RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 15.06.1925. Fragment reklamy z pisma „The Talking Machine World”. Źródło: „The Talking Machine World”, 15.02.1925

W „Radioamatorze” datowanym na środę, 10 czerwca 1925 roku, ukazał się „urywek z naszej korespondencji” pod hasłem „Historja jedna z wielu”. Dawno nie przytaczaliśmy opinii ówczesnych słuchaczy, oddajmy zatem głos niepodpisanemu czytelnikowi pisma braci Odyńców.

Zawsze interesowały mnie bardzo wszelkie zjawiska z dziedziny elektryczności, a przedewszystkiem radjo. Musiałem więc posiąść aparat radjoodbiorczy. Łatwo udało mi się też rozniecić odpowiednią „radjo-febrę” w gronie mych kolegów, co wkrótce doprowadziło do koniecznej „akcji finansowej”, w której wyniku nabyłem części do 4-lampowego odbiornika. Było to przy końcu listopada 1924 r. Szybko zawiesiłem pojedyńczy izolowany drut dzwonkowy, ok. 50 mtr. długości, między stodołą i domem mieszkalnym u mego kolegi poza miastem. (Tam było wyżej i dalej od miejskiej elektrowni). Jako izolatory zastosowałem porcelanki od rolosów. Za uziemienie służyła pompa (studnia). Poszczególne części (najprzód do 1-lampowego odbiornika ze sprzężeniem zwrotnem) rozłożyłem na stole, połączyłem drutami i założyłem słuchawki. Wynik: charakterystyczny gwizd, a przy obracaniu kondensatorów: wykłady, lekcje, koncerty etc. z różnych stacji niemieckich i angielskich. Rezultat wtórny: obecni, jak gdyby wzruszeni, ze zdziwienia kręcą głowami i wydają jakieś „niesamowite” głosy zachwytu i zadowolenia. A potem, potem wszystko co miało uszy do słyszenia w naszem miasteczku chciało słyszeć „radjum”! Rozpoczęły się pielgrzymki. Dwadzieścia do trzydziestu proszonych i nieproszonych gości obojga płci, wszystkich stanów i różnego wieku cisnęło się wieczorami do słuchawek. W pozach niewygodnych, w normalnych warunkach nie do pomyślenia – jedni słuchali, inni zachowywali ciszę. Przyjaciele czy nieprzyjaciele – dzielili się zgodnie, choć gwałtownie, dziwnie rozpalonemi słuchawkami, szarpiąc w zaciekłości rozłożoną na stolę gmatwaninę części i drutów. Po kilku wieczorach miałem przekłutą szpilką od włosów jedną słuchawkę (ogółem posiadałem jedną parę) i jedne kleszcze „kasku” złamane. – Tymczasem przybył do naszego miasteczka jakiś „radjo-operator” z łona pewnej organizacji krajowej. Rozwiesił antenę i przed szczelnie zapełnioną salą demonstrował na 4-lampowym aparacie francuskim z wielkim powodzeniem i wyrazistością… chrapliwe terkotanie miejskich dynamomaszyn. Przedzierające się czasem silniejsze echa koncertów radjofonicznych były jedynemi przeszkodami tych, zresztą „czystych”, produkcji…

…Publiczność powoli wycofała się z sali, a operator tych niefortunnych produkcji wyjechał – ze znaczną fortuną złotych na rzecz owej organizacji krajowej.

Teraz chyba noworodki i głusi w całej okolicy nie wiedzą jeszcze że „radjo” to okropna, piekielnym trzaskiem, łoskotem, rykiem i wyciem ziejąca trąba. Mieliśmy więc u siebie jaskrawy dowód, jak niebezpiecznie jest urządzać takie nieprzygotowane demonstracje „radjo”. – To jest ogólny dotychczasowy „rozwój” radja w naszem mieście. Jak się zdaje, radjo wogóle ma wielu ciekawych, a mało wiernych w Polsce.

A jak to wyglądało zagranicą? Przed kilkoma dniami „Ilustrowany Kuryer Codzienny” pisał o pewnej 91-letniej Amerykance z miasta Peoria (nie precyzując o którą Peorię chodzi):

Była ona z powodu swego gwałtownego temperamentu ogólnie nielubiana – i unikana przez sąsiadów. Pędziła więc smutną starość w samotności i nudzie. Pewnego razu jeden z jej krewnych pozostawił jej w domu na jakiś czas radjo-aparat. Starowina stała się odrazu entuzjastką radja. Szczególnie zachwycała się orkiestrą jazz-bandu z Nowego Jorku.

Parę miesięcy temu staruszka umarła. Gdy otwarto testament wyczytano co następuje: „Cały swój majątek, dom i 60000 dolarów zapisuję dyrygentowi jazz-bandu, dzięki któremu spędziłam rozkoszne chwile w mojem życiu. On mi zapewnił błysk szczęścia wśród złych i nieczułych ludzi”.

Ilustracja tytułowa: Fragment reklamy z pisma „The Talking Machine World”

Źródło ilustracji tytułowej: „The Talking Machine World”, 15.02.1925

Comments

There are no comments

Post a comment