Wydarzyło się 18.07.1925

Finansowany przez PTR koncert, który w sobotni wieczór – 18 lipca 1925 roku – nadano na fali 385 metrów był trzecim koncertem w ciągu jednego tygodnia… a zgodnie z zapowiedziami słuchaczy czekał jeszcze jeden, niedzielny, zorganizowany dzięki składkom. W programie dwugodzinnej audycji znalazł się występ Tria Kmita – wraz z solowymi popisami pianistki Marii Pohlowej, wiolonczelisty Michała Borzakowskiego oraz duetem skrzypaczki Lidii Kmitowej i Marii Pohlowej – a także śpiew Mieczysława Saleckiego. Wykonano utwory m.in. Bacha, Pergolesiego, Griega i Leoncavalla.
Wyobraźmy sobie teraz słuchacza, który bardzo chciał usłyszeć jeden z powyższych występów, ale nie zdążył na czas dotrzeć przed odbiornik… Na ówczesny moment – nie były to wszak czasy podcastów – sprawa była totalnie przegrana… Ludzie jednak i wówczas mieli wyobraźnię, która nie bez przyczyny nazywana bywa matką wynalazku… Prawdopodobnie jeden z takich słuchaczy postanowił swoją futurystyczną, jak na rok 1925, wizją podzielić się z czytelnikami „Dziennika Wileńskiego”. 15 lipca tytuł ten powrócił do poruszanej już na naszych łamach na przełomie maja i czerwca kwestii nagrywania dźwięku na taśmę stalową. Opisując wynalazek wzorowany na telegrafonie inżyniera Valdemara Poulsena z roku 1898 autor poszedł krok dalej niż wynalazca…
Mam np. doskonały odbiornik radjofoniczny, program zapowiada o 20-tej godzinie koncert skrzypcowy Hubermana z Genewy. Niestety nie mogę go słuchać, bo zajęcia wzywają na ten czas lub może wyjadę. Nastawiam radjofon na falę genewskiego „Broadcastingu”, łączę z magnetofonem i reguluję obrót walca. O g. 20 cała audycja przechodzi z anteny i odbiornik w pulsowaniu elektromagnetycznem i utrwala się na wstędze. Przybywszy do domu możemy słuchać koncertu Hubermana, który tydzień temu słuchało audytorjum genewskie bezpośrednio z instrumentu wirtuoza.
I można na tem tle rozwijać mnóstwo możliwości, zastosowania, nie tylko dla melomanów, ale w tysiącznych sprawach codziennych, materialnych…
Na możliwość programowania nagrań w domu musieliśmy jednak czekać dobrych kilkadziesiąt lat… a i częściej rozwiązanie to dotyczyło telewizji niż radia.
Zanim przejdziemy do obiecanej listy z „Radio-Amatora”, zajrzyjmy jeszcze do sobotniej „Polski Zbrojnej”. Dziennik ten donosi o nowej gałęzi wiedzy stworzonej w Ameryce – nazwanej żartobliwie mikrofonologią…
Jest to nowy dział nauki, który uczy jak należy mówić, grać lub śpiewać, aby móc przez radjo jaknajlepiej być słyszalnym. I tak bas oddziałuje na mikrofon bardzo słabo i należy go umieszczać jaknajbliżej mikrofonu, przeciwnie jak w wypadkach zwykłych. Instrumenty dęte muszą być odsunięte na plan dalszy, gdyż inaczej zagłuszyłyby instrumenty smyczkowe. W ogóle doświadczeń z mikrofonologji mamy już dzisiaj bardzo dużo i zostały one zebrane w całość.
