Wydarzyło się 25.12.1925

Ci, którzy otrzymali – jak mówiła przedświąteczna reklama Polskiego Towarzystwa Radjotechnicznego – najmilszy podarek gwiazdkowy nie mogli przekonać się jak odbiera on sygnał nadawany z warszawskiego Mokotowa… W Boże Narodzenie Warszawska Stacja Radjofoniczna również milczała.
Data 25 grudnia 1925 roku – choć trudno uwierzyć w to, aby akurat tego dnia trafił do dystrybucji – widnieje na dwudziestym piątym numerze dwutygodnika „Radjofon Polski”. Znalazły się w nim omówienia audycji nadanych pomiędzy 9 a 22 grudnia oraz zapowiedzi tych, które emitowane miały być po 23 grudnia… tyle mówił nagłówek, bo w praktyce pierwszą zapowiadaną pozycją było słuchowisko „Betleem Polskie” nadane 27 grudnia 1925 roku. Obok wspomnianych tekstów redakcja umieściła życzenia świąteczne i noworoczne oraz informację, że to ostatni numer wydany w cyklu dwutygodniowym. Od stycznia 1926 roku „Radjofon Polski” stawał się tygodnikiem.
Pewne jest, że wolnego nie mieli łódzcy inżynierowie – Temerson, Dąbrowski i Ormontowicz – którzy zarówno w pierwszy, jak i w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia wygłaszali odczyty w Miejskiej Galerii Sztuki. Spotkania pod hasłem „O istocie i rozwoju radjofonji” odbywały się na marginesie wystawy radiotechnicznej o godzinie 18:30 i 20:30.
Zanim postawimy ostatnią dziś kropkę, sięgnijmy jeszcze po kilka zaległości z ostatnich dni, na które brakowało już miejsca w poszczególnych odcinkach.
W środę, 23 grudnia 1925 roku, „Kurjer Warszawski” opisał historię, która pewnie i w dzisiejszych czasach spotkała niejednego klienta sklepu… z butami. Różnica taka, że dziś trudno znaleźć sklep z takim asortymentem, który nazywałby się „Radio”.
Do VII komisarjatu policji zgłosiła się niejaka W. Cieślak ze skargą następującej treści: C. kupiła wczoraj w sklepie z obuwiem na rogu Solnej i Elektoralnej, w firmie „Radio”, pantofle damskie za 30 zł i niezwłocznie włożyła je na nóżki, aby „elegancko” wyglądać na ulicy. Po godzinnym spacerze na mieście p. C. ku wielkiemu zdumieniu przekonała się, że pantofle „rozlazły się”. Wraca tedy do sklepu i żąda albo prawdziwych pantofli albo zwrotu pieniędzy. Na to usłyszała odpowiedź właściciela sklepu: „Pani sama sobie winna. Jak można w pantoflach chodzić na takie błoto!?”
Ponieważ do porozumienia nie doszło, poszkodowana Cieślak zwróciła się do policji oskarżając kupca o sprzedaż bezwartościowego towaru.
Na dalsze losy tego sporu konsumenckiego nie natrafiliśmy… Nie udało nam się również odnaleźć bardziej szczegółowych informacji o owym sklepie.
Również 23 grudnia 1925 roku „Ilustrowany Kuryer Codzienny” opublikował odpowiedź na radiowe pytanie zniecierpliwionego słuchacza z Wieliczki, pana P. Machowicza.
Stacja nadawcza radjotelefoniczna dotąd nie otwarta. W sprawie abonamentu należy zwrócić się: Prof. Paczowski, Kraków, ul. Studencka, gimn. przyrodn.-matem.
Przypomnijmy, że pierwsze zapowiedzi uruchomienia w Krakowie stacji broadcastingowej w prasie ukazały się już w czerwcu 1925 roku. Choć w opublikowanej w listopadzie rozmowie Aleksander Skrypczenko wspominał o złożeniu swojej propozycji w lipcu…
Na zakończenie jeszcze romantyczna historia ze świata – oczywiście z radiem, choć tym razem nie radiofonią w tle – przywołana w depeszy Reutera z 12 grudnia 1925 roku. „Will you marry me on Leviathan?” – wiadomość iskrową tej treści John Stewart miał wysłać z Cherbourga we Francji (tego, który po latach stał się sławny za sprawą parasolek) do swojej narzeczonej, K. Forbes, przebywającej na pokładzie amerykańskiego liniowca o niezwykle ciekawej historii. Wspomnianym „Leviathanem”, przejętym przez Amerykanów od Niemców podczas pierwszej wojny światowej, płynęła ona przez Atlantyk z Nowego Jorku do Southampton. Wedle relacji Reutera wybranka odpowiedziała „Yes”.
Po przybyciu statku do portu w Cherbourgu mr Stewart udał się natychmiast na pokład i w drodze stąd do Southampton odbył się ślub ekscentrycznych amerykanów w obecności kapitana i świadków.
Tymi słowami historię podsumowywał redaktor łódzkiej „Ilustrowanej Republiki” z 30 grudnia 1925 roku. Można przypuszczać, że na pokładzie nie było nawet symbolicznej lampki szampana – w tym czasie w Ameryce obowiązywała prohibicja, co przekładało się na wyposażenie statku.
I na tej historii kończymy odcinek świąteczny… Przyłączając się do życzeń braci Odyńców życzymy zdrowych, pogodnych, rodzinnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!
Program na piątek, 25 grudnia 1925 roku (Warszawa)
Stacja nieczynna
„Radjofon Polski” (11.12.1925), „Kurjer Polski” (23.12.1925), „Kurjer Warszawski” (24.12.1925)
Ilustracja tytułowa: Fragment reklamy firmy PTR
Źródło ilustracji tytułowej: „Gazeta Poranna Warszawska”, 23.12.1925


Comments
There are no comments