RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 08.11.1925. Więzienie Sing Sing. Źródło: Biblioteka Kongresu (https://www.loc.gov/resource/ggbain.31293/?st=image)

„Kurjer Polski” sprzed stu lat donosił o odbytej w Pradze międzynarodowej konferencji muzyków. Jak informował autor notatki, tematem przewodnim spotkania były prawa autorskie i kwestia koncertów nadawanych przez stacje radiowe.

Została przyjęta uchwała oparta na zasadzie, że wysyłanie kompozycji muzycznych przez radjo ma być uważane za publiczną produkcję, że nie może się przeto odbywać bez zgody autora mającego również prawo do honorarium.

W jednym z niedawnych numerów naszego pisma donosiliśmy iż Towarzystwo kompozytorów i autorów w Ameryce tocząc walkę o to samo uzyskało identyczną z powyższą decyzję sądu amerykańskiego, która jako wyrok oficjalny staje się na przyszłość dla Ameryki precedensem w ustaleniu praw autorskich w stosunku do radjo.

Skoro już zajrzeliśmy poza granice II Rzeczpospolitej, to kontynuujmy przegląd tego, co znalazło się w ówczesnej prasie. „Gazeta Poranna Warszawska” z 7 listopada 1925 roku przyniosła tekst autora podpisującego się (zo) – przedrukowany dwa i pół tygodnia później przez „Dziennik Poznański” – pod intrygującym tytułem „Dzicy i radio”.

„Co powiedzieliby Papuasi, gdyby im zaprodukowano sonatę Beethowena przy pomocy aparatu radiowego?” Takie pytanie zadał pewien laik wytrawnemu podróżnikowi i był mocno zdziwiony odpowiedzią zapewniającą, iż Papuasi nie mieliby wobec tego zjawiska nic do powiedzenia. Albowiem mieszkaniec Nowej Gwinei uważa białych ludzi za czarodzieji umiejących dokazać każdego cudu, nie zdziwiłby się więc gdyby Beethowen we własnej osobie wyskoczył z radioaparatu. Dziecinny umysł krajowców może przyprawić ich o zdumienie wobec zaćmienia słońca albo innego zjawiska natury, natomiast gramofon, telefon czy fotografię uważają za jedną ze sztuk czarodziejskich białego człowieka, po którym wszystkiego gotowi się spodziewać.

Przez te sto lat tekst ten nienajlepiej się zestarzał… Kontynuując przegląd zagraniczny się bijmy po nieco starszą informację z podwórka naszego zachodniego sąsiada. Tym razem o nieco innym wykorzystaniu radia.

Niemiecka „Radio-Revue” podaje przykład niezwykle szybkiego odnalezienia przestępcy dzięki interwencji radjo. Z rana w Berlinie przed Winterfeld-Palast skradziono auto należące do dyrektora Gootschalka. W południe przy pomocy radjo ogłoszono numer skradzionego auta: L.A. 22599. Popołudniu auto zostało zatrzymane przez policję w Magdeburgu. Wieczorem sprawca kradzieży, Fritz Elsner, został aresztowany i odwieziony do Berlina.

Małe sprostowanie – raczej powinno być Gottschalks. Gdyby trafił do jednego z najsłynniejszych amerykańskich więzień nieopodal Nowego Jorku, mógłby zapoznać się bliżej z wynalazkiem, który doprowadził go do zguby…

W więzieniu nowojorskim Sing-Sing zaprowadzono od paru miesięcy radjo. Początkowo audycje były tylko zbiorowe. Obecnie więźniowie, których konduita jest nieposzlakowana, mogą otrzymywać raz na dzień aparat radjowy do sali.

Nasz dzisiejszy przegląd zakończmy dwoma informacjami w pewien sposób okołoradiowymi, które – jak się nam dziś wydaje – mówią o czymś naturalnym… wówczas była to zupełna nowość. Pierwszy przykład z Wielkiej Brytanii, drugi z Meksyku.

W angielskiej Izbie Lordów przystąpiono do wykonania instalacji nadawczej, dzięki której wszyscy abonenci Broadcasting’u będą mogli przysłuchiwać się obradom Izby wyższej.

Rząd centralny Meksyku postanowił, że każdy z gubernatorów otrzyma stację nadawczą dla ogłaszania rozporządzeń itp. wiadomości urzędowych. Poczty będzie się w przyszłości użytkowało jedynie dla dekretów tajnych.

Dalsze doniesienia z zagranicy jutro.

Ilustracja tytułowa: Więzienie Sing Sing

Źródło ilustracji tytułowej: Biblioteka Kongresu (https://www.loc.gov/resource/ggbain.31293/?st=image)

Comments

There are no comments

Post a comment