Wydarzyło się 18.09.1926

Sobota, 18 września 1926 roku, przyniosła otwarcie nowego sezonu Teatru Qui Pro Quo w Galerii Luxemburga. Na początek wystawiono wielką rewię w dwóch aktach i osiemnastu obrazach „Kiedy panienki idą spać”. Premiera przez recenzentów przeważnie odebrana została w sposób niezwykle pozytywny. W gazetach pojawiały się takie określenia, jak „efektowna scenka”, „czarowniejsze akcenty”, „wysoki poziom”, „soczysty humor” czy „finezja kompozycji i precyzja wykonania”. Na scenie wystąpiła cała plejada gwiazd, ale i debiutanci. Na afiszach znalazły się nazwiska Heleny Buczyńskiej, Władysławy Jaśkówny, Dory Kalinówny, Hanki Ordonówny, Janiny Szymbortówny, Ireny Topolnickiej, Miry Zimińskiej, Stanisława Belskiego, Gustawa Cybulskiego, Adolfa Dymszy, Michała Halicza, Fryderyka Jarosy’ego, Kazimierza Krukowskiego, Edmunda Minowicza, Czesława Skoniecznego, Eugeniusza Wojnara, Wacława Zdanowicza oraz tancerzy – Niny i Feliksa Parnellów. Wydarzenia tego co prawda nie transmitowano na fali 480 metrów, ale wątków radiowych w samej rewii nie zabrakło. Być może za sprawą jednego z autorów – Mariana Hemara – który, jak już wspominaliśmy, miał być zaangażowany w tworzenie reklamowych „Rozmaitości”. Pozostałymi twórcami byli Julian Tuwim i Andrzej Włast. Na plakatach przedstawiani byli jako Fik, Mik i Optyk…
Do pełnego zapisu rewii niestety nie dotarliśmy, ale z lektury recenzji można wywnioskować, że w obrazie „Oj-di-ri-di-radio” wystąpili Janina Szymbortówna i Adolf Dymsza oraz, że kończył się okrzykiem sprawozdawcy „Psiakość! Co za nogi!”, będącym tytułem kolejnej scenki. Redaktor „Expressu Porannego” pisał „Znowu p. Szymbortówna czaruje w radjoscenie”, zaś Liń z „Nowego Kurjera Polskiego” zwracał uwagę na jej scenicznego partnera – „Dymsza z dużą dozą komizmu odtwarzał radjowego totumfackiego”… Przypomnijmy znaczenie tego zapomnianego już dziś słowa – jak wskazuje Słownik Języka Polskiego PWN, totumfacki to osoba zaufana bez sprzeciwu wypełniająca czyjeś zalecenia. Według redaktora „Gazety Warszawskiej Porannej” podpisującego się lu-ce scenka ta „zdradza nam zakulisowe tajemnice warszawskiej stacji nadawczej”, o wesołym obrazku zza kulis Polskiego Radia pisał „Robotnik”. Jednak najwięcej uwagi temu fragmentowi poświęcił niejaki J. A. z żydowskiego „Naszego Przeglądu”:
Świetna jest satyra na warszawskie radjo, które, jak wiadomo radjotom, jest najnudniejsze w świecie – ale ten numer mógłby wypaść efektowniej, gdyby stworzono oryginalną stylizację formy scenicznej. Z okazji tej sceny radjowej muszę na tem miejscu wyrazić uznanie p. Dymszy, który wykombinował sobie komizm andrusowskiej nonszalancji i flegmy – wprost wspaniały, zasługujący na filmowe zdjęcie.
Czytając prasową relację z nadanej dwa dni po rzeczonej premierze transmisji expose Czesława Klarnera – wydarzenia niewątpliwie ważnego, które doprowadziło do upadku drugiego rządu Kazimierza Bartla – nie sposób się powyższej opinii o nudzie nie dziwić. Według „Kurjera Poznańskiego” było tak:
Czy wiedział ktokolwiek naprzód, że wczoraj Radjo Polskie transmitowało exposé ministra skarbu? Nigdzie o tem naprzód nie dano znać w prasie, a w programach radjowych figurowały zwykłe wykłady, koncerty itd. A jednak, gdy o godz. 16 przebrzmiał znak . – – (znak W (Warszawa) w alfabecie Morsego), usłyszeli ci, co aparat swój odbiorczy nastawili na falę 480 zapowiedź naszej speakerki radjowej: „Hallo! hallo! Radjo Polskie, Warszawa. Posłowie zaczynają schodzić się do Sejmu, za chwilę będziemy podawać przemówienie ministra Skarbu p. Czesława Klarnera”.
