RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!

Zaplanowany na Wielki Piątek – 2 kwietnia 1926 roku – koncert religijny nie doszedł do skutku. Przyczyn odwołania transmisji ówczesna prasa nie podała. Informowała natomiast co czeka słuchaczy w dalszej przyszłości…

W sprawie nadawania przez radjo produkcji teatralnych i recytacyjnych dyrekcja nowej radjostacji warszawskiej odbyła szereg konferencji z najwybitniejszymi reżyserami stolicy. W naradach brali udział: z teatrów miejskich – pp. Dyr. Zelwerowicz, Dyr. Schiller, Dyr. Chaberski i Stefan Jaracz, z teatrów Polskiego i Małego pp.: Karol Borowski, dr Zygmunt Nowakowski i Aleksander Węgierko.

To informacja opublikowana w piątkowej „Warszawiance”. Przez kolejne dwa tygodnie identyczna lub podobnie brzmiąca notatka ukazywała się również w „Kurjerze Warszawskim”, „Rzeczpospolitej”, „Polsce Zbrojnej”, „Chwili”, „Ilustrowanej Republice”, „Pielgrzymie” i „Dzienniku Poznańskim”.

Wczoraj nie zmieściła nam się już podana przez „Rzeczpospolitą” informacja o występie przed mikrofonem Polskiego Radia Stanisława Odyńca… Chyba nie był to żart primaaprilisowy, choć patrząc na jego relacje z Zygmuntem Chamcem można mieć takie podejrzenia…

Stacja warszawska gościła w tych dniach przed mikrofonem p. Stanisława Odyńca, wiceprezesa Centralnego Komitetu Polskich Zrzeszeń Radjotechnicznych. W swem pięknem przemówieniu podkreślił redaktor „Radjo-Amatora” doniosłość powstania właściwej radjofonji, jaka się narodzi z otwartej wielkiej radjostacji, która potężnym głosem przemówi do serc i dusz swego rozległego audytorjum.

Miejsce, gdzie to audytorjum zebrane – to Polska cała jak długa i szeroka, to Europa – a może i druga półkula. A samo audytorjum? To Polacy, gdziekolwiek się znajdują: w domach rodzinnych w ziemi ojczystej czy też na obczyźnie zagubieni wśród żywiołu obojętnego, a nierzadko wrogiego.

Radjofonja powinna nas jednoczyć, zacierać różnice dzielnicowe, powinna dążyć do tego, aby zapanowało wśród nas braterstwo. My, którzy jesteśmy entuzjastami radja – być może – wyolbrzymiamy jego znaczenie, lecz nam się wydaje, że tym głosem, który zwoła wszystkich Polaków pod jeden sztandar braterskiego współczucia będzie właśnie głos radjofonu.

Nie dalej jak trzy dni temu przytaczaliśmy statystyki dotyczące liczby zalegalizowanych radioaparatów w Niemczech i Wielkiej Brytanii… Wspominaliśmy też, że w Polsce statystyki nie wyglądały wówczas tak różowo. Jak to jednak u nas bywa i tym razem potrzeba okazała się matką wynalazku. Choć w zasadzie było to wprowadzenie w życie rozwiązania stosowanego od roku 1893 na Węgrzech – a mianowicie słuchania audycji przez słuchawkę telefonu… Jak to wyglądało opisał kwietniowo-majowy „Radio-Amator”:

Często się zdarza, że radjoamatorzy posyłają swoim znajomym audycje radjowe przez zwykły telefon. Oto co w tej sprawie zakomunikował nam inż. F. Żegilewski z Radomia za czasów działania jeszcze próbnej stacji PTR.

W niedzielę dnia 14 bm. słyszeliśmy radjostację warszawską wzywającą m. Przytyk do nadesłania szczegółów dotyczących przekazywania audycji radjofonowych z odbiornika do innej miejscowości za pośrednictwem przewodów telefonicznych. Ponieważ ten sam sposób stosowaliśmy w Radomiu od kilku miesięcy, przeto śpieszymy podzielić się naszemi spostrzeżeniami.

Stawiając przed głośnikiem mikrofon zwykłego telefonu udawało nam się przekazywać omawianą audycję w obrębie miasta. Przy zastosowaniu transformatora małej częstotliwości o przekładni 1:3, drut średnicy 0,12 mm, włączając go większem uzwojeniem w obwód wtórnego uzwojenia transformatora niskiej częstotliwości aparatu (w miejsce słuchawek), a mniejszem – w linję telefoniczną, otrzymywaliśmy znacznie lepsze wyniki, gdyż audycję radjofonową z odbiornika 4-o lampkowego mogliśmy przekazywać do Skarżyska, odległego od Radomia o 41 klm., do Kielc – odległych o 86 klm., a nawet do Lublina odległego o 120 klm.

Przekazując audycję zwracano uwagę słuchaczom telefonicznym (nieraz sześciu jednocześnie), aby wyjmowali mikrofony z mikrotelefonów, gdyż długie słuchanie powodowałoby wyczerpywanie się miejscowych baterji telefonicznych.

Korzystając ze sposobności czujemy się w obowiązku wyrazić swe uznanie radjostacji warszawskiej, której dobre audycje słyszymy w Radomiu aparatami jednolampkowemi. Łączymy wyrazy należnego poważania.

Trudno dziś powiedzieć cokolwiek o tak wykorzystującym sieć telefoniczną radomskim inżynierze. Nazwisko Żegilewski nie znajduje się w bibliotekach cyfrowych, nie ma go też w najpopularniejszej wyszukiwarce internetowej ani w bazie PESEL.

Program na piątek, 2 kwietnia 1926 (Polskie Radjo)

Audycje próbne

„Echo Warszawskie” (1.04.1926)

[ODWOŁANE] Próbny koncert religijny

„Polska Zbrojna” (28.03.1926)

Zapowiedź programu na dzień następny

„Polska Zbrojna” (28.03.1926)

Ilustracja tytułowa: Fragment plakatu reklamującego Telefon Hirmondo

Źródło ilustracji tytułowej: tenyleg.com (https://tenyleg.com/2015/12/29/puskas-tivadar-talalta-fel-a-telefonkozpontot/)

Comments

There are no comments

Post a comment