Wydarzyło się 10.11.1925

W przededniu rocznicy odzyskania niepodległości „Ilustrowany Kuryer Codzienny” opublikował długą rozmowę z inżynierem Aleksandrem Skrypczenką, konstruktorem „zbudowanej wedle ostatnich zdobyczy na polu radjotechniki” oświatowej stacji nadawczej w Krakowie. Przy tekście znalazła się data 9 listopada. Jest to bardzo dokładny opis budowy, dlatego pozwolimy go sobie przywołać niemal w całości.
Już w r. 1924 – mówi inż. S. – gdy radjofonja w Polsce była jeszcze przekroczeniem ustaw obowiązujących, jednostki rozumiejące, że bez stworzenia własnego radjofonu nie można na serio mówić o rozwoju bądź to radjosportu bądź to przemysłu radjowego, dążyły do organizowania i stworzenia tymczasowej chociażby stacji radjofonicznej. Z braku podstawy prawnej sprawa jednak nie wyszła poza granice pobożnych życzeń i „wstępnych pertraktacyj”. Wspomnieć mogę chociażby o propozycji, jaką z końcem r. 1924 zrobiłem Obserwatorjum krakowskiemu bezpłatnego wybudowania małej stacji radjofonicznej. Sprawa upadła i znajomość naszej publiczności z radjo rozpoczęła się bez stacji własnej, wynikiem czego było, iż utrwaliło się przekonanie, jakoby radjoodbiornik jest czemś, co ma charakter doświadczenia naukowego co kosztuje conajmniej tysiąc lub w każdym razie 600 złotych, co zabiera dużo czasu i nerwów.
Zupełnie niezależnie od projektu budowy stacji radjo w Obserwatorjum Krakowskiem powstał zamiar budowy mniejszej stacji w Zakładzie fizycznym Uniwersytetu. Również prezes Zarządu „Wykładów Powszechnych Uniwersytetu Jagiell.” p. prof. J. Nowak rozpoczął starania o uzyskanie funduszów i zezwolenia na rozpowszechnianie wykładów zapomocą radjo, a w Warszawie myśl szerokiego programu nauczania przez radjo rzucił i wytrwale przeprowadzał w ministerstwie oświaty dyrektor departamentu dr Karol Dawidowski.
W lipcu bieżącego roku propozycja ponowna rozpoczęcia budowy stacji w Krakowie, skierowana równocześnie do wszystkich wspomnianych instancyj, została przyjęta przychylnie i dnia 7 lipca stanął po rozpatrzeniu rozmaitych ofert układ między mną, jako współwłaścicielem krakowskiej wytwórni aparatów radjo, a prezesem Zarządu Powszechnych Wykładów p. prof. J. Nowakiem, iż za zadatkiem w kwocie zł 2200 (tyle bowiem było wszystkiego w kasie Zarządu!) obowiązuję się stację radjo dla Zarządu Wykładów wybudować o własnych siłach, a zapłata nastąpi w miarę zdobycia przez Zakład, względnie Uniwersytet środków.
Udało mi się pozyskać kredyt bankowy w Banku Wzajemnego Kredytu do wysokości 20000 złotych. Z niewypowiedzianą radością przystąpiłem więc do budowy, mając równocześnie przyrzeczone poparcie finansowe z ministerstwa oświaty, które wyasygnowało rzeczywiście na ręce p prof. Nowaka subsydjum w kwocie 25000 złotych.
Wyjechałem do Niemiec celem zbadania ostatnich udoskonaleń techniki radjonadawczej i za poradą p. prof. Zakrzewskiego zdecydowano się zastosować szemat firmy Huth-Kühn o równolegle łączonych lampach. Środki finansowe pozwalały na wybudowanie stacji około 500 watt energji mechanicznej przy 200 wattach energji modulacyjnej. Z zagranicy miały być sprowadzone tylko przyrządy i mechanizmy absolutnie własnymi siłami niewykonalne.
Ciąg dalszy jutro…
Ilustracja tytułowa: Aleksander Skrzypczenko podczas współpracy z Niemcami w roku 1940
Źródło ilustracji tytułowej: Archiwum Akt Nowych: „Ukraińcy w GG. Sprawozdanie Gonta-Skrypczenki o odbudowie cukrowni Przeworsk AG”


Comments
There are no comments