RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 28.06.1925. Studio rozgłośni w Zurychu w Szwajcarii. Źródło: „Radjo dla wszystkich” 9/1925

W mijającym miesiącu sprawdzaliśmy już jak w 1925 roku sprawy radiofonii miały się we Francji, Rumunii, Niemczech, Anglii, Szwecji, Japonii, Hiszpanii, Holandii i w Stanach Zjednoczonych. Pora na Włochy, Szwajcarię i Rosję. Oddajemy głos redaktorowi „Dziennika Poznańskiego”:

Włoskie Zakłady Telefoniczne S.J.T.J. w Medjolanie wysyłają codziennie wiadomości o godzinie 9.30 przedpoł., 1, 2 i 4.30 popołudniu i koncert o godzinie 5 popołudniu. Stacja nadaje tymczasowo na fali 545 m. Pismo „Radio Giornale” w Medjolanie uruchomiło w porozumieniu z lokalnemi zrzeszeniami radjoamatorów stację radjotelefoniczną w Bellagio, pracującą z energją 30 watów. Koncerty i krótkie wykłady nadaje się co sobotę i niedzielę na następujących długościach: 7 przedpoł. Fala 60 m, 3 popoł. fala 20 m, 4 popoł. fala 40 m, 10 wiecz. fala 60 m, 11 wiecz. fala 80 m.

Nieco inne godziny emisji stacji nadającej na fali 545 metrów podał „Kurjer Poznański”. Według niego o 10:00, 14:00 i 15:00 nadaje ona nowiny i informacje meteorologiczne, a o 17:30 przegląd prasy, ostatnie nowiny i koncert. Wróćmy do „Dziennika Poznańskiego”:

W Szwajcarji przekroczyła liczba zarejestrowanych stacji odbiorczych 25000. Dla nadawania amatorskiego są nowe przepisy w projekcie, opracowane przez kierownika urzędowego Biura radjotechnicznego. Amatorzy, którzy chcą nadawać muszą się łączyć w związki i statuty tych związków przedłożyć do zatwierdzenia. Wykroczenia przeciwko przepisom pociągają za sobą utratę praw nadawania.

O problemach u naszego wschodniego sąsiada pisał „Kurjer Poznański”:

Wobec silnej rozbudowy sieci radjofonicznej w Rosji i ogłoszonej przez bolszewików „wolności eteru” odczuwa się tam kompletny brak składowych części i gotowych aparatów radiofonicznych. Każda nowa partja przywieziona lub wypuszczona z fabryki bywa rozchwytana w przeciągu kilku godzin. Dla celów propagandy rządowej ustawia się stacje odbiorcze z głośnikami w osiemnastu tysiącach klubów i czytelni na prowincji.

„Wolność eteru” w bolszewickiej Rosji… Tego zabrakło w powieści Sergiusza Piaseckiego „Siedem pigułek Lucyfera”, obok opisanych tam wolności słowa, wolności druku, wolności zgromadzeń i wieców oraz wolności pochodów ulicznych i demonstracji…

W Rosji pisano też o tym, co z radiofonią dzieje się u nas. Przedrukowała i skomentowała to „Rzeczpospolita”:

Wychodzące w Moskwie czasopismo techniczne „Radio-Lubitiel”, omawiające sprawy rozwoju radjotechniki w świecie, w każdym z numerów poświęca po kilkanaście wierszy Polsce. Przyczem daje nie mały wyraz zdziwieniu, że na tem polu Polska okazuje dziwną bierność i obojętność. Poza Bułgarją stawiają nas sowiety na drugim miejscu z końca. Nasz przemysł radjotechniczny, według informacji sowieckich, nic nie produkuje, a nasz kraj jest zalewany przez wyroby angielskie i niemieckie.

Przechodząc do ruchu radjoamatorskiego sowiety mówią narazie o jednym jedynym klubie – w Poznaniu.

Nie musimy zaznaczyć, że redakcja „Radio-Lubitiela” posiada bardzo ograniczone wiadomości o stanie radjofonu w Polsce. Sprowadzamy wprawdzie aparaty zagraniczne, tem nie mniej jednakże za okres sześciomiesięczny posunęliśmy się na tem polu znacznie naprzód. Z 32-ch firm handlujących sprzętem radjotechnicznym na terenie Warszawy, większość produkuje nie tylko części składowe, ale i całkowite aparaty (PTR, Inter-Radio itd.) – mamy własne patenty na budowę radjoodbiorników, mamy własną stację broadcastingową (nieczynną wprawdzie od 31 maja), przeszło 100 klubów radjoamatorskich (a nie jeden Poznański) i około 6000 posiadaczy aparatów radjoodbiorczych!

Radzimy przeto redakcji „Radio-Lubitiela” czytywać polskie pisma stołeczne, a głównie – czasopisma radjotechiczne.

Ilustracja tytułowa: Studio rozgłośni w Zurychu w Szwajcarii

Źródło ilustracji tytułowej: „Radjo dla wszystkich” 9/1925

Comments

There are no comments

Post a comment