RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 16.06.1925. Obrazek z pisma „The Wireless Magazine”. Źródło: „The Wireless Magazine” 6/1925

We wtorek, 16 czerwca 1925 roku, „Dziennik Poznański” powrócił do przywoływanej przez nas już w drugiej połowie maja sprawy promieniowania odbiorników. Najpierw sięgnijmy jednak do numeru tego pisma z 13 czerwca, kiedy to rozpoczynała się polemika… Do redakcji napisał Leon Kozłowski, asystent w Zakładzie Fizyki Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego, który jeszcze niejednokrotnie będzie powracał w naszym cyklu.

Artykuł w sprawie sprzężenia zwrotnego oraz pisków radioamatorów nie wydaje mi się zupełnie ścisłym i dobrze wyświetlającym tak aktualną sprawę, więc pozwolę sobie też zabrać głos w tej sprawie. Autor artykułu chwali niemiecki przepis o zezwoleniu audionowym, a prawdopodobnie nie wie, że właśnie zdecydowano ten przepis znieść i dać amatorom zupełną swobodę odbioru jak i kogo chcą. Prawdopodobnie praktyka wykazała błędy tego przepisu. […]

Prawie wszyscy, którzy w Berlinie słuchają nie Berlina promieniują nie gorzej od naszych amatorów, a mniejsza ilość pisków w stosunku do ilości odbiorców da się bardzo łatwo wytłumaczyć. W Berlinie pracuje własna stacja radiofoniczna i dla jej odbioru 90% amatorów wystarcza najprostszy aparat kryształkowy, czyli oni promieniować nie mogą. Gdybyśmy mieli stację nadawczą, prawdopodobnie w czasie jej pracy nikt i nigdy nie posłyszałby ani pisku ani też żadnej innej stacji nadawczej dalej położonej.

Poza tem wydaje mi się, że największemi winowajcami pisków są nie prawdziwi amatorzy, którzy sami sobie zestawili odbiornik, gdyż ci rozumieją zwykle co robią, a panowie, którzy kupili sobie gotowy aparat i kręcą – kręcą – kręcą, lecz nie wiedzą co czynią, gdyż nie odróżniają opornicy od kondensatora itd., a wiemy dobrze, że prawie wszystkie odbiorniki u nas sprzedawane mają sprzężenie na antenę.

Myślę, że kontrola odpowiednich czynników nad odbiornikami sprzedawanymi przez nasze firmy oraz szereg popularnych artykułów w czasopismach i szereg dostępnych popularnych wykładów znacznie prędzej poskutkują niż budowa gmachu klubów, które według niemieckiego sekretarza stanu dr. Bredowa musi volens nolens w Niemczech upaść.

Odpowiedź redakcji przyniosło wydanie z wtorku. Przytoczmy jej fragmenty:

Racją jest, że „pozwolenie audionowe” w Niemczech z dniem 1. października przestaje obowiązywać, lecz nie dlatego, że praktyka wykazała jego błędy. Niema w świecie przepisu, który nie miałby żadnych błędów: chodzi wszakże o to, czy korzyści wynikające z danego przepisu przeważają nad niedogodnościami. I „pozwolenie audionowe” niewątpliwie miało strony ujemne. Lecz jeżeli rząd niemiecki przepis ten znosi, to nie dlatego, że jest błędny, lecz poprostu dla tego, że spełnił już swe zadanie i jest niepotrzebny. Stworzył on liczny zastęp ludzi doskonale orientujących się w radjotechnice, a pozatem zrozumienie istoty przyrządów radjotechnicznych przeniknęło do najszerszych warstw społeczeństwa. Do tego nam bardzo daleko.

Równocześnie z „pozwoleniem audionowym” kasuje się w Niemczech obowiązek stemplowania odbiorników gotowych i kontrola tych aparatów, gdyż bez „pozwolenia audio nowego” urządzenia te nie mają racji bytu ani też sensu. Jeżeli każdy może budować taki odbiornik, jaki mu się tylko podoba, to dla każdego kupującego znajdzie się dosyć sposobności aby nabyć odbiornik promieniujący od jakiego amatora, który chce sobie zbudować inny. Sama więc kontrola aparatów nie doprowadzi do celu – tembardziej, że trudno będzie wycofać znaczną ilość odbiorników promieniujących będących już w rękach niepowołanych.

Natomiast za środek bardzo pożyteczny należy uważać artykuły popularyzujące w prasie codziennej oraz wykłady popularne. Jeżeli prasa sama nie rozpocznie akcji w tym kierunku, powinni radjoamatorzy ująć inicjatywę w swe ręce i posyłać dziennikom odpowiednie artykuły, a nie należy przypuszczać, aby pisma odmówiły ich umieszczenia. Wykłady popularne, które już przygotowuje Stowarzyszenie Radjotechników, mogą pomódz bardzo wiele, zachodzi jednak obawa, że stawią się gremjalnie amatorzy, którzy sami zbudowawszy odbiornik umieją się już z nim obchodzić, zaś z tych panów, którzy „kupili gotowy odbiornik i kręcą – kręcą – kręcą a nie wiedzą co czynią” nie ukaże się ani jeden. Takim panom przez myśl nie przejdzie możliwość wysłuchania wykładu.

Ilustracja tytułowa: Obrazek z pisma „The Wireless Magazine”

Źródło ilustracji tytułowej: „The Wireless Magazine” 6/1925

Comments

There are no comments

Post a comment