Wydarzyło się 29.11.1925

Pisaliśmy już w naszym cyklu o stawiającym na świecie pierwsze kroki radiowym teatrze. Twórcy stacji PTR, która po nawiązaniu współpracy z Polskim Radiem nie była już nazywana próbną, nie kazali swoim słuchaczom długo czekać na przeniesienie tego rodzaju audycji na nadwiślański grunt. Pierwsze słuchowisko nadane zostało w niedzielny wieczór, 29 listopada 1925 roku, w rocznicę wybuchu powstania listopadowego. I ten dzień uznawany jest dziś za moment narodzin polskiego teatru wyobraźni. Choć nazwa ta, wymyślona przez Zdzisława Marynowskiego i rozpropagowana przez Witolda Hulewicza, zaczęła funkcjonować dopiero jakiś czas później. Wówczas prasa pisała o „widowisku słuchowym”. A była nim „Warszawianka” Stanisława Wyspiańskiego w opracowaniu i reżyserii Alojzego Kaszyna. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą, zanim napiszemy o samym słuchowisku, przyjrzyjmy się bliżej osobie jego twórcy. Pomocne będzie tu opracowanie przygotowane przez Marka Różyckiego, zamieszczone w portalu Salon24.
Alojzy Kaszyn urodził się 28 kwietnia 1895 roku w Rydze. Był synem Wacława Kaszyna i Emilii z Żółkowskich. Studiował medycynę w Rydze i Dorpacie (dziś Tartu), gdzie w 1919 roku uzyskał tytuł doktora. Po dwóch latach pracy jako lekarz rozpoczął naukę w Szkole Dramatycznej w Krakowie, a następnie na Wydziale Dramatycznym Konserwatorium Muzycznego w Poznaniu. Później studiował również filozofię, historię sztuki i emisję głosu. Od sezonu 1922/1923 występował w teatrach w Poznaniu, Grudziądzu i Płocku. 1 października 1925 roku został etatowym pracownikiem PTR, odpowiedzialnym za program stacji. O jego dokonaniach na tym stanowisku będziemy pisać przez najbliższe tygodnie.
Po rozpoczęciu nadawania przez Polskie Radio pracował w sekretariacie programowym. Nadal jednak pozostawał lojalny wobec krytycznie nastawionego do jego pracodawcy Stanisławowi Odyńcowi. Kiedy wyszło na jaw, że pracując w PR jednocześnie publikuje w prasie krytyczne teksty dotyczące jego programu, pożegnał się z pracą. Od września 1927 roku do czerwca 1928 roku tworzył pismo „Antena Polska”. Potem – do września 1939 roku – był urzędnikiem w ministerstwie kultury. Jeszcze podczas okupacji zamieszkał w Zakopanem, gdzie mieszkał do śmierci 28 stycznia 1977 roku.
Powróćmy jeszcze do zaprezentowanej 29 listopada 1925 roku „Warszawianki”. Aby przybliżyć ją niepamiętającym tekstu Wybickiego sięgnijmy po fragmenty zapowiedzi napisanej dla „Radjofonu Polskiego” przez reżysera:
Rzecz dzieje się w roku 1831, 25-go lutego, w dniu trzecim bitwy pod Grochowem. Akcja odbywa się na przedmieściu Warszawy, w dworku na parterze. W obszernym salonie zgromadziła się generalicja, oficerowie, liczny tłum wojskowych i obywateli, Marja i Anna, dorosłe panny, córki pani domu, siedzą przy klawikordzie, grają i uczą obecnych nowej pieśni – Warszawianki – która z Francji do Polski wtedy zawitała.
Chłopicki, poprzedni dyktator powstania, stoi sam, w myślach pogrążony. On jeden wie, że posterunek, o który właśnie bitwa się toczy, jest nie do utrzymania, lecz w celu wykazania niedołęstwa obecnego wodza naczelnego, księcia Radziwiłła, nie miesza się do wydanych rozkazów. Czeka na wiadomość, na raport o klęsce.
