Wydarzyło się 6.08.1925

Niejako odcinając się od tekstu o „amatorach złej muzyki”, którzy kupują gotowe odbiorniki, tenże sam „Dziennik Poznański” w czwartek, 6 sierpnia 1925 roku, opublikował tekst… tego samego autora pod tytułem „Jaki odbiornik kupić na przyszły sezon?”. Ale niech tytuł nas nie zmyli…
Prawdopodobnie wiele osób będzie chciało z powodu zbliżającej się jesieni nabyć odbiornik radio. Ale właśnie teraz powstaje kwestja jaki aparat kupić? Gdzie się pójdzie, widzi się coś innego. Tu „oryginalny Telefunken” przestarzałego typu, tam znów jakiś jeszcze oryginalniejszy przedpotopowy twór zagraniczny. Widzi się najróżniejsze: czerwone, czarne, szare, zielone, pstrokate, wszelakich barw i kształtów Super-ultra, extra standarty lub rekordy o najróżniejszej ilości lamp. Ale wszystkie te aparaty ryczą, gwiżdżą i trzaskają z powodu tramwaju, atmosfery lub czegoś innego i zorientować się w ich dobroci jest wprost niemożliwem. Z tych właśnie powodów postaram się dać kilka wskazówek, któreby ułatwiły wybór. Zastanowimy się najpierw nad typem odbiornika najdogodniejszego w naszych warunkach. Odbiornik nie powinien promieniować do anteny, znaczy musi posiadać lampę wysokiej częstotliwości, co też bardzo polepsza odbiór słabych i dalszych stacji. Dwie lampki, jeżeli pierwsza pracuje jako refleks, najzupełniej wystarczają do odbioru wszelkich stacji na słuchawkę, a silniejszych na mały głośnik. Czterolampowy odbiornik przy normalnej antenie, jeżeli ma 1 lampę wysokiej częstotliwości, jeden audion i dwie lampki niskiej częstotliwości powinien dawać dobry głośnik nawet w średniej sali. Powołuję się na pierwszy amatorski radiokonkurs, gdzie 4-lampowy aparat dawał głośnik słyszalny dobrze w sali na trzysta osób.
Aparaty o większej ilości lamp wysokiej częstotliwości dają zwykle odbiór znacznie czystszy, lecz w stosunku do ilości lamp cichszy. Aparaty z większem wzmacnianiem niskiej częstotliwości są głośniejsze, lecz odpowiednio mniej czyste. Dla amatorów więc dobrej muzyki i dalekiego odbioru potrzebne są aparaty o najwyżej jednej lampie niskiej częstotliwości, ale za to z dobrym posilaczem w częstotliwości radio. Dobre są typu neutrodyny i podobnych aparatów oraz nadheterodyny.
Teraz zwróćmy uwagę na rzecz najważniejszą, mianowicie na wykonanie techniczne. Najlepszy typ, jeśli jest wykonany na lichych akcesorjach, rozsypie się już po krótkiem użytkowaniu. Więc przy kupnie aparatu trzeba go sumiennie oglądnąć wewnątrz. Dobre akcesorja są zatem zwykle zaopatrzone w znak fabryczny, pozatem nawet niefachowiec łatwo odróżni czyste wykonanie od niestarannego. Jeżeli na przykład kupujący zauważy, że ebonit jest wewnątrz opryskany kwasem lub tłuszczem od lutowania, to mu musi wystarczyć za dowód tandetnej roboty. Dobrą próbą jest solidne dłuższe wytrząsanie całego aparatu oraz ostre pokręcenie wszystkiego, co się da kręcić. Nic nie powinno się rozluźnić w aparacie od takiej próby. Trzeba zważać na obrotowe kondensatory, które muszą dać się lekko obracać, ale same opadać nie mogą.
Mogę jeszcze poradzić, aby nie kupować kota w worku, należy zażądać od sprzedającego dokładnego szematu odbiornika. Przy ewentualnych poprawkach taki szemat może znacznie ułatwić znalezienie jakiegoś uszkodzenia. I ma się pozatem pewność (po poradzie ze znajomym amatorem) jaki aparat się kupiło.
W rozpoczętej wcześniej dyskusji z „amatorami złej muzyki” autor też nie dawał za wygraną. Do sprawy będziemy wracać.
Ilustracja tytułowa: Fragment artykułu „Jaki odbiornik kupić na przyszły sezon?” z „Dziennika Poznańskiego” i ilustracje „Radiotics” z „Radio News”
Źródło ilustracji tytułowej: „Dziennik Poznański”, 6.08.1925, „Radio News” 10/1925


Comments
There are no comments