Wydarzyło się 25.11.1925

Mniej więcej dwa tygodnie temu zapowiadaliśmy, że do kwestii uruchomienia przez Polskie Radio i spółkę Ericsson fabryki odbiorników radiowych będziemy jeszcze wracać. Dziś nadarza się taka okazja, ponieważ równo sto lat temu na łamach „Robotnika” ukazał się tekst o wiele mówiącym tytule: „Kapitał prywatny dybie na majątek państwowy”. Autor przybliżał historię przekazanej przez Rząd Polskiemu Radiu Państwowej Wytwórni Aparatów Telegraficznych i Telefonicznych oraz komentował jej prywatyzację.
W r. 1918 po wyjściu Niemców z Polski Rząd objął w Łodzi składy z różnemi materjałami telefoniczno-telegraficznemi pozostawionemi przez okupantów. Stworzono na miejscu „Warsztaty reparacyjne”, których zadaniem była naprawa aparatów. W r. 1920 Rząd odkupił od firmy „B-cia Petsch” na Pradze fabrykę, w której przed wojną wyrabiano sprzęt telegraficzno-telefoniczny. Stopniowo fabryka zaczęła się rozwijać, co uwidaczniają następujące cyfry:
W r. 1920 wyprodukowano 250 szt. aparatów, w r. 1921 – 993 szt., w r. 1922 – 1464 szt., w 1923 – 2594 szt., w r. 1924 – 3320 szt.
Rok 1925 nie został zakończony jeszcze, lecz z dotychczasowych cyfr widać, że wytwórczość wzrośnie mniej więcej w tym samym stopniu.
W chwili nabycia przez Rząd fabryki „B-ci Petsch” pracowało w niej 30 osób, obecnie zaś pracuje 280 osób. Rząd zapłacił za fabrykę 160 000 zł. Obecnie wartość fabryki z całem urządzeniem, produkcją i surowcami sięga 1 500 000 zł. Rozwój wytwórni zwrócił uwagę firm zagranicznych, które od r. 1921 corocznie ponawiają próby wykupienia jej od Rządu.
Pracownicy wytwórni, opierając się na cyfrach świadczących o jej rozwoju, stawali zawsze w jej obronie. Obecnie dowiadujemy się, że Rząd chce odstąpić wytwórnię Towarzystwu „Polskie Radjo”, a „Polskie Radjo” prowadzi pertraktacje z firmą „Ericsson”, która ma zamiar nabyć wytwórnię.
Powodem sprzedaży wytwórni mają być straty, które rzekomo wytwórnia przynosi skarbowi. Powyższe świadczenie nie jest zgodne z prawdą, gdyż corocznie bilansy wytwórni wskazują czyste zyski. Faktem jest, że wytwórnia rozwija się i stan jej uznać należy za zupełnie pomyślny. Ale właśnie dlatego prywatny kapitał wyciąga po nią chciwie szpony. Kapitaliści szwedzcy, którzy opanowali nasze telefony, chcą mieć monopol na dostarczanie nam aparatów. A oczywiście usłużną pomocą śpieszą mu różni nasi gieszefciarze, którzy puszczają w ruch sprężyny swoich wpływów politycznych. Czas przepędzić tę zgraję faktorów i korupcjonistów!
Nie wszystkie padające w tym emocjonalnym tekście dane zgadzają się z innymi opracowaniami. Np. 1 września 1925 roku w „Przeglądzie Elektrotechnicznym” ukazał się tekst St. Wysockiego, w którym podkreślał on przeprowadzoną redukcję zatrudnienia podczas przenoszenia fabryki z Łodzi do Warszawy… zatem nie był to wskazany powyżej rozwój i wzrost z 30 do 280 osób… a spadek z 340 zatrudnionych w Łodzi do 203 zatrudnionych na Pradze. Widać zatem, że przez kolejne lata nie odtworzono stanu zatrudnienia z roku 1920. W dalszej części artykułu Wysocki zwracał uwagę na brak spójnego programu rozbudowy. Odnosząc się do uchwał z roku 1924, które miały ukierunkować jej działalność, pisał:
Punkty a i b uchwały 1-szej i uchwała 3-cia przeznaczają Wytwórnię na centralne warsztaty reparacyjne w dziedzinie Telegrafu, Telefonu i Radjo. Punkt c uchwały 1-szej mówi o fabrykacji w małych ilościach. Punkt d tejże uchwały mówi już o fabrykacji w większych ilościach „w miarę możności”, a dalej, że Wytwórnia powinna zaopatrywać potrzeby Polskiej Spółki Telefonicznej. Otóż tu są sprzeczności. Inaczej zupełnie należy tworzyć organizację warsztatów reparacyjnych, a inaczej organizację fabryk. Jeśli organizacja wytwórni będzie dostosowana do reparacji, to nie będzie mogła fabrykować i odwrotnie, boć i personel i urządzenia techniczne w jednym i drugim wypadku muszą być inne.
Prywatyzacja wytwórni stała się potem tematem poselskiej debaty i badań Najwyższej Izby Kontroli. Będziemy do tego wracać w miarę rozwoju wydarzeń.
Ilustracja tytułowa: Państwowa Wytwórnia Aparatów Telegraficznych i Telefonicznych przy Grochowskiej 30 w Warszawie
Źródło ilustracji tytułowej: „Polska Zbrojna”, 19.03.1928


Comments
Wzruszyłem się czytając, bo przypomniała mi się kultowa Diora z PRL-u i relacja TV z zamykania, kiedy to młode pracownice w białych fartuchach siedziały przy pustych warsztatach, bo rzekomo nie opłacało się już tam nic produkować.
Przed 2gą wojną światową w Polsce kilka firm Polskich I Zagranicznych produkowało odbiorniki radiowe takie duże w drewnianej obudowie nie ustępująca jakości od odbiorników Niemieckich, Austriackich, Włoskich, Francuskich, Brytyjskich czy Radzieckich, w PRL też produkowano dużo odbiorników radiowych gramofonów magnetofonów i wież stereo i kolumn głośnikowych wysokiej jakości dźwięku.