Wydarzyło się 12.09.1925

W sobotę, 12 września 1925 roku, w Poznaniu odbył się wstępny etap zorganizowanego przez „Dziennik Poznański” konkursu radioamatorskiego. Jury zgromadzone w jednej z sal należącego do Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego Collegium Medicum (dziś to Collegium Maius) miało za zadanie wybrać spośród zgłoszonych aparatów te, które wezmą udział w drugim etapie rywalizacji. W ten sposób organizatorzy postanowili oszczędzić zgromadzonej podczas finału konkursu publiczności obserwacji nieudanych prób odbioru.
Jury konkursu, w skład której wchodzą pp.: inżynier Bogdanowicz, pułk. Sowiński, redaktor Paszkiewicz oraz asystent instytutu Kozłowski po dokładnym przeglądzie odbiorników dopuściła do właściwego konkursu 11 odbiorników. Konkurs ten oraz wręczenie nagród odbędzie się dnia 19 bm. w sali Śniadeckich Uniwersytetu Poznańskiego (Collegium medicum) przy udziale publiczności. Na przedkonkursie widzieliśmy kilka różnych rezonansówek, przeważnie dobrze wykonanych i dobrze działających, różne typy odbiorników z podwójnem działaniem lamp, kilka odbiorników na transformatorach wysokiej częstotliwości z kompensacją i bez oraz na uwagę zasługujący specjalny układ na krótkie fale.
Kilka dni później ukazało się sprostowanie do powyższego tekstu, w którym p. Kozłowski stwierdzał, że jest tylko doradcą technicznym jury i prawo głosu mu nie przysługuje. Dodatkowo w czasie finału konkursu przewidziano prezentację sześciolampowego odbiornika jednej z firm poznańskich, odbierającego głośno i wyraźnie wszystkie stacje europejskie. Można przypuszczać, że to właśnie ten sprzęt opisał na łamach „Dziennika Poznańskiego” autor podpisujący się inicjałami W.Z.
Zaproszono mnie wczoraj na radiokoncert. Nie mogłem odmówić, pewne obowiązki zmusiły mnie przyjąć zaproszenie. Zbyt często już byłem na takich „koncertach” urządzanych przez „amatorów złej muzyki”, którzy mimo kocich pisków starali się mnie przekonać, że odbiornik ich oddaje jaknajczyściej transmisje wszystkich stacji europejskich – a piski dzisiejsze, to wyjątek spowodowany przez nadzwyczajne przeszkody atmosferyczne.
Siadaliśmy koło aparatu, estetyczny jego wygląd zewnętrzny, bardzo miły dla oka, nie potrafił zmienić mego zdania i twierdzenia, że odbiornik ten nie będzie lepszy niż wszystkie inne, które dotychczas słyszałem.
Konstruktor aparatu stara się obecnym laikom wytłomaczyć działanie 6-ciu lamp, z których trzy wysokiej częstotliwości 1 audion i 2 niskiej częstotliwości. Lampy wysokiej częstotliwości są pomiędzy sobą połączone transformatorami strojonemi za pomocą zmienionych pojemności. Są to duże grubym drutem owinięte cylindry.
Wbrew twierdzeniu, że lampy wysokiej częstotliwości mimo wszystkich innych swych zalet posilają słabo objaśnia nam konstruktor, że ten właśnie typ pozwala na otrzymanie nawet silnego głośnika bez posilacza niskiej częstotliwości. O godz. 20.30 zapala lampy, początkowo tylko cztery, i zaczyna kręcić główki kondensatorów.
Już po kilku sekundach słychać zupełnie wyraźnie i z zadziwiającą czystością i modulacją jakiś koncert; rozróżniamy świetnie fortepian i ksylofon, jest to Berlin na fali 505 m przekazany przez Koenigswusterhausen na fali 1300 m, transmisje przekazane przez tę nadzwyczaj silną stację słyszalne są u nas za pomocą jedno i dwulampowych odbiorników, szukamy więc dalej. Chwilę charakterystyczne piski stacji telegraficznych, potem głos kobiecy, coraz wyraźniej: „Uniona Radiofonica Italiana” oraz „Radio Roma” następuje zapowiedź, poczem dwie arje z Verdiego „Don Carlosa”. Nie zatrzymujemy się, mamy dziś posłuchać wszystkie europejskie stacje. W pięciu sekundach przenieśliśmy się z kraju cytryn i pomarańczy do Anglji. „This is 5 XX, the High Power Station of the British Broadcasting Company calling”, później zgłasza się Daventry, Londyn, Glasgow; dłużej zatrzymujemy się w Chelmsford, trudno się oderwać, bo stacja ta produkuje właśnie wspaniały koncert wykonany przez orkiestrę „Królewskich sił powietrznych”.
Odbiornik działa tak głośno, że niemiło słuchać na słuchawki, zakładamy więc głośnik. Po zapaleniu jeszcze dwóch lamp ma się wrażenie, że w sali znajduje się orkiestra wojskowa w sile co najmniej 30 ludzi. Już teraz nie żałuję, że mnie proszono na koncert radiofoniczny.
W dalszej części koncertu słuchano m.in. Paryża, Madrytu, Wiednia oraz stacji niemieckich.
Ilustracja tytułowa: Reklama konkursu radioamatorskiego „Dziennika Poznańskiego”
Źródło ilustracji tytułowej: „Dziennik Poznański”, 20.09.1925


Comments
There are no comments