„Chwila” ta była jednak bardzo podobna do naszego żydowskiego „zaraz”. O godz. 16.30 zabrzmiał znowu znak stacji warszawskiej, na dobre 2 minuty. Potem znów cisza, a o 16.37 sympatyczny głosik zapowiada po raz wtóry, że „za chwilę” nadawać będziemy przemówienie bezpośrednio z Sejmu”. Zamiast tego o 16.42 odezwał się miły szum stacji poznańskiej, a trzy minuty później znów znak . – – . – – na przeciąg blisko 4 minut. Można sobie doskonale nastroić aparat na falę 480.
Wreszcie o godz. 17.01 kilkakrotny znak „W” i głos speakerki, że „do laski marszałkowskiej wpłynęły 4 oświadczenia itd.”. Jeszcze dalszych dziesięć minut cierpliwości przy wsłuchiwaniu się w szum z Winiar, a p. min. Klarner zaczął mówić faktycznie. Transmisja była na ogół bardzo dobra, fala nie wahała się niemal wcale, zaledwie pod koniec exposé słabiutko mieszał się od czasu do czasu do audycji jakiś Niemiec. Naturalnie! Głos mówcy, na ogół monotonny, brzmiał w słuchawce zupełnie wyraźnie, w kilku momentach dosłyszeć było można reagowanie „Wysokiej Izby” na treść exposé. Czy był to aplauz czy protesty – tego zrozumieć nie było można. Najprawdopodobniej i jedno i drugie. Pan min. Klarner skończył swe przemówienie o 18.14.
Z uwagi na długość wystąpienia nie przywołujemy go tu w całości. Można je odnaleźć w cyfrowej Bibliotece Narodowej w serwisie Polona. W tym czasie w programie przewidziany był koncert popołudniowy oraz odczyt prof. Antoniego Urbańskiego „Kultura polska na Pomorzu i w Gdańsku”… i był to już drugi termin, bo wcześniej zapowiadano go na 13 września. Tydzień później w programie znalazł się wykład „Stulecie dekabrystów i udział Polaków” tego samego autora. Trzeba jednak przyznać, że mimo braku atrakcyjnej formy na słuchalność w tych gorących politycznie dniach radio narzekać nie mogło… Po następnym posiedzeniu Sejmu w gazecie „ABC” ukazała się taka notatka:
W czasie ostatniej rozprawy sejmowej mieszkania radjoamatorów, którzy posiadali głośniki, były przepełnione ciekawymi, którzy chcieli przysłuchać się ważnym debatom w Sejmie. Jak więc widzimy, radjo daje duże korzyści także jeżeli chodzi o rozwój wypadków politycznych i życie państwowe.
