Wydarzyło się 26.02.1926

Na początek zajrzyjmy do programu stacji warszawskiej…
Warszawa 380 m – „Oj, te podatki” – wykona drużyna śpiewacza kupców i hurtowników, „Redukcja, ciągła redukcja…” – śpiewka aktualna z akompaniamentem na mandolinach, „Marsz żałobny” – wykonają kiszki zgłodniałych urzędników, „Jeszcze jeden strajczek dzisiaj” – mazurek odśpiewa znany chór utalentowanych agitatorów.
To z opublikowanego tego dnia numeru tygodnika satyrycznego „Mucha”. W rzeczywistości słuchacze usłyszeli wieczór Beethovenowski z kwartetem Bronisława Lewensteina i Stefanią Millerową. Słowo wstępne o kompozytorze wygłosił krytyk literacki, publicysta i pisarz Cezary Jellenta. Elementy te…
…złożyły się na doskonałą całość, która długo pozostanie w pamięci słuchaczy. Żałować należy, iż przydługie pauzy spowodowane przyczynami natury technicznej nie pozwoliły dać całości jeszcze więcej zwartej i harmonijnie skupionej.
To oczywiście Lul, ale tym razem głos możemy oddać również Zofii Wojnarowskiej, która tego dnia odwiedziła stację przy Narbuta.
W jasny zimny wieczór łagodnie występują z szaro-szafirowego tła nieba prostokątne kontury białej stacji radjofonicznej. Światło w oknach po prawej. Dzwonię. Odźwierny prowadzi mnie dalej przez bramę i sień. Otwiera drzwi. Pytam o p. redaktora Kaszyna. Nadchodzi, ma na ustach miły, jasny uśmiech. Zastanawia mnie, że wszyscy, których tu spotykam, mają taki uprzejmy wyraz twarzy i oczu. Panuje tu atmosfera jasności i spokoju, atmosfera „radiante”. Zdaje mi się, że jestem izolowaną od wszystkich trosk życia.
P. Kaszyn prowadzi mnie do Studjo, informując, że przed chwilą skończył p. Jellenta prelekcję o Beethovenie. Teraz antrakt, następnie p. Stefanja Millerowa odśpiewa „Adelaide”, a później odbędzie się kwartet smyczkowy prof. B. Lewensteina.
– Szczególna rzecz, miałem tremę – mówi p. Jellenta – wskazując na magnetofon stojący skromnie w studjo przy bocznej ścianie niedaleko wejścia.
Patrzę to na szanownego prelegenta, to na skrzynkę mikrofonu, fascynującego oczy żółtym metalowym krążkiem na pierwszoplanowej płaszczyźnie, i zadziwia mnie aż do uśmiechu możliwość tremy, mówię przeto:
– Trema u mówcy, który zwykł mieć przed sobą setki słuchaczów? Skądże?
P. Kaszyn czyni gest w stronę mikrofonu.
– Przed nim trema. Przyznają się do niej wszyscy prawie prelegenci i artyści. Jest to jakby ucho całego świata. Sztywny władca słucha łaskawie, nie patrzy, nie daje poklasku.
Wżywam się bardziej w chwilę. W pokoju jasna cisza. Gruby dywan tłumi kroki. Ciężkie ciemnozielone draperje spływają ze ścian. Pośrodku fortepjan i podstawy do nut. Mikrofon, „sztywny obojętny władca – świata” słucha łaskawie. „Nie patrzy, nie daje poklasku”, obojętną mu jest postawa mówcy. Miedziany krążek zamyka tajemniczą maskę jego twarzy czy bez twarzy.
Pani Millerowa przygotowuje nuty.
– Przejdźmy do poczekalni, mówi p. Kaszyn. Poczekalnia znajduje się tuż obok studjo, ale tak izolowana, że słychać w niej śpiew już z głośnika. Na twarzy osób zgromadzonych tu – wyraz skupienia i zadowolenia. Śpiew płynie budząc podziw i radość. Ale wzrok jest niezaspokojony, szuka czegoś: szuka artystki, szuka jej postaci i oczu. W chwili tej rozumiem należycie jak niezmiernie ważną rzeczą dla odbiorców radja są ilustracje w „Radjofonie” oraz portrety artystek i artystów.
