro mieszkał w mieście położonym dość daleko od wszelkich stacji nadawczych, to z dużym prawdopodobieństwem posiadał zapewniający odbiór dalszych stacji kosztowny aparat lampowy. Jeden z pierwszych w swojej okolicy. Przypuszczalnie jednak odległość 250 kilometrów od Warszawy sprawiała, że i tak nie mógł być stałym słuchaczem prowadzonych z niewielką mocą stołecznych prób. Mimo to po starcie akcji „Radio-Amatora” zadeklarował płacenie 3 złotych dobrowolnego abonamentu, a następnie – przed 17 sierpnia 1925 roku – taką składkę uiścił przynajmniej raz. I zrobił to w sytuacji, kiedy wielu posiadających odbiorniki Warszawiaków wymigiwało się od tej inicjatywy…

Być może był to efekt lokalnej rywalizacji. Uważni Czytelnicy mogli zauważyć, że na liście „Radio-Amatora” znalazł się jeszcze co najmniej jeden mieszkaniec Hrubieszowa. Co najmniej, ponieważ podobieństwo nazwisk sugeruje błędne odczytanie odręcznego pisma. Wpłacanie trzech złotych na początku akcji zadeklarował Witold Barański, a kwotę tę – w tym samym okienku czasowym co Szperalski – wpłacił W. Baranowski. W zawierającej hrubieszowskie numery książce telefonicznej z roku 1939 nie występuje ani jedno ani drugie z tych nazwisk, natomiast na miejscowym cmentarzu spoczywają przedstawiciele obu rodzin… ale żaden Witold.

Więcej śladów dla przyszłych badaczy pozostawił po sobie Kazimierz Szperalski. Wspomniana książka telefoniczna odnotowuje nawet dwie osoby o tym imieniu i nazwisku – właściciela piekarni przy ul. Kilińskiego i właściciela sklepu przy Rynku. Obaj spoczywają dziś w sąsiadujących ze sobą grobach na hrubieszowskim cmentarzu – jeden zmarł w roku 1943 w wieku 67 lat, drugi w roku 1969 w wieku 58 lat. Ten pierwszy, według „Gazety Przemysłowo-Rzemieślniczej” z 18 sierpnia 1935 roku, był piekarzem i urodził się w roku 1875, drugi zaś – jak ustalił redaktor „Expressu Porannego” (publikacja w dniu 20 grudnia 1928 roku) – w marcu 1927 roku miał niespełna siedemnaście lat, co po zestawieniu tych informacji wskazuje na rocznik 1910… Zapewne to starszy z nich w latach 1919-1931 prowadził restaurację i kawiarnię oraz wyszynk wódki, piwa, wina i miodu przy ulicy Kościelnej, a także w styczniu 1925 roku wystąpił do starostwa o pozwolenie na budowę popularnej później łaźni murowanej przy ulicy Kilińskiego. Jej plany można dziś odnaleźć nie wychodząc z domu – w scyfryzowanych zbiorach Archiwum Państwowego w Lublinie pod intrygującym hasłem „Projekt łaźni motorowej K. Szperalskiego w Hrubieszowie”. Później – od 1933 roku – należał do komitetu organizacyjnego Związku Cechów Piekarskich województwa lubelskiego, a 11 listopada 1937 roku przyznany mu został Srebrny Krzyż Zasługi za zasługi na polu pracy zawodowej w rzemiośle. Młodszy Kazimierz Szperalski w 1925 roku uczęszczał do szkoły. Czternaście lat później jako przedstawiciel Związku Strzeleckiego został indywidualnym mistrzem powiatu w strzelaniu z broni małokalibrowej. Który z nich zadeklarował płacenie trzech złotych w akcji „Radio-Amatora”? Piećdziesięciolatek czy piętnastolatek? Intuicja podpowiada, że ten pierwszy, ale z całą pewnością stwierdzić tego dziś nie można…

Z młodszym Kazimierzem Szperalskim wiąże się też pewna tragiczna historia miłosna, zresztą z radiem w tle… Historia niczym z „Romea i Julii” Szekspira, na kanwie której powstała jedna z zamojskich legend miejskich – o białej damie z „ruskiego” cmentarza… Ale o szczegółach napiszemy już jutro.

Ilustracja tytułowa: Fragment pisma Kazimierza Szperalskiego w sprawie łaźni

Źródło ilustracji tytułowej: Archiwum Państwowe w Lublinie (https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/pl/jednostka/-/jednostka/1773269)

Comments

There are no comments

Post a comment