W kolejnych dniach przed zapowiadanymi obradami Sejmu obserwowano zwiększony ruch przy okienkach rejestrujących odbiorniki…
Krytyka płynęła też z innych stron. „Kurjer Warszawski” skarżył się na nadawanie w programach dla dzieci bajek rosyjskiego poety Iwana Kryłowa, kiedy nie wykorzystano jeszcze wszystkich utworów Stanisława Jachowicza, Ignacego Krasickiego, Antoniego Góreckiego, Adama Mickiewicza, Marii Konopnickiej, Teofila Lenartowicza… czy nawet Jeana de La Fontaine’a. „Kurjer Poznański” narzekał na brak muzyki religijnej w niedzielne poranki oraz nieuwzględnienie w programie siedemsetnej rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu, co zrobiły stacje z Niemiec i Wielkiej Brytanii. Wydaje się jednak, że najcięższe działa wytoczył Jerzy Sosnkowski, powieściopisarz i publicysta współpracujący z radiem, późniejszy autor grafomańskiego opowiadania „Radjomiłość”. Wykorzystując szpalty „Kurjera Warszawskiego” podniósł kwestie związane m.in. z finansami:
Jeśli chodzi o odczyty: powinny one być budowane specjalnie dla radja, a nie stanowić wyimków i wycinków z prac już gdzieś publikowanych lub drukowanych. Odczyt w radjo to nie jest mowa wygłaszana do zgromadzonego tłumu, jak to bywa przy odczycie normalnym, to raczej rozmowa z każdym poszczególnym słuchaczem. Psychika zgromadzonego w jednym miejscu tłumu jest inna niż psychika człowieka będącego u siebie i u siebie samotnie słuchającego prelekcji. Odczyty radjowe winny być pisane specjalnie. Wpływa na to cały szereg czynników. Jest oczywiste, że przygotowanie takiego odczytu wymaga pewnego wysiłku niezależnie od znajomości tematu. Wymaga zdolności konstruktywnych pisarskich i przepuszczenia przez cały system intelektualnych pras, aby wycisnąć zeń wszystko wszystko, co będzie niepotrzebne przed aparatem nadawczym. Wymaga więc pracy i specjalności. Robota taka musi być zapłacona i to dobrze, jak każda specjalność. Inaczej zawsze będą niedomagania i słuchacz nie dostanie tego, co dostać powinien za swoje pieniądze.
To samo z programami muzycznemi. Radjo jako instytucja nowoczesna musi dbać o to, aby dawać abonentowi rzeczy nowe, rzeczy zrodzone, stworzone dzisiaj. To znów pociąga koszta, jak specjalna bibljoteka muzyczna itd.
Czy „Polskie radjo” daje to wszystko swoim słuchaczom? Nie. Sumy, które Radjo przeznacza na honorarja są śmiesznie małe, są takie, że nie sposób myśleć o pracy „specjalnej”.
Głos w tej prasowej dyskusji zabrał też redaktor „Echa Warszawskiego”:
Polskie Radjo jest instytucją dzielną i ruchliwą. Jedyny zarzut poważny jaki można jej zrobić to oszczędność w wypłacie honorarjów prelegentom, co jak udowodnił dobitnie p. Jerzy Sosnkowski pociąga fatalne następstwa – tylko dla prelegentów.
Ostatnio organizuje dział literacki. Projekty są piękne, tylko… tylko widocznie nie chcą się zbyt przemęczać sympatyczni nasi koledzy doborem dzieł, skoro na początek dają „Chłopów” Reymonta.
– Pomyślcie tylko… Wiosna – Lato – Jesień – Zima… dopiero w 1927 roku usłyszymy coś innego.
Pozatem jest to wbrew prądowi czasu. Wszakże lepiej od kogo innego wiemy, że chłop polski jest nielubiany w Warszawie. Krytyka gotowa zdecydować, że Polskie Radjo opanowali piastowcy.
Chodziło oczywiście o ludzi związanych z PSL „Piast”… W tym samym czasie na łamach tygodnika „Wyzwolenie” – za którym stało PSL „Wyzwolenie” – zaczęły ukazywać się artykuły sponsorowane stawiające radio w pozytywnym świetle. 3 października w artykule „Co to jest radjo” niepodpisany autor pisał:
Dziś dzięki temu nowemu wynalazkowi, który w jednem słowie nazywa się radjo, mieszkaniec najbardziej oddalonego zakątka kraju może codziennie wiedzieć to, co dzieje się na całym świecie. Posiadacz radjostacji odbiorczej codzień usłyszeć może kilka pożytecznych odczytów lub pogadanek i codzień spędzić może miły wieczór słuchając świetnej muzyki, śpiewu lub deklamacji. A dla rolników jeszcze jednak specjalnie ważna sprawa. Radjostacja nadawcza warszawska co wieczór ogłasza tak zwany komunikat rolniczy i meteorologiczny, to jest uwagi obserwatorjum astronomicznego o pogodzie. Jest to prawdziwa kopalnia wiadomości dla każdego rolnika. Usłyszy on tam dużo cennych wskazówek dotyczących gospodarki na roli, a przedewszystkiem codzienne ceny na giełdzie warszawskiej produktów rolnych.
