RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 21.06.1925. Komunikat o strojeniu odbiorników. Źródło: „Dziennik Poznański”, 20.06.1925

W niedzielnym wydaniu „Dziennik Poznański” powrócił do sprawy sprzężenia zwrotnego… Tym razem opublikowano głos sekcji amatorskiej Stowarzyszenia Radiotechników.

Kwestja poruszona w „Dzienniku Poznańskim” w sprawie sprzężenia zwrotnego na antenę jest dla nas radioamatorów bardzo aktualną. Wszyscy odczuwamy „piękno” pisków i ryków naszych współobywateli, którzy choć sami często nic swoim aparatem nie słyszą, potrafią całemu miastu przeszkadzać w odbiorze. Z największą gotowością skorzystamy z sympatycznej propozycji Redakcji i postaramy się, o ile możliwe, rzecz z naszego punktu widzenia wyjaśnić.

Zastanowimy się najpierw nad kwestją kto promieniuje. Amatorzy zorganizowani w naszej sekcji posiadają prawie wszyscy odbiorniki, bez sprzężenia na antenę, pozatem koledzy, którzy posiadają aparaty reakcyjne znają się na konstrukcji, więc sprzężenia napewno nie nadużywają. Prawdopodobnie i inni prawdziwi amatorzy, to znaczy ci, co potrafili sami sobie zestawić odbiornik, umieją nim odpowiednio władać. Zauważyliśmy zato, że posiadacze gotowych aparatów, mimo najlepszych chęci, nielitościwie promieniują, ponieważ zwykle nie mają najmniejszego pojęcia o konstrukcji i działaniu swego odbiornika i też nie zdradzają najmniejszej chęci do poznania, zadawalając się li tylko słuchaniem.

Skąd przychodzą aparaty gotowe? Mamy w Poznaniu wyroby firm krajowych lub też fabrykaty firm zagranicznych i tylko jako unikaty pojawiają się wyroby amatorskie. Prawie wszystkie aparaty znajdujące się w handlu mają sprzężenie na antenę, ponieważ brak odpowiednich przepisów nie wzbrania sprzedaży takowych, a drobne zalety zachęcają sprzedających do ich sprowadzania względnie wyrobu.

Jakie byłyby tu środki zaradcze, któreby nie naruszały naszej względnie liberalnej ustawy, a jednak skutecznie zapobiegały złu?

Kontrola wszystkich aparatów znajdujących się w użyciu oraz ich ewentualne plombowanie lub znowuż egzaminowanie każdego, ktoby chciał posiadać odbiornik zbytnio komplikuje zadanie i prawdopodobnie sprzyjać rozwojowi radjofonji w Polsce nie będzie. Kontrola za pomocą radiogoniometrów jest technicznie niewykonalna, pozostaje ścisła kontrola aparatów sprzedawanych. Ten sposób jest najprostszym, ponieważ radykalnie zapobiegnie złu nie dając w ręce laików aparatów mogących promieniować, technicznie będąc najłatwiejszym, gdyż wystarczy każdy nowy typ pojawiający się w handlu zupełnie elementarnemi środkami zbadać na promieniowanie.

Jeżeli jednak jeszcze niekrępowani co do typu prawdziwi amatorzy będą przeszkadzali, to przedewszystkiem będzie ich znacznie mniej a pozatem popularne wykłady kolegów wystarczą dla ich pouczenia.

Pozwolimy sobie na zakończenie zrobić parę uwag o największym wrogu radjofonji, mianowicie o poznańskim łuku. Znów słyszymy dość często w godzinach wieczornych jego syk. Nasuwa się pytanie: czy zrządzenia władz są poto, by ich nie wykonywano czy może zegary na centrali warszawskiej pokazują fałszywy czas?

Tymczasem „Kurjer Wileński” doniósł o odmowie rejestracji przez Delegaturę Rządu radioklubu w tym mieście.

Ilustracja tytułowa: Komunikat o strojeniu odbiorników

Źródło ilustracji tytułowej: „Dziennik Poznański”, 20.06.1925

Comments

Pająk *.148.42.12 28-06-2025 00:02

Obecnie tez by się przydało siejące zasilacze do urządzeń kontrolować przed ich sprzedażą. Nabyłem niedawno taki wraz z nowym TV (ma oddzielny zasilacz gdyż jest to wersja także do kamperów lub autobusów). Wprowadził mi szum na części stacji radiowych a niektóre najsłabsze wyciął zupełnie.

Post a comment