Wydarzyło się 24.06.1925

Pisaliśmy już o tym, że słowo „radjo” było sto lat temu bardzo modne i pojawiało się w różnych dziedzinach życia… Czasem nawet było nadużywane. W radiowej kolumnie „Kurjera Poznańskiego” w środę, 24 czerwca 1925 roku, ukazał się artykuł o tytule „Radjo w Notre Dame de Paris”. Wszyscy, którzy spodziewaliby się po nim informacji o stworzeniu katolickiej rozgłośni w stolicy Francji, mogli się poczuć zawiedzeni… Autorowi nie chodziło również o zainstalowanie w świątyni odbiornika radiowego… bo i po co miano by to robić…
Ustawienie głośników i mikrofonów w kościele Św. Piotra w Rzymie rozwiązało kwestję dopuszczalności użycia środków radjofonicznych na usługach nabożeństwa kościelnego. Obecnie w starożytnej katedrze Notre Dame de Paris na kazalnicy został ustawiony mikrofon z posilaczem, a we wszystkich zakątkach nawy kościoła – głośniki. W ten sposób kaznodzieja mówiący spokojnym głosem bez wysiłku będzie dobrze słyszalny przez wszystkich wiernych.
Pod hasłem „radjo” mamy zatem zwykły system nagłośnienia spotykany dziś w każdym kościele… nic obecnego w eterze… We wspomnianej Bazylice Św. Piotra w Watykanie innowacja ta działała już m.in. podczas kanonizacji siostry Teresy od Dzieciątka Jezus, 17 maja 1925 roku. W uroczystości uczestniczyło wówczas 25 tysięcy pielgrzymów z Francji. Dwa mikrofony – według relacji przytoczonej w „Echu Warszawskim” – ustawione były za tronem papieża.
Zalety mikrofonu i głośników doceniono też w innych świątyniach. Już w maju 1924 roku „Kurjer Warszawski” donosił o niezwykłej i zarazem praktycznej nowości wprowadzonej w opactwie Westminsterskim w Londynie.
Tłum wiernych przepełniający świątynię w dzień Wielkanocy spostrzegł ze zdziwieniem, że słowa kaznodziei słychać zupełnie wyraźnie we wszystkich zakątkach świątyni, o czem przedtem, wobec ogromu gmachu, nie było nawet mowy. Cud ten sprawiły umieszczone w kątach świątyni głośno mówiące aparaty telefoniczne, połączone z mikrofonem ustawionym na kazalnicy.
Wobec świetnych wyników osiągniętych w ten sposób telefonu głośno mówiące zastosowane być mają i w innych wielkich świątyniach angielskich.
Ale – jak widać – i tutaj nazewnictwo nie odpowiadało temu współczesnemu…
Drugim tekstem w rubryce „Radjo” „Kurjera Poznańskiego” z 24 czerwca 1925 roku był artykuł o „nowym typie lampki katodowej”.
Od kilku lat technika francuska i amerykańska pracowała nad konstrukcją lampki katodowej, któraby mogła pobierać prąd żarzenia bezpośrednio od sieci zmiennego prądu. Aczkolwiek od kilku lat istniały już przyrządy, które pozwalały pobierać prąd od sieci i przetwarzać jego na prąd niskiego napięcia potrzebny do żarzenia, lecz były one niewygodne, skomplikowane i nieoszczędne w użyciu i w dodatku wymagały specjalnego filtra dla stłumienia szmerów centrali elektrycznej. Nowy typ lampek bardzo dobrze rozwiązuje to zagadnienie w sposób dość prosty. Spiralne włókno tego samego rodzaju, co w zwykłych żarówkach elektrycznych otoczone jest porcelanową rurką, nie stykając się z nią, lecz nagrzewając do temperatury kilkuset stopni drogą promieniowania. Powierzchnia porcelanowej rurki jest pokryta warstewką metalu, skład którego stanowi dotychcz. sekret wynalazcy (prawdopodobnie tlenki metali lekkich). Pod wpływem nagrzania powierzchnia ta promieniuje we wszystkie strony elektrony, odgrywa więc tą samą rolę, co i włókno starej lampy katodowej. Nowa lampa ma być zupełnie niewrażliwa na hałasy sieci, nie brzęczy przy uderzaniu i jest bardzo trwała i oszczędna w użyciu. Koszta żarzenia 5-lampowego odbiornika w przeciągu godziny wyniosą koło dwuch groszy. Niewątpliwie nowy typ lampek znajdzie szerokie zastosowanie wszędzie, gdzie ma się do dyspozycji światło elektryczne.
Ilustracja tytułowa: Katedra Notre Dame w Paryżu i notatka o uruchomieniu nagłośnienia z „Dziennika Poznańskiego”
Źródło ilustracji tytułowej: picryl.com (https://picryl.com/media/notre-dame-paris-b45aea), „Dziennik Poznański” 24.06.1925


Comments
Słowo „radjo” jest nawet fajne, chciałbym żeby było nadal Polskie Radjo, ale te pieszczotliwe "lampki katodowe" zamiast poważne lampy katodowe, lampy elektronowe, to już teraz tylko denerwuje.