A w jednym z kolejnych wydań w tekście „Czego można się nauczyć przez radjo” dodawał:
Polskie Radjo pragnąc, ażeby audycje nadawane przez radjostację warszawską stały jaknajwyżej od początku swojej działalności specjalną opieką otacza dział odczytów i lekcji. Sprawa tych odczytów od pierwszych dni , kiedy stacja warszawska rozpoczęła nadawanie, przechodziła przez cały szereg prób i zmian, ażeby były one zrozumiałe dla wszystkich i miały jednocześnie wartość naukową. Codziennie więc stacja warszawska nadaje dwa albo trzy odczyty, co stanowi 18 odczytów tygodniowo, 80 miesięcznie – czyli około 1000 odczytów rocznie.
Jeśli chodzi o to, co jest nadawane, to przyznać trzeba, że wszystkie działy nauki i wiedzy ludzkiej w formie dostępnej dla ludzi zupełnie nawet nieprzygotowanych są omawiane przez mikrofon (przez Radjo). A więc przedewszystkiem dzieje narodu polskiego od najdawniejszych lat do czasów obecnych – opowiadał znany historyk polski prof. H. Mościcki oraz inni. Również bardzo starannie i przystępnie prowadzona jest nauka o ziemi naszej, czyli tzw. gieografja. Jak należy dobrze mówić po polsku uczył nas świetny znawca języka polskiego – prof. Adam Kryński. Dla ludzi, którzy pragnęliby nauczyć się jakiegoś języka obcego, a nie mają potemu możności, odbywa się raz na tydzień specjalna lekcja języka francuskiego, którą prowadzi p. L. Roquigny. Lekcja ta, którą p. Roquigny rozpoczął od najprostszych słów dała już rezultaty. Radjostacja warszawska otrzymuje cały szereg listów od radjosłuchaczy z podziękowaniami za naukę języka francuskiego. Zachęcona tem radjostacja w najbliższym czasie przystąpi do lekcji innych języków obcych.
Również ciekawe i pouczające są wykłady znanych polskich podróżników, w których opowiadają oni o krajach, które zwiedzili i o przygodach, które ich spotkały w podróżach. W ubiegłych miesiącach m.in. specjalne zaciekawienie wśród radjosłuchaczy wzbudzały opowiadania znanego polskiego podróżnika por. Mieczysława Lepeckiego. Również ważny bardzo dział stanowią odczyty o najnowszych wynalazkach.
W ramach wspomnianego w artykule „całego szeregu prób i zmian” we wrześniu władze radia powołały komisję odczytową. Wspominał o tym Zygmunt Chamiec w wywiadzie opublikowanym w „Polsce Zbrojnej” 7 września 1926 roku – jedenaście dni przed premierą rewii Qui Pro Quo, od której zaczęliśmy ten odcinek i trzynaście dni przed wspomnianym expose ministra Klarnera:
Polskie Radjo powołało do życia komisję odczytową złożoną z bardzo poważnych jednostek, która obejmie dalsze kierownictwo programów. Prace komisji skierowane będą nie tylko w kierunku obrania właściwej drogi i stworzenia zespołu wykładowców, ale nadto zbadanie pola zainteresowania naszych słuchaczy.
Wątpliwości co do tego wyrażał Stanisław Odyniec na łamach „Radjofonu Polskiego”:
Niestety już drugi miesiąc upływa od wymienionego postanowienia i nic się absolutnie nie robi. Odczyty odbywają się automatycznie w dalszym ciągu, daje się jednak zauważyć coraz większą chaotyczność w ich układaniu i rozplanowywaniu. Siłą nadanego rozpędu utrzymuje się jeszcze linja niektórych działów, lecz naogół dzieje się z działem odczytowym coraz gorzej.
W innym tekście autor zwracał uwagę na jeszcze jeden problem.
