Wydarzyło się 5.11.1925

Po krótkiej przerwie wracamy do przedstawianych 2 i 3 listopada życiorysów braci Odyńców. Jeszcze zanim ukazał się pierwszy numer „Radio-Amatora”, „Express Poranny” doniósł o przegranej walce panny służebnej z siódmym przykazaniem.
Stanisławowi Odyńcowi (Al. Jerozolimskie nr 21) skradziono walizkę zawierającą bieliznę, ubrania i biżuterję wartości 2000 zł. Oskarżona o kradzież służąca Bronisława Mabuszczykówna zbiegła.
Wraz z pojawieniem się „Radio-Amatora” bracia zajęli się propagowaniem idei krótkofalarstwa. Z ich inicjatywy w całej Polsce zaczęły powstawać kolejne radiokluby, polscy radioamatorzy zaistnieli też na arenie międzynarodowej. Równolegle Stanisław zaangażował się w działalność Centralnego Komitetu Polskich Zrzeszeń Radiotechnicznych i nadawanie programu stacji PTR. Rok 1926 przyniósł kolejne wydarzenia – kontynuację działalność charytatywnej poprzez wspieranie radiofonizacji szpitali, licytację należącej do niego maszyny do pisania oraz mebli, a także zawiązanie – z bratem Januszem oraz dwoma innymi osobami – Towarzystwa Popularyzacji Radja. Celem spółki – jak zapisano u notariusza – było urządzenie i prowadzenie laboratorium i pracowni radioamatorskiej oraz prowadzenie wszelkiego rodzaju imprez mających za zadanie popularyzowanie radia oraz reklamowanie i sprzedaż towarów radiotechnicznych. Konflikt z Polskim Radiem ostatecznie doprowadził do załamania dotychczasowego życia. W roku 1927 przestały się ukazywać oba wydawane przez braci pisma. Wówczas doszło też do unieważnienia małżeństwa Stanisława z Ludmiłą Łucją z domu Kaszyn.
Po zamknięciu warszawskich spraw Stanisław Odyniec udał się do Włoch, skąd w drugiej połowie listopada 1927 roku na pokładzie statku Saturnia wyruszył do Buenos Aires. Był to drugi rejs tej jednostki na trasie z Triestu do Ameryki Południowej. Wyprawa ta stała się pretekstem do napisania kilku artykułów, które później ukazywały się w „Tygodniku ilustrowanym” i piśmie „Morze”. Pierwszy dotyczył bezpieczeństwa morskich podróży, drugi opisywał rejs transatlantykiem, a trzeci historię zatonięcia statku Principessa Mafalda i rolę radia w ratowaniu jego pasażerów. Do tej tragedii doszło 25 października 1927 roku u wybrzeży Brazylii.
Do Argentyny, jak wskazują dane tamtejszego urzędu migracyjnego, Odyniec dotarł 6 grudnia 1927 roku. Czy miał świadomość, że będzie tam mieszkał przez najbliższe trzy dekady? Dziennikarzowi wychodzącego w Argentynie „Głosu Polski” zaraz po przybyciu tłumaczył, że przybywa w celu „gruntownego zapoznania się ze stosunkami miejscowemi i nawiązania bliższego kontaktu między prasą argentyńską i polską”. I trzeba przyznać, że intensywnie zabrał się do pracy. Już 19 stycznia 1928 roku spotkał się z prezydentem Argentyny Marcelo Torcuato de Alvearem i rozmawiał z nim o polskiej emigracji i osadnictwie. Niecały tydzień później – 25 stycznia – wziął udział w otwarciu sfinansowanego przez siebie „Patronatu Polskiego”, czyli biura pomocy dla emigrantów polskich przy Domu Polskim w Buenos Aires. Jak odnotował ukazujący się wówczas w Warszawie tygodnik „Wychodźca”, został on jego prezesem. W tym czasie miał już też opanować język hiszpański. W późniejszym okresie z udzielanej przez Stanisława Odyńca pomocy korzystał m.in. Witold Gombrowicz. Ale nie wszystkim podobała się taka aktywność. W maju 1928 roku w wychodzącym w Krakowie piśmie „Zgoda Ludu” ukazała się napisana dwa miesiące wcześniej korespondencja ich argentyńskiego korespondenta J. M. Króla – nie docierała ona chyba do grodu Kraka drogą radiową – o zwalczaniu tam Odyńca. W tym samym czasie prasa z oddalonego o ok. 600 kilometrów od Buenos Aires Santa Fe pisała o jego objeździe po kraju, w ramach którego zbierał dane do książki o bogactwach naturalnych poszczególnych regionów Argentyny. Miała być ona przeznaczona do polskich rolników rozważających emigrację.
Kolejną poruszoną przez Stanisława Odyńca kwestią była sprawa nawiązania stosunków handlowych pomiędzy Argentyną i Polską oraz utworzenie – wraz z kilkoma innymi Polakami – „nieoficjalnego biura prasowego” broniącego dobrego imienia kraju nad Wisłą. Tak jego działalność w artykule o życiu Polaków w Argentynie opisywał „Głos Narodu”.
W ciągu niespełna roku sprostowano dziesiątki szkodliwych dla Polski artykułów w argent. prasie, publikując natomiast w niej setki artykułów odpowiednio informujących o Polsce. Urządzono cały szereg konferencyj i odczytów, a co najważniejsze, staraniem i kosztem red. Stan. Odyńca zorganizowano wycieczkę dziennikarzy polskich do Santiago del Estero na zaproszenie tamtejszego rządu. O tej wycieczce prasa argentyńska pisała przez cały tydzień.
I za Oceanem Odyniec nie zatracił cech swojego charakteru. Gdy trzeba było, interweniował u jednego z miejscowych biskupów… Według przywołanego artykułu, wraz z zespołem miał też doprowadzić do zarzucenia stosowania przez miejscowych określenia „polaca” na kobietę lekkich obyczajów.
W tym czasie Janusz ponownie próbował wydawać pismo radiowe. „Wiadomości Radiowe. Ilustracje i programy” ukazywały się od lutego do września 1932 roku. Klucz był prosty – skupić się na odbiorcach detektorowych, których nie interesują programy stacji zagranicznych. Niestety i tym razem na jego drodze stanął Zygmunt Chamiec, który – jak określił to Janusz Odyniec w jednym z artykułów – zakatrupił tytuł poprzez odcięcie go od źródeł programu radiowego i informacji prasowych. Jednocześnie na rynku pojawiło się mające tę samą cenę „Małe RA”, co finalnie doprowadziło do końca pisma Odyńca. Trafił on potem do pracy w Centralnym Okręgu Przemysłowym, a po wybuchu wojny przez Rumunię i Francję dotarł do Wielkiej Brytanii. Tam w 1941 roku zmarł w metrze na atak serca podczas niemieckiego nalotu. Po śmierci brata Stanisław publikował prace naukowe w piśmie „Ciencia y Fe” („Nauka i wiara”) oraz książki, których tytuły można przetłumaczyć jako „Symbolika eucharystyczna w sztuce” oraz „Wprowadzenie do teorii siły naturalnej”. Ostatnie lata spędził w Mar del Plata. Przeżył młodszego brata o dziewiętnaście lat – zmarł w Argentynie w roku 1960.
Ilustracja tytułowa: Stanisław Odyniec na emigracji w Argentynie
Źródło ilustracji tytułowej: Wł. Taworski „Polonia w Argentynie oraz katalog eksponatów polskich kolonij w Argentynie i Chile”, Buenos Aires 1929


Comments
There are no comments