RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 18.11.1925. Wanda Wermińska. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W środę, 18 listopada 1925 roku, swoje dwudzieste piąte urodziny obchodziła Wanda Wermińska, sopran dramatyczny i mezzosopran, późniejsza primadonna Teatru Wielkiego nazywana matką polskiej opery. Urodziła się w Błoszczyńcach w ówczesnej guberni kijowskiej na Ukrainie. Uczyła się w polskim gimnazjum w Kijowie, tam też śpiewała w chórze. Od 1915 roku pracowała w Polskiej Organizacji Wojskowej. Do Warszawy trafiła po wybuchu rewolucji bolszewickiej. Tam na pensji żeńskiej u pani Rudzkiej odkrył ją dyrygent Artur Rodziński. Na scenie opery warszawskiej zadebiutowała 23 czerwca 1923 roku w partii Amneris w „Aidzie” Verdiego. Przed mikrofonem stacji PTR występowała kilkukrotnie już od samych jej początków w lutym 1925 roku. Później współpracowała z Polskim Radiem występując w operetkach, operach i audycjach żołnierskich. W czasie II wojny światowej dostała się do Włoch, a stamtąd do Ameryki Południowej. Do Polski powróciła w roku 1949 i ponownie zdarzało jej się stawać przed radiowym mikrofonem. Była nauczycielką śpiewu Ireny Santor, Maryli Rodowicz i Jerzego Połomskiego. Zmarła 30 sierpnia 1988 roku.

Korzystając z faktu, że polska prasa nie rozpisywała się jeszcze na temat ostatnich przygotowań do wznowienia nadawania przez stację Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego, sięgnijmy ponownie po numer „Radjofonu Polskiego” z 13 listopada 1925 roku. Tam obok przywoływanego już w naszym cyklu tekstu o polskim broadcastingu znalazł się artykuł o teatrze radiofonicznym… Zjawisku, które w polskim eterze miało zadebiutować już całkiem niedługo…

Podczas drugiej wystawy radjowej we wrześniu br. w Berlinie czynny był teatr radjofoniczny. Sztuki odgrywały się jednocześnie dla publiczności obecnej w teatrze oraz przed mikrofonem umieszczonym w sali, w miejscu koncentrującem fale dźwiękowe. Rezultat tych przedstawień był pod każdym względem wysoce pomyślny. Warunki akustyczne specjalnie do tego celu przysposobionej niewielkiej sali teatralnej, obliczonej zaledwie na kilkaset słuchaczy, były tego rodzaju, że zapewniały nietylko dobrą audycję radjofoniczną, lecz zadowalały jednocześnie wymagania artystyczne zgromadzonej na sali publiczności.

Nieco odmienny od teatralnego sposób grania artystów, tekst sztuk i układ reżyserski odpowiadający wymaganiom radjofonu nie pozbawił jednak w zupełności walorów widowiskowych odgrywanych sztuk. Poziom gry artystów był wyższy niż zazwyczaj przy nadawaniach radjofonicznych. Brak publiczności, tak dotkliwie odczuwany przez artystów produkujących się przed mikrofonem w zamkniętej, głuchej przestrzeni sali nadawczej tym razem nie zaważył na poziomie przedstawienia, gdyż pełna widownia teatru radjofonicznego pobudzała artystów do całkowitego przejęcia się swemi rolami. Co najciekawsze, audycja radjofoniczna ogromnie zyskała na plastyce i akustycznej pełni wyrazu. W przeciwieństwie do zwykłej sali nadawczej, tłumiącej wszelkie odgłosy i echa przy pomocy obficie porozwieszanych draperji, lokal teatru radjofonicznego miał wcale niezłą akustykę. Akustyka ta nie wpływała ujemnie na czystość audycji radiofonicznej, jak to zazwyczaj bywa przy transmisjach z opery, teatrów i sal koncertowych. Przeciwnie, przez nieuchwytne przydźwięki echowe zanikła dla słuchacza radjofonicznego owa tak niemile zazwyczaj odczuwalna płaszczyzna dźwiękowa, pozbawiona wszelkiej perspektywy akustycznej. Mikrofon doskonale notował i przekazywał słuchaczom różnice dźwiękowe spowodowane zmianą miejsca mówiącego oraz większą lub mniejszą odległość głosu od mikrofonu, przez co powstawał w wyobraźni słuchacza do pewnego stopnia obraz przestrzeni, w której akcja się odbywa.

Powyższe efekty nie dawały jednak dźwiękowego obrazu plastycznego. Ażeby audycja radjofoniczna była plastyczna nie wystarczą zmiany akustyczne w sali nadawań. Specjalne próby w tym kierunku robione wykazały, że potrzebne są do tego również zmiany w technice nadawania, jak np. dwa mikrofony. Wysiłki w tym kierunku czynione doprowadziły do ciekawych rezultatów. Co się tyczy doświadczeń z teatrem radjofonicznym na Wystawie Berlińskiej, to poczynione tam spostrzeżenia przydadzą się niewątpliwie tym, którzy pracują nad znalezieniem idealnego studja radjofonicznego.

Ilustracja tytułowa: Wanda Wermińska

Źródło ilustracji tytułowej: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Comments

There are no comments

Post a comment