Wydarzyło się 16.10.1925

W piątek, 16 października 1925 roku, ukazał się już dwudziesty numer „Radjofonu Polskiego”. W tekście otwierającym redakcja zwracała uwagę na smutny stan polskiej radiofonii – wykazując jednocześnie zrozumienie dla koncesjonariusza – oraz przedstawiała oczekiwania radiofilów.
Rodzi się u nas radjofonja pod nieszczęśliwą gwiazdą. Wiązaliśmy jej narodziny z przyznaniem koncesji rządowej. Tymczasem koncesja od dwóch miesięcy została podpisaną, a broadcasting polski jak był, tak i pozostał w krainie niebytu. Szczerze mówiąc, dzisiaj jesteśmy nawet w pozycji gorszej niż przed dwoma miesiącami: wówczas mieliśmy chociaż „ersatz” broadcastingu pod postacią stacji PTR – dzisiaj i tego nie mamy.
Kto winien takiemu stanu rzeczy – trudno orzec; w każdym razie jedno nie ulega wątpliwości: Spółka „Polskie Radjo” trafiła ze swym realizowaniem na czas, gorszy od którego trudno by znaleźć. […] Tak czy owak „Polskie Radjo”, aczkolwiek niewątpliwie pracuje i działa, wobec szerokiego ogółu jednak jeszcze się nie ujawniło, a nadewszystko nie dało mu rzeczy najważniejszej – stacji radjofonicznej.
Zdajemy sobie sprawę z tysiącznych trudności, które „Polskie Radjo” ma do pokonania. Wiemy, iż ze strony jego nie zaniedbano niczego, coby mogło przyśpieszyć urządzenie i uruchomienie w najszybszym czasie radjofonicznej stacji w Warszawie. Nie mniej jednak nie możemy nie zwrócić uwagi kierowników „Polskiego Radja” na drobną w istocie, ale dla szerokiego ogółu dotkliwą lukę w ich projektach: oto pominięto wynalezienia czegoś, coby do czasu uruchomienia większej stacji mogło nam zastąpić transmisje stacji PTR. Nie chcemy wiele. Nie żądamy rzeczy nieziszczalnych. Wystarczy nam taka, a nawet mniejsza stacja, jak PTR. Niechby tylko była. Niechbyśmy codzień lub chociaż co kilka dni mogli słyszeć polskie słowo w radjofonie, a odbierać je na detektor bodajby tylko w promieniu kilku kilometrów. Tego chcemy, a sądzimy, że wszyscy nasi radjofile, przynajmniej z Warszawy i okolic, są tego samego zdania. Nie jest nas mało: stanowimy połowę ogólnej ilości radjofilów w Polsce. Jest to gromada, z którą należy się liczyć.
Radjo u nas zamarło. Przyczyną tego – brak stacji nadawczej. Nie koniecznie wielkiej, ale jakiejkolwiek wogóle. Gdy stacja PTR została w lipcu r.b. uruchomioną dzięki staraniom Centr. Komitetu Polskich Zrzeszeń Radjotechnicznych – już się u nas w dziedzinie radja zaznaczył pewien ruch. Pomimo „martwego sezonu” zauważyć się dało odprężenie w handlu radjotechnicznym. Radjofile zaczęli kupować sprzęt radjotechniczny, było to dowodem ich zainteresowania odbiorem. Z chwilą jednak gdy ta stacja zamilkła, obudzony ruch radjofilski zanikł, „martwy sezon” powrócił w całej pełni i w tym stanie trwa dotychczas. Takiego braku zainteresowania radjem jak obecnie, takiego zastoju w handlu radjotechnicznym jak dzisiaj, nie było u nas dotychczas nigdy. Sytuacja jest ciężka, gdyż stanęliśmy na martwym punkcie, w momencie najmniej odpowiednim, a nawet niebezpiecznym.
Wiemy iż Centralny Komitet Polskich Zrzeczeń Radjotechnicznych czynił starania uruchomienia tymczasowej małej stacji nadawczej. Przy poparciu ze strony „Polskiego Radja” stacja taka mogłaby stanąć w ciągu miesiąca. Ponieważ nie spodziewamy się, aby wielka stacja koncesyjna była gotową przed końcem stycznia, ta mała stacja mogłaby z powodzeniem przeszło dwa miesiące pracować. Zaznaczamy, iż nie chodzi tu o coś wielkiego – jeno o drobną stacyjkę o znaczeniu lokalnem, któraby obsłużyła Warszawę i okolice. Jedyny warunek – aby szybko była zbudowaną. A to nie jest niemożliwością.
Dalej pojawił się apel do radiofilów oraz radioprzedsiębiorców o przesyłanie listów poparcia.
Ilustracja tytułowa: Pierwsza strona „Radjofonu Polskiego” z 16.10.1925
Źródło ilustracji tytułowej: „Radjofon Polski” 20/1925


Comments
There are no comments