RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 21.10.1925. Reklama firmy B. Pakszwer w dzienniku „Chwila”. Źródło: „Chwila”, 1.05.1925

Dziś trzecia część odczytu „Błogosławieństwo techniki” Eugeniusza Porębskiego. Wczoraj zatrzymaliśmy się na recepcie na to, aby życie przestało być udręką… Dziś o czyhających na tej drodze niebezpieczeństwach…

Przytoczony przykład o fabrykacji masowej samochodów Forda można zaliczyć istotnie do jednego z licznych błogosławieństw techniki, które ludzkości przynoszą duże korzyści skracając przestrzeń i oszczędzając czas przy minimalnych wydatkach. Nie można tego jednak powiedzieć o wielu innych produktach dzisiejszej techniki, produkcji masowej obliczonych na krótkotrwały efekt, na nabywców szukających rzeczy tanich a błyskotliwych o małej istotnej wartości. Cały szereg wytworów z zakresu odzieży i zdobnictwa domów, cały szereg wyrobów ujętych nazwą galanterji to wszystko tandeta nie wytrzymująca kilkumiesięcznej egzystencji, a pochłaniająca olbrzymie sumy w każdym kraju w ciągu roku. Z naszych przedmiotów codziennego użytku i taniego zdobnictwa nie pozostaje nic oprócz kupy śmieci zasypywanych na przedmieściach. Gdy po latach będą one rozkopywane przy budowie nowych fundamentów, nie znajdziemy tam ani jednej cennej rzeczy, któryby mogła powędrować do muzeów, którąby można porównać z odłamkiem marmuru lub choćby glinianego naczynia czasów starożytnych. Chcąc nasycić szerokie masy ludności odczuwającej potrzebę zdobienia mieszkań i użytkowania różnych drobiazgów o wyglądzie choćby pozornie artystycznym, fabryki produkują z materiałów bezwartościowych wyroby nieraz gustowne i ładne, lecz niesłychanie nietrwałe. Wyroby te nie wytrzymując dłuższego użytkowania niszczeją, zbyt szybko zostają wyparte innymi modniejszymi i w ten sposób dążą na śmietnisko, gdyż jako surogat są prawie bezwartościowe. W wielkich zakładach asenizacyjnych dużych miast wydobywa się rocznie całe tonny żelaza, szkła, papieru i innych odpadków, które przedstawiają minimalną wartość jako materjał na ponowną przeróbkę surowca, a przecież resztki te reprezentowały niedawno jeszcze miljonowe wartości błyskotliwej galanterji i antyków taniego zbytku. Polska, jako naród znajdujący się dopiero na dorobku, musi wpajać w swych obywateli poczucie wartości rzeczy cennych, podkreślając nietyle ich piękno, co trwałość, gdyż tylko przedmiot solidny najtaniej i najlepiej amortyzuje się będąc użytkowanym przez długi szereg lat. Licho zbroszurowana książka drukowana na tanim papierze, tania ramka i tani obrazek, torebka wykonana z imitacji skóry, lichy dywanik, oto wszystkie przedmioty, których życie obliczone jest najwyżej na kilka sezonów, a więc wydamy grosz skazany zgóry na zupełną zagładę. Nic więc dziwnego, że ludzie, którzy są przeciwnikami niezwykle szybkiego postępu techniki wysuwają wyżej przytoczone argumenty, jako największe niebezpieczeństwo obecnego stulecia i wykazują bezcelowość ogromnego wysiłku współczesnej ludzkości, która przez dziesiątki lat zarabiając wiele, nie umie skapitalizować swej pracy w formie trwałych i widomych znaków dobytku, któryby reprezentował wartości dla następnego pokolenia. Chcąc uwzględnić te przeciwieństwa należy rozpocząć walkę z lokowaniem pieniędzy na rzeczy bezcelowe, nietrwałe i zbędne dla życia codziennego.

I można odnieść wrażenie, że słowa te nie były wypowiedziane sto lat temu, a najdalej wczoraj... Jutro podsumowanie.

Ilustracja tytułowa: Reklama firmy B. Pakszwer w dzienniku „Chwila”

Źródło ilustracji tytułowej: „Chwila”, 1.05.1925

Comments

There are no comments

Post a comment