RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!
Ilustracja tytułowa dla dnia: 25.01.1926. Józef Radwan i Eugeniusz Piestrzyński. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wczoraj skupiliśmy się na Warszawie i umknęła nam informacja, że o godzinie szesnastej w Kaliszu w gmachu miejscowego gimnazjum im. Adama Asnyka przy ulicy Grodzkiej odbyło się zebranie organizacyjne towarzystwa „Radjo-Klub”. Zapraszający na to spotkanie artykuł niepodpisanego autora na łamach „Gazety Kaliskiej” to spojrzenie na radio z punktu widzenia ówczesnej prowincji:

Jest jedna dziedzina wiedzy, która w Polsce nie może sobie zdobyć należytego jej miejsca i szacunku, to radjo. I pomimo, że świat cały uległ jego urokowi, u nas wszystko sprzęgło się, aby mu utrudnić opanowanie szerokich mas i stać się tem, czem już jest gdzieindziej. Ogół wie o nim tylko tyle, że istnieje, ale nie zna go wcale i nie docenia jego znaczenia w życiu społecznem i kulturalnem. Poza garstką entuzjastów prawie nikt w Polsce radjem się nie zajmuje. Pospolicie osądza się radjo jako katarynkę lub kiepski gramofon stworzony poto, by „nabierać” naiwnych. Radjo poznaje się na tzw. „radjokoncertach”, gdzie niewtajemniczonym zdaje się, że radjo będzie na zawołanie grać i śpiewać, przenosić błyskawicznie koncerty z Londynu, Berlina lub Moskwy. A kiedy aparat objawi swe życie reakcyjnym gwizdem, wtedy zawiedzeni o swych nadziejach śmieją się ludziska oczekując „aż ulepszą”, „Jeszcze brzęczy”. „Jeszcze brzęczy”… „Tymczasem lepiej przy zielonym stoliku, tu i czas milej płynie i kieliszek… i muzyczka… Ktoby tam czas radju poświęcał!”.

Więc nie dziw, że radjo z takim oporem zdobywa sobie u nas obywatelstwo. A przecież radjo nie jest zabawką! Radjo to żywe słowo, żywa pieśń i poezja. To ten cudowny instrument, który nawet wrogów zbratał i pogodził. Dzięki niemu znikły na ziemi odległości, a człowiek przestał być samotnym, choć by się znajdował wśród bezmiaru oceanów lub lodów podbiegunowych albo tam „gdzie świat deskami zabity”! W każdej chwili i bez wysiłku może wziąć udział w pulsującem życiu wielkich stolic świata odległych o setki lub tysiące kilometrów.

Ale czemu przypisać, że w Polsce radjo nie znajduje zrozumienia? Nie pora tu i miejsce dociekać wszystkich przyczyn tego naprawdę już skandalicznego faktu, podnieść jednak trzeba główną przeszkodę hamującą normalny rozwój naszego radja, to brak w Polsce silnej stacji nadawczej. Do dziś dnia niema radjofonu polskiego, Polska jedna z pośród wszystkich kulturalnych świata nie śle w eter ani swej mowy, ani swej pieśni. Stoimy na tym samym stopniu co Eskimosi lub Zulusi. Wyprzedził nas Sjam, zdystansowała murzyńska Kuba. Posiadanie radjofonicznej stacji dużej mocy, jakich wiele mają Niemcy, Anglicy, ba, nawet Bolszewicy sprawiłoby, że radjo jako tani kilkuzłotowy przyrządzik byłoby dostępne dla wszystkich, nawet najbiedniejszych. A gdyby takich prostych i tanich odbiorników radjowych rozsiać po naszych miastach, wsiach i dworcach miljony i miljonom słać tą drogą zdrową propagandę, oświatę i wiedzę obywatelską, to zapytajmy: czy Polska byłaby taką biedną i lekceważoną, jaką dzięki ciemnocie 50 proc. swych obywateli jest dzisiaj? Dziwne i niedowiary staje się, że czynniki rządowe i społeczne tak lekceważą tę sprawę.