Dziś – stety czy niestety – część tej pracy wykonują procesory dźwięku…
Tymczasem – zgodnie z zapowiedziami – przed niedzielną audycją powróćmy do prezentacji uczestników akcji finansowania działalności próbnej stacji PTR. Pisaliśmy już o kobietach, teraz słów kilka o (różnego rodzaju) organizacjach:
- - Klub przy Gimnazjum im. Władysława IV z Warszawy (5/10/-/-/-) – to jedna z najstarszych szkół w Warszawie. Choć formalnie rozpoczęła działalność w roku 1915 jako Polskie Gimnazjum Filologiczne im. Władysława IV, to jego korzenie sięgają roku 1885, kiedy na Pradze rozpoczęło działalność carskie Gimnazjum Polskie z rosyjskim językiem nauczania,
- - Państwowa Szkoła Budownictwa z Warszawy (-/-/-/10/-),
- - Radjo-Klub Pracowników PKO z Warszawy (3/-/-/-/-),
- - Seminarium Nauczycielskie z Suwałk (3/-/-/-/-),
- - Szkoła im. Mikołaja Reja z Warszawy (5/-/-/-/-) – ta placówka założona została w roku 1906 na wniosek ewangelicko-augsburskiego księdza Juliana Machlejda. Od 1924 roku ma prawa szkoły państwowej.
- - Związek Mariawitów z Leszna pod Błoniami (-/-/3/-/-) – burzliwe dzieje leszczyńskich mariawitów również sięgają roku 1906, kiedy papież Pius X zdecydował o nałożeniu ekskomuniki na organizatorów ruchu zrodzonego w nieodległym Płocku… Na wydarzenia globalne w Lesznie nałożyły się lokalne – konflikt wiernych z proboszczem. Gdy ten przed Wielkanocą na własną prośbę opuścił parafię, powrócił tam suspendowany wikariusz-mariawita i przejął świątynię. W niedzielę po Wielkanocy księża i wierni z sąsiednich parafii zorganizowali wyprawę misyjną z zamiarem odzyskania kościoła. Procesja została ostrzelana przez mariawitów, w wyniku czego czterech kapłanów katolickich odniosło rany postrzałowe, kilkudziesięciu wiernych zostało rannych, a kilka osób zmarło. Sprawa miała swój finał w sądzie. Mariawici nie chcieli podporządkować się wyrokowi i do jego wykonania wykorzystane zostało wojsko, które otoczyło kościół i jedynie wypuszczało zgromadzone w nim osoby. Oblężenie trwało kilka dni. Ostatecznie leszczyńscy mariawici wznieśli własny kościół.
Program na sobotę, 18 lipca 1925 roku (Warszawa)
Godzina 20:00-22:00 / Fala 385 metrów // Koncert urządzony staraniem P.T.R.
Johann Sebastian Bach: Largo ma non tanto z koncertu d-moll na dwoje skrzypiecPosłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (17.07.1925), „Express Poranny” (18.07.1925)
Giovanni Battista Pergolesi: SicilianaPosłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (17.07.1925), „Express Poranny” (18.07.1925)
Jean-Philippe Rameau: GawotPosłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (17.07.1925), „Express Poranny” (18.07.1925)
Giovanni Sgambati: NeniaPosłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (17.07.1925), „Express Poranny” (18.07.1925)
Edvard Grieg: Sonata c-moll (I. Allegro molto ed appasionata, II. Allegretto espressivo alla Romanza, III. Allegro animato)Posłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (17.07.1925), „Express Poranny” (18.07.1925)
Ruggero Leoncavallo: Aria z opery PajacePosłuchaj: Artysta
„Radjofon Polski” (17.07.1925), „Express Poranny” (18.07.1925)
Ilustracja tytułowa: Ewolucja urządzeń nagrywających dźwięk na drucie
Źródło ilustracji tytułowej: Wikipedia (https://en.wikipedia.org/wiki/File:Telegraphone_wire_recorder_1922.jpg, https://en.wikipedia.org/wiki/File:Blattnerphone_recorder_1937.jpg)


Comments
Te dobre czasy magnetofonów trwały tak nieprawdopodobnie długo, tak zadziwiająco długo! i to były dobre czasy moim zdaniem, jeszcze do połowy lat 90-tych nagrywałem sobie muzykę z radia i z płyt na taśmę szpulową, dźwięk był "naturalny", niemęczący uszu, teraz w 2025 roku zapisy cyfrowe dźwięku też są dobre, ale niestety wymagają najpierw powyłączania tego mnóstwa "ulepszaczy", które jak dla mnie są zbędne, ale może są teraz takie młode osoby, miłośnicy muzyki, dla których to jest właśnie Hi-Fi i Hi-End?
O mnie złote czasy nagrywania z radia to 1993-2002