Wydarzyło się 22.06.1925

Nie tak dawno wspominaliśmy o wykorzystaniu radia przez policję w Nowym Jorku. U nas też mieliśmy sukcesy na polu „niebroadcastingowego” wykorzystania radia. W poniedziałek, 22 czerwca 1925 roku, „Ilustrowany Kuryer Codzienny” donosił o nowym polskim wynalazku przeznaczonym dla żołnierzy. Jego autorem był wspominany już w naszym cyklu prowadzący kursy radiotechniczne porucznik rezerwy Bolesław Waś. Opatentowany przez niego nowy typ aparatu radioodbiorczego mieścił się w plecaku. Z opisu można wnioskować, że chodzi tu o odbiornik bezantenowy, o którym opowiadał już na jednym ze spotkań.
Istota wynalazku por. Wasia polega na całkowitem wyzyskaniu efektów napięciowych w aparacie, czego udało się dopiąć konstruktorowi przez całkowite usunięcie kondensatorów i zastąpienie ich systemem cewek samoindukcyjnych.
Aparat por. Wasia, który waży 12 kilogramów i mieści się w plecaku żołnierskim, jest zarazem całkowitą stacją odbiorczą, gdyż nie potrzebuje ani otwartej ani ramowej anteny. Funkcję „chwytania” fal elektromagnetycznych spełnia zwój drutu, który mieści się wewnątrz aparatu.
Próby tego nowego aparatu, jakie odbyły się w obecności przedstawicieli sztabu jeneralnego, departamentu IV M. S. Wojsk., wydz. wojsk. łączności oraz dowódcy pierwszego pułku lotniczego, pułk. Buckiewicza – dały jak najpomyślniejsze wyniki.
Stacja odbiera transmisje nadawane w promieniu 500 kilometrów. Pozatem aparat ów umieszczony na plecach żołnierza działa dobrze bez względu na pozycję.
Wiadomość tę trzy dni później powtórzył „Dziennik Bydgoski”. Tytuł ten śledził także dalsze losy wynalazku. 4 września tego samego roku donosił:
Por. obserwator p. Waś pozostający obecnie w rezerwie dokonał doniosłego wynalazku mog. spowodow. przewrót w dziedzinie wojskowej, a zwłaszcza w służbie łączności. Mianowicie wynalazca ten skonstruował aparat radjotelegraficzny odbiorczy (stację) mogący się zmieścić na plecach. Aparat ten ma tę zaletę, że nie potrzeb. instalacji anten, obsługi ani lokomocji. Próby przeprowadzone na manewrach pod Toruniem dały znakomite wyniki. Porucznik Waś oddał prawo eksploatacji swego wynalazku państwu polskiemu. Przedstawiciele Anglji obecni na manewrach proponowali wynalazcy kupno patentu za 500 tys. zł, na co porucznik Waś nie przystał.
Co ciekawe, na stronie Urzędu Patentowego nazwiska porucznika Wasia nie udało nam się odnaleźć. Jego wynalazku również. Może wynika to z faktu, że patent dotyczył wojska… ale jeśli tak, to dlaczego zastosowane rozwiązania opisano w codziennej prasie?
Nieco więcej można napisać o samym poruczniku Bolesławie Wasiu, cenionym specjaliście w dziedzinie elektromechaniki i radiotechniki… Choć i tu nie jest łatwo, bowiem takie samo imię i nazwisko nosił inny lotnik, dwadzieścia lat młodszy. Ten, o którym mowa w powyższych artykułach, urodził się 26 września 1894 roku w Kobyłce koło Warszawy. Był synem Aleksandra i Józefy. Ukończył Szkołę Mechaniczno-Techniczną Wawelberga i Rotwanda. Jako technik-elektryk w listopadzie 1918 roku wstąpił do Wojska Polskiego, gdzie został przydzielony do wojsk łączności. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku działał w Sekcji Radio przy Naczelnym Dowództwie. W roku 1921 ukończył szkolenie w Oficerskiej Szkole Obserwatorów Lotniczych w Toruniu, dwa lata później przydzielony został do Departamentu IV Żeglugi Powietrznej Ministerstwa Spraw Wojskowych. Przed wybuchem II Wojny Światowej wykładał w Szkole Podoficerskiej Lotnictwa dla Małoletnich w Krośnie. Podczas ewakuacji placówki we wrześniu 1939 roku dostał się do sowieckiej niewoli. Jego książeczkę wojskową oraz pismo ze szkoły lotniczej dla małoletnich odnaleziono w Lesie Katyńskim. W 2007 roku pośmiertnie został awansowany do stopnia kapitana.
Ilustracja tytułowa: Odbiorniki bezantenowe porucznika Bolesława Wasia i fragment artykułu na ich temat
Źródło ilustracji tytułowej: „Radjofon Polski” 1926/18, „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, 22.06.1925


Comments
Czyli że już wtedy wymyślono coś w rodzaju anteny ferrytowej. W powszechnym użytku antena ferrytowa zaistniała gdzieś w latach 50-tych. Do tej pory a także i później radio było "uwiązane" do dłuższej lub krótszej anteny mającej kilkanaście lub kilka metrów.
Gdyby nie II WŚ radioodbiorniki były by wcześniej zmniejszone i wygodniejsze. I także straty utalentowanych Polaków w czasie zbrodni stalinowskich.