Polskie Radjo posiada Zarząd, Radę Nadzorczą, Komitet Wykonawczy, kilku dyrektorów, liczny sztab urzędników, ale… niema w ich gronie tego, na kimby spoczywała odpowiedzialność za całość programów radjostacji, niema ich odpowiedzialnego kierownika. Wygląda to tak, jakby w Polskiem Radjo nie uważano programów za podstawową część jego działalności. Skutki tego widoczne są na każdym kroku. Niema kto się zatroszczyć, aby każdy dział programów miał swego właściwego kierownika. Z wyjątkiem muzyki wszystkie inne działy załatwiane są ubocznie, jako dodatek do innych zajęć biurowych poszczególnych urzędników. I niema też nikogo, ktoby pracę wszystkich tych działów uzgodnił dążąc do nadania programom jakiegoś własnego oblicza o umiejętnie zharmonizowanych członach. […]
A więc odczyty nie pozostają w żadnym stosunku do części koncertowej programów, w tych ostatnich muzyka wyparła prawie zupełnie żywe słowo, zaś ani jedno ani drugie nie liczą się najzupełniej z audytorjum narzucając mu apodyktycznie pewną linję programową, być może wzniosłą i piękną, ale nie dostosowaną do skali zainteresowań tego audytorjum.
To teraz dla równowagi… Pozytywnie program oceniał redaktor W-ski na łamach „Kurjera Polskiego”:
Z natury rzeczy główną część programu każdej radiostacji tworzy muzyka. Działalność radiostacji przeznaczona jest dla szerokich sfer, złożonych z zupełnie różnorodnych elementów zarówno pod względem intelektualnym, jak i społecznym. Muzyka jest tą częścią twórczości artystycznej, która najłatwiej przemawia do uczucia ludzi znajdujących się na zupełnie różnych poziomach.
Z tych względów i w działalności radiostacji warszawskiej muzyka wysunęła się na plan pierwszy. Nie wynika z tego wcale, by inne strony działalności były przez radiostację warszawską pominięte. Przez ubiegły sezon, który – rzecz można – ukończył się we wrześniu radiostacja warszawska dawała sprawozdania giełdowe, komunikaty polityczne, sprawozdania sejmowe bezpośrednio z sali sejmowej, odczyty z przeróżnych dziedzin wiedzy ujęte w formę popularno-naukową itd., ale pierwsze miejsce w tej działalności zajmowała muzyka.
Radiostacja warszawska uprawia wszystkie dziedziny muzyki, od lekkiej do najpoważniejszej symfonicznej. Obok koncertów dawanych przez własną orkiestrę kameralną radiostacji pod batutą prof. Dworakowskiego parę razy w tygodniu koncertuje orkiestra filharmonji pod batutą prof. Ozimińskiego lub prof. Młynarskiego. Zresztą przed mikrofonem radia zjawiają się kolejno wszyscy najwybitniejsi soliści znajdujący się stale lub czasowo w Warszawie. Jeden wieczór w tygodniu radiostacja poświęca produkcjom operowym, a w najbliższej przyszłości – według świeżo ogłoszonych w prasie zapowiedzi – produkcje te mają być znacznie rozszerzone.
Oczywiście w tem krótkiem zestawieniu nie możemy wyczerpać całego ogromu pracy artystycznej, który został przez niespełna pół roku istnienia radiostacji warszawskiej dokonany. Na inną rzecz narazie chcemy zwrócić uwagę. Koncertu w zamkniętej sali, choćby największej, słucha tysiąc lub dwa tysiące ludzi. Ilu ludzi słucha koncertu radiostacji nie daje się obliczyć nawet w przybliżeniu. W każdym razie odpowiednią liczbę trzeba określać na setki tysięcy ludzi. To zresztą tyczy się nietylko muzyki, ale całej działalności radiostacji, i to niech będzie miarą tego, jak ważną misję kulturalną spełnia radiostacja, szerząc wśród setek tysięcy swoich słuchaczy kulturę muzyczną. Koncert czy odczyt radiostacji jest już dziś własnością publiczną i z natury rzeczy musi podlegać publicznej ocenie.
Miniony okres działalności radiostacji, o którym sądzimy, że nie pomylimy się, nazywając go próbnym, pozwala rokować na przyszłość najpiękniejsze nadzieje. Radiostacja starała się oddać przedewszystkiem całokształt muzyki polskiej w jej historycznym rozwoju, a pozatem najcelniejsze utwory muzyki obcej. Nie wątpimy, że ta droga będzie nadal utrzymana.