Marja jest niespokojna, złe przeczucia szarpią nią. Drży ona o swego narzeczonego, adjutanta Chłpickiego, Józefa Rudzkiego, który jest na pozycji. Stara się odgadnąć myśli Chłopickiego. Wymienia mu nazwisko swego narzeczonego. Chłopicki nie może ukryć swego wzruszenia na wieść, że właśnie narzeczonego Marji posłał on na stracony posterunek, na śmierć pewną.
Żołnierz, stary wiarus, ciężko ranny, jedyny ocalały z całej dywizji Żymirskiego, przynosi Chłopickiemu raport i wręcza mu wstążeczkę – wstążeczkę, którą Marja jeszcze tego ranka dekorowała swego narzeczonego, błogosławiąc go na bój. Odjeżdżając na pozycję prosił Józef Rudzki Chłopickiego, żeby w razie śmierci jego wręczył osobiście tę pamiątkę Marji.
Marja widzi jak żołnierz, prócz raportu oddaje generałowi zwitek – skrwawioną wstążkę, czuje, że to jest oznaka śmierci narzeczonego. Zdobywa się ona na siłę niezwykłą i zarzuca Chłopickiemu, że to z jego winy narzeczony jej ginie. W uniesieniu przepowiada ona klęskę całej armji. Chłopicki jest przejęty jej słowami.
Co było dalej? O tym można przeczytać w „Radjofonie Polskim” z 27 listopada 1925 roku lub w dziele Stanisława Wyspiańskiego… Jutro przyjrzymy się radiofonizacji tego utworu i recenzjom.
Program na niedzielę, 29 listopada 1925 roku (Warszawa)
Godzina 18:00-20:00 / Fala 380 metrów / Wielki obchód rocznicy Powstania Listopadowego
Fantazja z opery Halka Stanisława Moniuszki
„Radjofon Polski” (27.11.1925), „Kurjer Warszawski” (28.11.1925), „Rzeczpospolita” (28.11.1925), „Warszawianka” (28.11.1925), „Echo Warszawskie” (29-30.11.1925), „Kurjer Polski” (29.11.1925), „Kurjer Warszawski” (29.11.1925)
Stanisław Wyspiański: Warszawianka (opracowanie i inscenizacja Alojzy Kaszyn)
„Radjofon Polski” (27.11.1925), „Gazeta Poranna Warszawska” (28.08.1925), „Kurjer Warszawski” (28.11.1925), „Rzeczpospolita” (28.11.1925), „Warszawianka” (28.11.1925), „Echo Warszawskie” (29-30.11.1925), „Kurjer Polski” (29.11.1925), „Kurjer Warszawski” (29.11.1925)
Wiązanka melodii polskich
„Radjofon Polski” (27.11.1925), „Kurjer Warszawski” (28.11.1925), „Rzeczpospolita” (28.11.1925), „Warszawianka” (28.11.1925), „Echo Warszawskie” (29-30.11.1925), „Kurjer Polski” (29.11.1925), „Kurjer Warszawski” (29.11.1925)
Fryderyk Chopin: Polonez A-durPosłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (27.11.1925), „Kurjer Warszawski” (28.11.1925), „Rzeczpospolita” (28.11.1925), „Warszawianka” (28.11.1925), „Echo Warszawskie” (29-30.11.1925), „Kurjer Polski” (29.11.1925), „Kurjer Warszawski” (29.11.1925)
Komunikaty
„Radjofon Polski” (27.11.1925), „Kurjer Warszawski” (28.11.1925), „Warszawianka” (28.11.1925), „Kurjer Warszawski” (29.11.1925)
Ilustracja tytułowa: Scena finałowa „Warszawianki” w studiu stacji PTR
Źródło ilustracji tytułowej: „Radjofon Polski” 2/1926


Comments
There are no comments