O przebiegu spotkania „Gazeta Kaliska” donosiła 26 stycznia 1926 roku:

Zebranie przy udziale kilkudziesięciu osób otworzył prof. Łysek wyjaśniając cel stworzenia tego stowarzyszenia w Kaliszu, poczem do przewodnictwa zaprosił prezesa Zw. Przem. Kaliskich, p. Radwana. Po odczytaniu porządku dziennego prof. Łysek zaznajomił obecnych z projektowanym statutem klubu, który zebrani bez zastrzeżeń przyjęli. Po udzieleniu dodatkowych wyjaśnień przez prof. Łyska zabrał głos doktór Piestrzyński, który w niezwykle barwnej i przystępnej formie wyjaśnił budowę aparatów radjowych, sposób chwytania audycji, wreszcie zalety ulepszonych aparatów; superheterodyny i ultra dyny, które odbierają fale nie na zewnętrznej antenie lecz na ramowej i przenośnej z miejsca na miejsce. Odczyt d-ra Piestrzyńskiego zakończyły demonstracje ultradyny d-ra Piestrzyńskiego i aparatu gimnazjalnego wyrobu fabryki warszawskiej PTR, które wypadły wybornie. Podziękowaniem d-rowi Piestrzyńskiemu za trudy zakończone zostało to organizacyjne zebranie.

Eugeniusz Piestrzyński był wojskowym, legionistą, przybocznym lekarzem Józefa Piłsudskiego. W 1925 przeszedł w stan spoczynku i został dyrektorem kaliskiego szpitala. Dwanaście lat później otrzymał licencję krótkofalarską, a następnie został prezesem Polskiego Związku Krótkofalowców.

Tymczasem w poniedziałkowym programie stacji PTR można było usłyszeć szósty fragment „Wiernej rzeki”, „Kwadrans dla słuchaczek” oraz zespół orkiestralny Antoniego Adamusa.

Program na poniedziałek, 25 stycznia 1926 roku (Warszawa)

Część I

Kwadrans literacki: Stefan Żeromski: Wierna rzeka (odc. 6)
Alojzy Kaszyn

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Część II

Edvard Grieg: Suita Peer Gynt nr 1 (I. Poranek, II. Śmierć Azy, III. Taniec Anitry, IV. W grocie Króla Gór)
Zespół orkiestralny P.T.R. pod kierownictwem Antoniego Adamusa

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Fantazja z opery Trubadur Giuseppe Verdiego
Zespół orkiestralny P.T.R. pod kierownictwem Antoniego Adamusa

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Piotr Czajkowski: Chanson triste
Wincenty Seidendorf (skrzypce), Antoni Adamus (wiolonczela), Michał Ferszko (fortepian)

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Część III

Kwadrans dla słuchaczek
Mira Łaniewska

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Komunikaty

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Sygnał czasu podług chronometru Głównego Urzędu Miar

„Radjofon Polski” (24.01.1926), „Polska Zbrojna” (24.01.1926), „Rzeczpospolita” (24.01.1926), „Nasz Przegląd” (25.01.1926)

Ilustracja tytułowa: Józef Radwan i Eugeniusz Piestrzyński

Źródło ilustracji tytułowej: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Comments

Miłośnik Radia *.dynamic.play.pl 25-01-2026 16:00

Pożyjemy zobaczymy, jak będzie teraz w 2026 roku, po stu latach, obchodzony w Polsce ten ważny dla miłośników radia, rok Polskiego Radia, jest pełno uhonorowanych, doczepionych w tym roku, nie wiem nawet ilu ich jest, ale jak dla mnie może tylko jeszcze ukochana Polska Kolej zasługuje na wyróżnienie w 2026 roku, poza najważniejszym Polskim Radiem!

Post a comment