RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 01.10.1925. Fragment artykułu z „Dziennika Poznańskiego”. Źródło: „Dziennik Poznański”, 3.10.1925

Jak już pisaliśmy, po stu latach trudno ustalić moment, w którym narodziła się polska radiofonia… Z lektury materiałów źródłowych nie wynika jednoznacznie czy pierwsza oficjalna audycja próbna PTR nadana została 1 lutego, 31 stycznia czy może 2 lutego. Podobnie jest z początkami radia w Poznaniu, choć tu na pierwszy rzut oka wszystko może wydawać się jasne… W wydaniu sobotnim z 3 października 1925 roku „Dziennik Poznański” pisał:

Wczoraj wieczorem około godz. 9-ej radjoamatorzy poznańscy słuchający na fali od 200-250 m mogli usłyszeć, ku niemałemu swemu zdziwieniu, dźwięk polskiej mowy. Były to pierwsze próby doświadczalnej stacji nadawczej 17 ZFWL w Poznaniu, nadawane na fali 228 m. Przy wczorajszej próbie nowa stacja doświadczalna zapowiedziała się wpierw znakami Morsego. Następnie usłyszano po kilkakrotnem „Hallo”: „Tu stacja próbna 17 ZFWL! Moc jeden wat w lampie! Panów amatorów, którzyby próby te słyszeli prosimy o podanie jakości i siły odbioru do Redakcji Dziennika Poznańskiego. Stacja próbna będzie eksperymentowała przez kilka dni co wieczór około godz. 9-ej.

Ktoś mógłby zapytać dlaczego piszemy o tym 1 października, skoro 3 października napisano, że odbyło się to wczoraj… Wszystko za sprawą datowania ówczesnych gazet. Tydzień później, w czwartek 8 października 1925 roku, w dziale „Radjo” ukazał się bowiem tekst rozpoczynający się od słów:

Przypominamy wszystkim radjoamatorom radjofonji, że dziś środę, 7.10., rozpoczynamy o godz. 9 dalsze próby stacji doświadczalnej 17 ZFWL na fali 228 m…

Zakładając zatem, że to samo przesunięcie czasowe obowiązywało tydzień wcześniej, to artykuł datowany na 3 października mógł trafić w ręce czytelników już 2 października… zatem słowo wczoraj odnosiłoby się w takim przypadku do 1 października. Nie ma też co ukrywać, że to bardziej „okrągła” data na start. Z kolejnej strony określenie „wczoraj” użyte w artykule z 5 października dotyczyło niedzieli, 4 października…

Skoro już „wilk z lasu” został wywołany, powróćmy do zapowiadanego już przez nas, opublikowanego niemal miesiąc wcześniej artykułu opisującego tę stację nadawczą.

Cały aparat zmontowany jest na szerokiej desce. Połączenia wykonano za pomocą miedzianych rurek i taśm luźno wiszących w powietrzu, tylko miejscami podpartych cienkiemi ebonitowemi drążkami. Przy bardzo wysokich częstotliwościach takie wykonanie jest niezbędnym warunkiem dobrego działania. Cewki, zależnie od samoindukcji, są nawinięte lub na cienkich ebonitowych drążkach lub dla krótszych fal wprost bez żadnego suportu z grubej taśmy. Jako generator służą 2 lampy katodowe, pracujące w superpozycji. Aparat pozwala na łatwą zamianę lamp. Widzieliśmy cały asortyment lamp nadawczych, poczynając od malutkich o mocy paru watów i kończąc na największej 150 watowej, robiącej swemi wymiarami oraz dziwacznym kształtem duże wrażenie. Sama stacja nie zajmuje wiele miejsca i jeden człowiek łatwo potrafi ją przenosić, ale za to baterje niezbędne do jej zapędzenia są bardzo mało przenośne. Doświadczenia oraz pomiary wykonują za pomocą sztucznej anteny, złożonej z cewki, opornicy i kondensatora. Taka ostrożność jest niezbędną żeby uniknąć niepotrzebnego przeszkadzania sąsiadom. Z ciekawością przyglądałem się pracy tego generatora. Po zapaleniu lamp oraz włączeniu prądu anodowego mogliśmy nawet na znaczniej odległości zaobserwować świecenie lampki w falomierzu, kawałek żelaza położony w pobliżu cewek rozgrzewał się po paru chwilach prawie do czerwoności, jeżeli chwytano ręką obwód sztucznej anteny, zawieszony nad stołem, to odczuwano silne ciepło lub nawet parzenie, gdyż prąd szybkozmienny w przeciwieństwie do zwykłego przechodzi swobodnie bez żadnego bolesnego uczucia przez ciało ludzkie i tylko jeżeli jest w nadmiarze, zaczyna człowieka coraz silniej ogrzewać. Ciekawym jest też oporowy posilacz zmontowany dla sterowania generatora.

Na zakończenie jeszcze jedna informacja. Jak ustalił Ryszard Miazek, autor biografii Zygmunta Chamca, 1 października 1925 roku Stanisław Odyniec mianował kierownikiem działu programowego nienadającej wówczas stacji PTR swojego szwagra, Alojzego Kaszyna. Jego postać przybliżymy w jednym z listopadowych odcinków.

Program na czwartek, 1 października 1925 roku (Poznań)

Godzina 21:00 / Fala 228 metrów / Być może audycja tego dnia nie została nadana

Próby mikrofonowe (?)

„Dziennik Poznański” (3.10.1925)

Ilustracja tytułowa: Fragment artykułu z „Dziennika Poznańskiego”

Źródło ilustracji tytułowej: „Dziennik Poznański”, 3.10.1925

Comments

There are no comments

Post a comment