Wydarzyło się 26.06.1925

W piątek, 26 czerwca 1925 roku, w Grudziądzu otwarto I Pomorską Wystawę Rolniczo-Przemysłowa. Dlaczego w Grudziądzu? To wyjaśniał Jan Czempiński na łamach „Kurjera Warszawskiego”:
Życie gospodarcze silnie tu pulsuje. Grudziądz posiada szereg wielkich zakładów przemysłowych w zakresie maszyn rolniczych, obróbki metali, ceramiki. Znaczna większość z tych zakładów przeszła w ręce polskie. Komunikacja bardzo dogodna, Grudziądz leży bowiem na szlaku Warszawa-Gdańsk przez Iłowo, na którym stale odbywa się bardzo żywy ruch komunikacyjny, zarówno handlowy, jak i turystyczny do wybrzeża morskiego. Istnieje nadto połączenie wodne.
Jak informował „Kurjer Poznański”, w otwarciu wystawy uczestniczyli m.in. prezydent Stanisław Wojciechowski, minister kolei żelaznych Kazimierz Tyszka, minister rolnictwa i dóbr państwowych Stanisław Janicki i powołany nieco ponad miesiąc wcześniej minister przemysłu i handlu Czesław Klarner.
Wystawa udała się w całej pełni. Ze wszech stron, od Polaków i licznie przybyłych Niemców, zwłaszcza z rolniczego związku „Landbudu” – słyszy się wyrazy wielkiego uznania. Naprzód więc – objaw na wystawach rzadki – wystawa była w chwili oficjalnego rozcięcia wstęgi przez p. Prezydenta Rzplitej zupełnie gotowa. Żadnych gorączkowych dokończeń, żadnej bieganiny. Ład, porządek i spokój wzorowy. Już wczoraj uderzająca przybysza harmonja i estetyka dziś, przy bliższem wejrzeniu – jeszcze bardziej się uwydatnia. Budowa pawilonów zachwyca nieraz pełnią smaku i prostoty stylowością. Drobiazg taki, jak np. kioski sprzedaży papierosów, jest wprost cackiem architektury. Widać wszędzie dokładne obmyślenie i gruntowne przygotowanie wszystkich szczegółów w jednolitej całości. Dużo zieleni. Murawy, kwietniki, szkółki zbożowe i leśne dają wystawie piękny, żywy ornament.
Zachwyt ten podzielał redaktor „Echa Warszawskiego”. Autor artykułu opublikowanego 27 czerwca 1925 roku dodawał, że wystawa obejmowała 58 pawilonów, z których 28 wybudowane zostało kosztem komitetu wystawy, reszta zaś z funduszy rządowych i prywatnych.
Zgłoszenia na wystawę wpłynęły tak liczne, że w braku miejsca bardzo wiele z nich musiano odrzucić. Plac wystawowy przedstawia się wprost wspaniale.
Jak sugeruje nazwa – wystawa rolniczo-przemysłowa – swoje miejsce miały tam zarówno stoiska związane z rolnictwem czy leśnictwem, jak i z przemysłem. Prezentowano maszyny rolnicze, maszyny do obróbki drewna, naczynia kuchenne i domowe, meble, materiały budowlane, kalosze, obuwie sportowe, śniegowe, a także produkty spożywcze. Swoje miejsce miał też dział elektrotechniczny. Tak opisywał go redaktor „Dziennika Poznańskiego”:
W dziale elektrotechnicznym wystawiają się firmy z innych dzielnic Polski, głównie z Warszawy. Na elektryfikację Pomorza rzuca snop światła model Pomorskiej Elektrowni Krajowej w Gródku, wytwarzającej energię elektryczną o sile 1750 koni za pomocą 3 turbin wodnych, urządzonych na rzece Czarna Woda. Zakłady wykorzystane są także w kierunku instalacji sztucznych wylęgarni sieji i pstrągów, mających za zadanie podniesienie rybołówstwa w kraju. Papier, tekturę i kartony wyrabiają firmy M. Droste w Tczewie i Kaźm. Balcerowicz w Grudziądzu.
Na wystawie nie zabrakło też nowego wynalazku, jakim jest radio. Obok pawilonu morskiego w kształcie latarni morskiej, dużego budynku restauracyjnego z altaną dla orkiestry znalazł się pawilon Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego. Niestety żaden z redaktorów nie poświęcił mu większej uwagi.
Jak wskazywał wspomniany już Jan Czempiński, wydany przy okazji wystawy katalog wymieniał 421 wystawców, zaś w pierwszym tygodniu imprezę odwiedziło pięćdziesiąt tysięcy gości, z których większość stanowili uczestnicy wycieczek zbiorowych nie tylko spoza Grudziądza, lecz nawet spoza Pomorza.
Ilustracja tytułowa: Wejście na Pierwszą Pomorską Wystawę Rolnictwa i Przemysłu w Grudziądzu
Źródło ilustracji tytułowej: „Tygodnik Illustrowany” 33/1925


Comments
There are no comments