RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 19.10.1925. Początek rozdziału „Błogosławieństwo techniki”. Źródło: Eugeniusz Porębski „Cuda techniki”, Warszawa 1929

Pierwsze dni rozpoczynającego się 19 października 1925 roku tygodnia nie przyniosły nowych wieści dotyczących radia w Polsce czy na świecie. Wykorzystajmy ten czas do nadrobienia pewnej zaległości. Przed trzema miesiącami – dokładnie 11 lipca – informowaliśmy o nadaniu na antenie próbnej stacji PTR odczytu Eugeniusza Porębskiego o tytule „Błogosławieństwa techniki”. Rozdział o bardzo zbliżonym tytule – „Błogosławieństwo techniki” – opublikowany został jako swego rodzaju aneks wśród wydanych w roku 1929 odczytów wygłoszonych przez autora na antenie Polskiego Radia w latach 1927-1928. Sięgnijmy zatem po książkę „Cuda techniki” i wyobraźmy sobie, że poniższej pogadanki słuchamy poprzez jeden z odbiorników dostępnych w roku 1925. Z uwagi na objętość tekstu odczyt podzielimy na cztery publikowane dzień po dniu odcinki…

Rozpatrując rozwój techniki w ciągu ostatnich stuleci rzuca się w oczy fakt nierównomierności rozrastania się jednych działów nad drugimi. Niema już prawie dziedziny życia gospodarczego narodów gdzieby technika nie wniosła ulepszeń dążących do zwiększenia produkcji. Lecz skutkiem zainteresowania się szerokich mas pewnemi kategorjami techniki więcej niż innemi, nierównomierność ta zaczyna być szkodliwą.

Do czasów Watta i Stefensona właściwie nie można było mówić o technice maszynowej. Dopiero wynalezienie maszyny parowej pchnęło całe życie kulturalne narodów na nowe tory. Rozpoczął się wiek żelaza. Pierwsze i największe zastosowanie znalazły maszyny parowe w dziedzinie lokomocji. Koleje żelazne rosły jak grzyby po deszczu, opasując świat stalowemi szynami. Narówni z tem zaczęto mechanizować ręczną pracę zaprzęgając maszynę parową do popędu, a inne maszyny wynajdując do zastąpienia skomplikowanych ruchów rąk. W połowie zeszłego stulecia zaczęła święcić triumfy nowa dziedzina, a mianowicie – elektrotechnika. Zdawało się, że w takich warunkach świat zacznie opływać w dostatki. Stało się jednak inaczej. Niewspółmierny rozrost techniki wpłynął ujemnie na inne dziedziny życia politycznego. Miasta fabryczne zaroiły się od rzesz robotniczych łaknących łatwego zarobku. Zaczęto porzucać rolę i zapełniać ciemne lokale, huczące maszynami, ludźmi nieprzyzwyczajonymi do życia wielkomiejskiego, zgóry skazanymi na różne dolegliwości, choroby, nieszczęścia z powodu zastoju lub bankructwa. Powstała w ten sposób nowa kasta, groźna swą ilością, bezradna i nieszczęśliwa w chwilach upadku przedsiębiorstw.

Ten stan trwa do dziś. Ludzkość opanowana techniką nie zdaje sobie nawet sprawy z groźnego molocha, którym nie zdoła zawładnąć i stała się sama pastwą jego kaprysu.

Najstraszniejszym rezultatem wysoko rozwiniętej techniki jest możliwość posiłkowania się nią na wypadek wojny. Ostatnia wielka wojna była najlepszą ilustracją tego zniszczenia, jakie można było dokonać z pomocą maszyn djabelskich i całej wiedzy technicznej stojącej do usług narodów opanowanych militaryzmem.

A jednak z tego całego chaosu jest wyjście.

Potężne moce maszyn i środków technicznych można bez szkody, lecz z błogosławieństwem dla wszystkich ludzi zużyć na cele dobre.

Jakie to wyjście? O tym w jutrzejszym odcinku.

Ilustracja tytułowa: Początek rozdziału „Błogosławieństwo techniki”

Źródło ilustracji tytułowej: Eugeniusz Porębski „Cuda techniki”, Warszawa 1929

Comments

There are no comments

Post a comment