To przytoczmy jeszcze wspomniane w cytacie doniesienia o „powiększeniu programów radjostacji warszawskiej”:
Dotyczy to przede w pierwszym rzędzie koncertów popołudniowych, których program i czas trwania będą znacznie większe niż dotychczas. Występy solistów będą znacznie częstsze i to nietylko w koncertach wieczornych, ale i popołudniowych. Pozatem wprowadzony zostanie koncert wyłącznie solistów, który odbywać się będzie co piątek. W środy i soboty wieczory poświęcone będą muzyce tanecznej (jazz-band). Po całkowitej reorganizacji działu odczytowego zostanie on również znacznie rozszerzony, tak, że dotychczasowa przerwa między audycją popołudniową i wieczorową będzie musiała być zniesiona.
Wprowadzono też zmiany organizacyjne, których efekty można było usłyszeć dopiero w listopadzie i grudniu.
Działalność świeżo zreorganizowanego działu literackiego, na czele którego stoi kierownik wydziału prasowego Polskiego Radja p. M. Weronicz, zasługuje na całkowite uznanie. Pierwszy występ działu literackiego, który wyreżyserował zradjofonizowaną przeróbkę noweli Tetmajera pt. „O Zwyrtale muzykancie” wypadł doskonale i wywołał entuzjazm wśród radjoamatorów, którzy w setkach listów przysłanych do zarządu radjostacji warszawskiej proszą o powtórzenie raz jeszcze tej zradjofonizowanej przeróbki perły literatury podhalańskiej.
Wydział literacki ma zamiar na przyszłość co pewien czas dawać przez mikrofon radjofonizowane nowele, szkice i wyjątki pisarzy polskich i zagranicznych. Pozatem rozszerzone zostaną również i inne działy, j. np. dział atrakcji dziecięcych i humoru. W najbliższym już czasie zostanie również zainstalowany w Filharmonji mikrofon, tak, że radjoamatorzy będą mogli słuchać bezpłatnie wszystkich koncertów.
O tych wydarzeniach będziemy jeszcze pisać. Co warte podkreślenia, radio przykładało wagę nie tylko do programu, ale i do jego brzmienia. Kierownik działu muzycznego, prof. Tadeusz Czerniawski, w wywiadzie dla „Kurjera Polskiego” opowiadał:
Dużo tu jeszcze zależy od praktyki, od tego jak są ustawione instrumenty muzyczne w studio radiowem w stosunku do mikrofonu, pod jakim kątem itd. Tylko praktyka i nieustanne próby mogą rozwiązać zagadnienia. Ale także dużo zależy od tego czy słuchacz ma dobry radioodbiornik, czy dobrze go ustawił. Bardzo często krytyka muzyki radiowej zależy od dobroci posiadanego przez słuchacza radioodbiornika.
Do jesiennych nowości można jeszcze zaliczyć emisję komunikatów kolejowych…
W komunikatach tych są omawiane nie tylko sprawy polityki kolejowej, ale również wszystkie zarządzenia władz kolejowych dotyczące zmian w rozkładach jazdy, taryfach kolejowych, osobowych i towarowych, sezonowych zarządzeń w ruchu itp.
…dotyczących higieny i zdrowia…
Celem propagowania wśród najszerszych sfer społeczeństwa zasad higjeny i zdrowia Polskie Radjo ogłaszać będzie stale komunikaty omawiające te sprawy, które nadsyłać będzie Państwowa szkoła higjeny.
…oraz promocję lotnictwa. Nadano też specjalne odczyty dla uczestników wystawy rolniczej w Słonimie:
Radjostacja warszawska przygotowała na niedzielną audycję tj. dnia 3 października, dwa specjalne odczyty związane z mleczarstwem i hodowlą, które wygłoszą panowie: inż. Fijałkowski i inż. W. Dusoge. Na wystawie w Słonimie urządzona będzie specjalna radjostacja odbiorcza z głośnikami, które przekażą zebranym odczyty wygłoszone w Warszawie.
