Wydarzyło się 13.06.1925

Dziś przenosimy się do Krakowa… choć trafimy tam przez Poznań. Jak wynika z zapowiedzi „Kurjera Poznańskiego”, w dawnej stolicy Polski nadchodziły zmiany…
Energiczna kampanja krakowskiej prasy i sfer zainteresowanych w radjo osiągnęły skutek. Ministerstwo postanowiło stację łukową krakowską zlikwidować, ustawiając w zamian stację lampową telegraficzną i telefoniczną współczesnego typu. A poznańska stacja nadal zatruwa straszliwym hałasem powietrze, gnębiąc ruch radjofoniczny, który i bez tego przeżywa obecnie ciężkie czasy z powodu letniego sezonu. Zamierzona przeróbka stacji, o której chodzą pogłoski już od pół roku, posuwa się w tym samym tempie co i koncesja radiofoniczna… stoi w martwym punkcie.
Krakowscy radioamatorzy jednak i tak mieli powody do zmartwień… a właściwie powód: najnowsze rozporządzenie magistratu dotyczące instalacji anten, o którym wspominaliśmy już w naszym cyklu nieco ponad dwa tygodnie temu. „Ilustrowany Kuryer Codzienny” w artykule analizującym ten dokument władze Krakowa nazwał patentowanymi wrogami radia.
Przyjrzyjmy się bliżej temu rozporządzeniu. A więc ingerencji magistratu nie podlegają właściwie tylko anteny pokojowe, gdyż § 1 rozporządzenia powiada, że urządzanie i zawieszanie anten w miejscach otwartych, czyli w podwórzu realności czy też w ogrodzie, o ile to ma miejsce na obszarze miasta Krakowa, dozwolone jest jedynie za poprzedniem zezwoleniem magistratu. Ciekawem jest dlaczego magistrat nie wydał dotychczas rozporządzenia, że na rozpięcie drutu w podwórku celem uwiązania na nim psa lub rozciągnięcie sznurków do wysuszenia bielizny musi się wykazać pozwolenie magistratu. Bo czyż rozpięcie linki drucianej długości 25-30 m, jak to dla nowoczesnych aparatów jest wystarczającem, grozi większem niebezpieczeństwem niż wspomniany drut lub sznurek?
Na domiar wszystkiego celem uzyskania pozwolenia na rozpięcie tego drutu (§ 2 rozporządzenia) musi się przedłożyć cały plik załączników, a więc a) zezwolenie właściciela realności, b) zezwolenie władz pocztowo-telegraficznych na urządzenie radjostacji, c) poświadczenie tychże władz, że antena nie koliduje z przepisami co do krzyżowania z przewodami telegraficznymi i telefonicznymi, takież poświadczenie elektrowni miejskiej i nareszcie d) szkic sytuacyjny w podziałce 1:500, plan szczegółowy umocowania i wzniesienia anteny nad połacie dachu, mury kominowe, szczytowe itp.
Dalej autor rozprawia się z poszczególnymi punktami wskazując to na wkraczanie magistratu w sprawy umów między właścicielem radiostacji a właścicielem nieruchomości, to znowuż na niemożność uniknięcia krzyżowania się anten i kabli w dużych miastach – może poza Warszawą, gdzie kable przebiegają pod ziemią. Kolejną poruszoną przez niego kwestią są plany…
Klasycznym wprost w swojej bezmyślności jest rozporządzenie przedkładania szkiców sytuacyjnych, planów umocowania itp. Zdawałoby się, że chodzi tutaj o jakieś monumentalne budowle, plany których powinny na wieczną rzeczy pamiątkę pozostać w archiwach magistrackich, gdy tymczasem współczesna antena jest pojedynczą linką drucianą o łącznej wadze wraz z izolatorami około 500 g. Zresztą rozporządzenie magistrackie zgóry przesądza konstrukcję anteny (§ 6), gdyż każe się jej wznosić 2 m ponad dachem i 1 m ponad kominami, rzeczy przy nowoczesnych antenach zupełnie zbyteczne.
Takie ujęcie sprawy wiązało się z dodatkowym czasem i pieniędzmi… Z wyliczeń autora wynikało, że sporządzenie szkiców, przeskalowanych planów mocowania oraz wykonanie instalacji to koszt około 150 zł, do tego 50 zł potrzebne było na pokrycie opłat stemplowych, co razem stanowiło 1/3 ceny porządnego odbiornika z anteną.
Skutek, że niejeden, którego nawet stać na zapłacenie 600 zł, wspomniawszy na udrękę połączoną z chodzeniem po urzędach i z wyczekiwaniem na załatwienie sprawy połączone jeszcze z zupełnie nieproduktywnym wydatkiem 200 złotych zrzeknie się wogóle raz na zawsze posiadania radjofonji. Jeżeli to było celem magistratu przy wydawaniu tego rozporządzenia, to celu tego magistrat w zupełności dopiął.
Program na sobotę, 13 czerwca 1925 roku (Warszawa)
Godzina 20:00-22:00 / Fala 385 metrów / Koncert okolicznościowy
Arie / pieśni
„Rzeczpospolita” (12.06.1925)
Arie / pieśniPosłuchaj: Artysta
„Rzeczpospolita” (12.06.1925)
Gra solowa
„Rzeczpospolita” (12.06.1925)
Ilustracja tytułowa: Fragment artykułu „Patentowani wrogowie radja w Polsce” w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym”
Źródło ilustracji tytułowej: „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, 13.06.1925


Comments
Ciekawy artykuł... i jak widać, jednak żyjemy w czasach rozluźnienia biurokracji. No kto by pomyślał.
A wspomnienie uciążliwości sezonu letniego: ciekawe jakie Esy wtedy dolatywały, haha?