Śpiew skończył się. Proszę o informacje, o uchylenie zasłony. P. Kaszyn z niestrudzoną uprzejmością prowadzi mnie do sali amplifikacyjnej i zapoznaje z inżynierem Rabęckim. Doświadczam dziwnego wrażenia. Amplifikatory z rzędami palących się spokojnie lampek, aparaty, cały nastrój pokoju i równy, miły głos p. inżyniera budzą w mej pamięci szereg obrazów. […]
– Teraz zaczyna się koncert, mówi p. Rabęcki. Oto słuchawka. Nakładam na głowę opaskę metaliczną. Słucham. Płyną fale mistrzowskiej muzyki Beethovena. I zdaje mi się, że muzyka gra we mnie, że sama jestem centrem tych fal dźwiękowych. Zawsze to samo niepowiedziane silne poczucie dziwu.
– Panie inżynierze, to jest cudownie być tu tak jak pan w ciągłym niemal kontakcie z muzyką fal niewidzialnych, w kontakcie z falowaniem eteru.
Ale inżynier uśmiecha się pobłażliwie na te niefachowe obserwacje.
– Kontrola przy amplifikatorach zajmuje całą moją uwagę – mówi. Muszę czuwać nad prawidłowym ruchem fal elektromagnetycznych Nie zwracam wcale uwagi na artystyczną, że tak powiem stronę promieniowanych fal.
Słucham uważnie, nie doceniając na razie tego abstrahowania od wrażeń emocjonalnych na tle muzyki, ale po chwili poczynam pojmować.
Podane przez „Muchę” programy innych stacji europejskich przywołamy jutro. Odnotujmy jeszcze dwa wydarzenia. W piątkowej „Polsce Zbrojnej” ukazał się artykuł inż. Kazimierza Jackowskiego, wiceprezesa Komitetu Wykonawczego Pierwszej Ogólnokrajowej Wystawy Radiowej i jednocześnie przewodniczącego komisji dydaktyczno-naukowej. Będziemy do niego wracać. Zaś prasa poznańska informowała o przygotowaniach do zaplanowanej na 6 i 7 marca 1926 roku wystawy poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Radiotechników Polskich. Przewidziano na niej działy wojskowy, statystyczny, amatorski i przemysłowy. Zainteresowani mogli zgłaszać swoje konstrukcje codziennie od 18 do 19 do asystenta Kozłowskiego.
Program na piątek, 26 lutego 1926 roku (Warszawa)
Godzina 18:00-20:00 / Fala 380/430 metrów (od 28.02.1926 „Radjofon Polski” drukował nową długość fali) / Wieczór Beethovenowski
Słowo wstępne
„Radjofon Polski” (21.02.1926), „Polska Zbrojna” (25.02.1926), „Rzeczpospolita” (25.02.1926), „Echo Warszawskie” (26.02.1926), „Nasz Przegląd” (26.02.1926)
Ludwig van Beethoven: Kwartet F-dur op. 18 nr 1 (I. Allegro con brio, II. Adagio affetuoso ed appassionato, III. Scherzo, IV. Allegro)Posłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (21.02.1926), „Polska Zbrojna” (25.02.1926), „Rzeczpospolita” (25.02.1926), „Echo Warszawskie” (26.02.1926), „Nasz Przegląd” (26.02.1926)
Ludwig van Beethoven: AdelaidePosłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (21.02.1926), „Polska Zbrojna” (25.02.1926), „Rzeczpospolita” (25.02.1926), „Echo Warszawskie” (26.02.1926), „Nasz Przegląd” (26.02.1926)
Ludwig van Beethoven: Kwartet G-dur op. 18 nr 2 (I. Allegro, II. Adagio cantabile, III. Scherzo. Allegro, IV. Allegro molto quasi presto)Posłuchaj: Utwór
„Radjofon Polski” (21.02.1926), „Polska Zbrojna” (25.02.1926), „Rzeczpospolita” (25.02.1926), „Echo Warszawskie” (26.02.1926), „Nasz Przegląd” (26.02.1926)
Ludwig van Beethoven: Pieśni szkockie
„Radjofon Polski” (21.02.1926), „Polska Zbrojna” (25.02.1926), „Rzeczpospolita” (25.02.1926), „Echo Warszawskie” (26.02.1926), „Nasz Przegląd” (26.02.1926)
Komunikaty
„Radjofon Polski” (21.02.1926), „Polska Zbrojna” (25.02.1926), „Nasz Przegląd” (26.02.1926)
Ilustracja tytułowa: Fragment radiowego żartu z tygodnika satyrycznego „Mucha”
Źródło ilustracji tytułowej: „Mucha” 9/1926


Comments
There are no comments