Te spotkały się z pozytywnym odzewem środowiska. Na łamach „Wyzwolenia” można było przeczytać:
W niedzielę, 3 października 1926 r. Polskie Radjo ogłosiło dwa bardzo ciekawe odczyty: 1) Znaczenie i wpływy mleczarń spółdzielczych na podniesienie dobrobytu rolnika Tadeusza Fijałkowskiego. 2) Wychów prosiąt i tucz na bekony Wacława Dusoga. Odczyty te dają bardzo cenne wskazówki w sprawie organizacji mleczarń i handlu trzodą chlewną. Takie i podobne odczyty będą wygłaszane tem częściej im więcej będzie aparatów odbiorczych na wsi.
Wśród jesiennych zapowiedzi pojawiła się i taka:
W Polskiem Radjo usłyszymy wkrótce szereg odczytów tworzących pewną luźną całość o literatach posiadających umysłowość techników. Ludzie tego typu, jak pełen fantazji Verne, Żuławski, Prus, Flammarion wyprzedzają swemi pomysłami postępy techniki i wiedzy ścisłej. W powieściach Prusa przewijają się pomysły wyprzedzające (Lalka) ludzkość, jak i odsłaniające tajemnice ludów z czasów zamierzchłych (Faraon). Radjosłuchacze usłyszą niebawem szereg odczytów o Prusie, Tomaszu Zanie, Jerzym Żuławskim, Flammarionie, Crook’się i Morozowie, których fantazje poetyckie technika z dnia na dzień realizuje.
Warto również odnotować udział w programie paryskiej śpiewaczki pochodzenia polskiego Marii Freundowej, która akurat przebywała w Warszawie. Zastanawiające w jaki sposób na ożywienie programu miały wpłynąć zainaugurowane 7 października 1926 roku… lekcje szachów.
Wykłady te zostały powierzone jednemu z najlepszych graczy w stolicy, delegatowi Polski na Olimpjadę w r. 1924, redaktorowi „Świata Szachowego”, dr. St. Kohnowi. Zwolennicy tego najszlachetniejszego ze sportów umysłowych od dnia 7-go października co czwartek o godz. 19 m. 55 mieć będą możność ćwiczenia się w grze szachowej pod świetnym kierownictwem prelegenta.
Jednak i tu musiała przyjść refleksja – już w listopadzie lekcje przesunięte zostały na wtorki i ograniczone do dwóch spotkań miesięcznie. Dodajmy tylko, że 31-letni Stanisław Kohn był z zawodu lekarzem. Miał już na koncie również tytuł akademickiego mistrza Warszawy, a w 1926 roku zdobył brązowy medal w turnieju o mistrzostwo Polski. W styczniu 1940 roku wraz z innymi szachistami został aresztowany przez Niemców w kawiarni szachowej przy Marszałkowskiej 76 w Warszawie, a następnie rozstrzelany w Palmirach.
Program na sobotę, 18 września 1926 (Polskie Radjo)
15:00-15:15
Komunikat gospodarczy
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
17:00-17:25
Odczyt z działu „Mowa ojczysta” pt. „Dzisiejsze skazy i błędy językowe”
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
17:30-18:30
Jazz-band
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
18:30-18:55
Odczyt z działu „Radjokronika”*
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
* - Znaczenie kryształu dla radjoamatora. Teorja kryształu i jego skład chemiczny. Wybór spiralki. Wstawienie kryształu. Zaciąg detektorowy. Budowa anteny dla detektora, uziemienie. Budowa odbiorników kryształkowych. Odbiornik kryształkowy ze wzmacniaczem. Odpowiedzi od redakcji. Kącik radjohumoru.
19:00-19:25
Odczyt z działu „Historja ojczysta”
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
19:25-19:40
Komunikat rolniczy
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
19:40-19:55
Nad program Rozmaitości
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
20:30-22:00
Koncert wieczorny. Muzyka lekka.
„Radjofon Polski” (11.09.1926), „Echo Warszawskie” (17.09.1926), „Kurjer Polski” (18.09.1926), „Kurjer Warszawski” (18.09.1926)
Ilustracja tytułowa: Janina Szymbortówna i Adolf Dymsza
Źródło ilustracji tytułowej: Narodowe Archiwum Cyfrowe


Comments
There are no comments