Wydarzyło się 15.11.1925

Nie 11 listopada – jak donosił wcześniej „Dziennik Poznański” – a w niedzielę, 15 listopada 1925 roku odbyło się uroczyste otwarcie radiostacji w Gliwicach. Z informacją w jaki sposób przebiegało mogli się zapoznać czytelnicy „Kurjera Poznańskiego”. Artykuł katowickiego korespondenta gazety podpisującego się Dr. S. B. ukazał się w czwartek, 19 listopada 1925 roku.
W ubiegłą niedzielę otworzono w Gliwicach, na niemieckim Górnym Śląsku, nadawczą stację radjową. Z Berlina przybyli liczni przedstawiciele rządu celem wzięcia udziału w uroczystości. Władze komunalne miasta Gliwice wydały obfite śniadanie, przemawiano, wznoszono toasty i cieszono się, że niemiecki Górny Śląsk będzie rozporządzał jedną z technicznie najlepiej i najbardziej celowo zainstalowaną radjową stacją nadawczą całych Niemiec. Technicy, którzy przemawiali na tym bankiecie, stwierdzili rzeczowo, że przy pomocy najprymitywniejszych aparatów odbiorczych stację gliwicką słyszeć będzie można wzdłuż obu brzegów Odry, aż do Wrocławia, i w zachodniej Polsce. Wiceminister poczty niemieckiej dr. Bredow we wzniesionym toaście zadokumentował obłudnie, że cel stacji gliwickiej będzie zupełnie spełniony, jeżeli wszyscy ślepi, chorzy, starzy i biedni ludzie znajdą kontakt z cudownym światem dźwięków. Dalej podkreślano konieczność zastosowania radja w okręgu przemysłowym, gdzie szerokiej ludności weszło już w krew posługiwanie się najnowszemi wynalazkami.
Jednym słowem, niemieckie czynniki miarodajne mówiły o wszystkiem, tylko ani jednem słówkiem nie wspomniały o właściwym celu stacji gliwickiej. Zapomniano podkreślić znaczenie gliwickiej stacji radjowej jako narzędzia propagandy antypolskiej.
Przeszło od sześciu miesięcy była publiczną tajemnicą wiadomość, że rząd niemiecki buduje w Gliwicach wielkim kosztem silną radjową stację nadawczą. Postępy tej budowy śledzono śledzono na polskim Górnym Śląsku z niepokojem i dawano temu wyraz na łamach miejscowej prasy. Domagano się sparaliżowania przewidywanej akcji propagandowej przez utworzenie po polskiej stronie stacji nadawczej dla miljonowej publiczności Województwa śląskiego i Polaków przebywających za niemiecką granicą. Przedstawiano niebezpieczeństwo pokrycia polskiej ludności Górnego Śląska nową warstwą „kultury” niemieckiej na miejsce tej warstwy, którą z takim wysiłkiem usuwa się obecnie. Wszystko to przebrzmiało jednak bez echa. Czynniki rządowe zbagatelizowały sprawę i nie uczyniły nic, żeby zapobiec złemu. Uważano widocznie, że sympatje, jakie może sobie zdobyć radjo gliwickie wśród tutejszego społeczeństwa nie zagraża bezpośrednio bytowi państwa, a ciążenie w stronę pseudo-kultury niemieckiej, umiejącej zdobywać sobie zwolenników, jest sprawą prywatną obywateli, do której rząd nie uważa za stosowne się mieszać. „Zresztą kogo w Polsce stać na radjowy aparat odbiorczy” – powiedzieli sobie radcowie.
Błędność tego rozumowania zemściła się już w ubiegłą niedzielę. Aparat do słuchania stacji gliwickiej potrafi każdy zręczniejszy robotnik górnośląski sam sobie sporządzić. Koszt budowy prymitywnego aparatu odbiorczego, funkcjonującego sprawnie w obrębie do czterdziestu kilometrów od stacji nadawczej jest minimalny, a teoretyczna przyjemność duża. Niemcy z pierwszą chwilą otwarcia stacji gliwickiej zdawali sobie doskonale z tego sprawę, że na polskim Górnym Śląsku niejeden słucha ich produkcyj dźwiękowych, bo już w ubiegłą niedzielę wieczorem puścili na pierwszy ogień antypolską deklarację złożoną przez zjednoczone związki górnośląskich „heimattrojerów”. Dosłowny tekst tej „programowej” deklaracji gliwickiej stacji radjowej niech będzie dowodem, że pierwszym celem tej stacji jest nie pocieszanie ślepych, chorych i starych ludzi, jak chciał to przedstawić niemiecki wiceminister dr. Bredow, lecz propaganda polityczna w najszerszym zakresie. Stacja gliwicka ma przywrócić państwu niemieckiemu utraconą część Górnego Śląska. To jest jej najświętsze zadanie.
O tym co tak oburzyło autora napiszemy jutro. Na zakończenie odnotujmy jeszcze, że niedzielny „Dziennik Poznański” wspomniał o opisywanej już przez nas umowie pomiędzy Polskim Radiem a Ericssonem. Kilka dni później podobna notatka ukazała się we wspomnianym „Kurjerze Poznańskim”.
Ilustracja tytułowa: Fragment artykułu „Niebezpieczne radjo gliwickie”
Źródło ilustracji tytułowej: „Kurjer Poznański”, 19.11.1925


Comments
There are no comments