Wydarzyło się 11.11.1925

Powracamy do wywiadu, którego inżynier Aleksander Skrypczenko, konstruktor oświatowej stacji nadawczej w Krakowie, udzielił „Ilustrowanemu Kuryerowi Codziennemu”. Wczoraj pisaliśmy o kwestiach finansowych. Dziś m.in. o lokalu i celach.
Kwestię lokalu udało się rozwiązać szczęśliwie dzięki przychylności dla tej sprawy p. dyrektora gimnazjum VIII dra J. Paczowskiego, który zgodził się na odstąpienie części suteren gmachu gimnazjum pod studjum i strychu pod aparatownię oraz wziął gorący udział w praktycznem rozwiązaniu szeregu kwestyj budowlanych. Za sześć tygodni pracy udało się obecnie wykończyć roboty budowlane i wyprowadzić obydwie wieże antenowe na poziom 25 m od powierzchni. Górną część do wysokości 27 metrów, jaka wysokość będzie i absolutną wysokością anteny montuje się obecnie.
W chwili obecnej budowa doznała niespodziewanej zwłoki skutkiem absolutnego braku środków gotówkowych i niemożności w październiku otrzymać resztę subsydiów z ministerstwa oświaty. Do ostatecznego ukończenia stacji brak jeszcze około 12000 złotych. Jeżeli w dniach najbliższych uda się te pieniądze tak czy inaczej zdobyć, to w listopadzie jeszcze usłyszymy bez trzasków i wycia, jak nasz prastary Kraków rzuci w eter jako odpowiedź na podejrzanie pilną budowę niemieckiej stacji radjofonicznej tuż przy granicy naszej w Gliwicach mocne wołanie: „Uwaga! Hallo! Nadaje Kraków”.
Jaki jest bezpośredni cel budowy stacji krakowskiej? Zarząd Powszechnych Wykładów ma na celu rozszerzyć dotychczasową działalność swą przez nadawanie popularnych wykładów zapomocą radjo. Dotychczas tylko wysyłało się bowiem do licznych gniazd na prowincji prelegentów, co kosztuje drożej i zabiera więcej czasu. Bezwarunkowo nastąpi też porozumienie między Zarządem Wykładów Powszechnych a Kuratorjum szkolnem, T.S.L. i innemi instytucjami oświaty pozaszkolnej, aby zrobić jak największy użytek ze stacji. Ministerstwo oświaty będzie też korzystać ze stacji jako eksperymentalnej. Doskonale rozumie bowiem i p. prof. Nowak i każdy, że zmuszając obywatela krakowskiego do słuchania codziennego pięknych i ciekawych, ale zawsze tylko odczytów, radjo krakowskie straci zaraz na wziętości i radjoamator zechce słuchać nadal Berlina lub innego Eberfeldu i znosić znowu trzaski i wycie… Otóż wykłady będą przeplatane produkcjami muzycznemi, podobnie jak robi się to gdzieindziej. Czy będzie się dawało odczyty codziennie, tego jeszcze nie wiem. Godziwy albo program muzyczny obywatele krakowscy i okolicy będą mieli około dwóch godzin dziennie. Radjofon krakowski nie ma charakteru broadcastingu i dlatego będzie bezpłatnym. Mamy więc jak najlepsze nadzieje co do możności rozwoju radjo. Ruch radjo zanika u nas właśnie z powodu braku stacji nadawczej i tylko z tego powodu. Naród nasz nie jest przecież mniej kulturalnym od naszych sąsiadów, tylko że tam wolny przemysł nie żałuje na radjo miljonów i buduje wieże po 280 metrów wysokie (Königswusterhausen), a zarabia rocznie także miljony, my zaś z tych czy innych powodów musimy się cieszyć, że po sześciomiesięcznych wysiłkach udało się zdobyć 25000 złotych.
Nasza stacja będzie typem stacyj angielskich jak Glasgow, Belfast, Dundee etc., czyli stacją dla obsługi okolicy, nie kraju całego. Na podstawie badań porównawczych przypuszczamy, że słychać naszą stację aparatem detektorowym będzie w Wielkim Krakowie do Wieliczki włącznie, aparatem jednolampkowym w słuchawkach odbierzemy dobrze do 50 kilometrów, czerolampkowym aparatem w rozgłośniku do 150 kilometrów, w słuchawkach w każdym razie w całej Małopolsce zachodniej. Możliwy termin uruchomienia zależy, jak wspominałem, od załatwienia jeszcze spraw finansowych. Być może, ze nastąpi z końcem listopada lub początkiem grudnia.
Życie pokazało, że były to optymistyczne prognozy… udało się dopiero w marcu 1926 roku.
Ilustracja tytułowa: Anteny na gimnazjum matematyczno-przyrodniczym w Krakowie
Źródło ilustracji tytułowej: FotoPolska.eu: Kuryer Codzienny


Comments
There are no comments