RadioPolska.pl - Jeszcze więcej radia!

Jeszcze więcej radia!

To, co z uwagi na zmianę miejsca uroczystości nie udało się w dniu zaprzysiężenia prezydenta Ignacego Mościckiego, stało się nieco ponad miesiąc później… W piątek, 16 lipca 1926 roku, w świat po raz pierwszy popłynęły głosy z siedziby Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Redakcja „Radjofonu Polskiego” wskazywała nawet, że to druga taka sytuacja na świecie – po Japonii. Rekonesans przeprowadzony w internecie nie potwierdził tej rewelacji. W kraju kwitnącej wiśni obrady transmitowano dopiero ćwierć wieku później – 23 stycznia 1952 roku. Przed Polską mikrofon w gmachu swoich parlamentów miały Stany Zjednoczone, Chille i Czechosłowacja. W większości przypadków był on jednak wykorzystywany okazjonalnie, a nie do prowadzenia regularnych transmisji.

Jeszcze przed obradami „Echo Warszawskie”, „Kurjer Warszawski” i „Polska Zbrojna” zgodnie – tymi samymi słowami – informowały o tej innowacji:

Za aprobatą p. marszałka Rataja został zainstalowany w sali obrad sejmu mikrofon, dzięki czemu radjoodbiorcy będą mogli bezpośrednio słyszeć ważniejsze momenty obrad Izby Ustawodawczej.

Więcej szczegółów w kolejnej notatce zdradzało „Echo Warszawskie”, ale też „Kurjer Poznański” i lwowska „Chwila”:

Mikrofon umieszczony jest pod lożą Prezydenta Rzeczypospolitej, obsługuje go jeden radjomechanik. Regulowanie działalności mikrofonu odbywa się w ten sposób, że jeżeli marszałek chce wyłączyć mikrofon, wówczas daje jeden sygnał dzwonkiem mechanikowi. Dwa sygnały oznaczają polecenie włączenia aparatu.

Zwracając uwagę na to „sterowanie” „Nasz Przegląd” pozwolił sobie na odrobinę złośliwości.

Najciekawszych jednak momentów, tzw. grzecznie „incydentów”, prawdopodobnie publiczność nie będzie słyszała. Istotnie specjalne urządzenie sygnalizacyjne pozwala marszałkowi Sejmu regulować otwarcie lub zamknięcie aparatu według swego uznania.

Instalacja mikrofonu powiązana była z zaplanowanym na 16 lipca expose premiera Kazimierza Bartla. Szczęśliwie dla radiowców polityk – zasłaniając się brakiem czasu – nie przybył jednak do Sejmu. Dzień później „Robotnik” donosił:

Jak się dowiadujemy, wczorajszy pierwszy eksperyment nie udał się, gdyż mikrofon chwytał także szum na sali spowodowany przez rozmowy posłów.

Inne gazety zwracały też uwagę na wadliwą akustykę sali. Aby rozwiązać ten problem, przed kolejnym posiedzeniem zdecydowano się przenieść mikrofon w inne miejsce. Identycznie brzmiąca notka pojawiła się potem w „Rzeczpospolitej” i „Echu Warszawskim”:

Radjostacja Warszawska skorzystała z doświadczenia i odpowiednio przerobiony i dostosowany mikrofon został zainstalowany w bezpośrednim kontakcie z trybuną sejmową. Poniedziałkowe posiedzenie Sejmu, na którem zapowiedziane jest ekspose p. Premiera Bartla będzie już nadawane przez radjo i miejmy nadzieję, że tym razem z lepszym rezultatem.

O tym jak poszło informował dzień po transmisji redaktor „Echa Warszawskiego”:

Po dokonaniu niezbędnych doświadczeń radjostacja warszawska w zmienionych warunkach technicznych nadawała wczoraj (poniedziałek, 19 bm.) przebieg obrad sejmowych. Rezultat był wręcz niezwykły. Przemówienie posła Hacińskiego, a potem premjera, prof. Bartla, słyszane były doskonale. Lekki szum zwykle panujący w sali sejmowej, który na wczorajszem posiedzeniu wzmagał się chwilami do potęgi grzmotów i huraganów nie tylko nie przeszkadzał, ale wprost przeciwnie, stanowił świetne, niezmiernie żywe tło dla przemówienia p. premjera Bartla.

Z dumą zaznaczyć możemy, że w tym stopniu doskonałości osiągnięty sukces techniczny przy nadawaniu obrad parlamentarnych uważany jest przez fachowców za wyjątkowy w porównaniu do nadań parlamentarnych innych stacyj europejskich. Jest to zasługą wydziału technicznego Polskiego Radjo, a w szczególności dyrektora wydziału, inż. Władysława Hellera.

Więcej szczegółów technicznych – z pewnym przymrużeniem oka – na łamach „Radjofonu Polskiego” zdradził redaktor podpisujący się inicjałami B. P.:

Mikrofon jest umieszczony na trybunie parlamentarnej, skąd produkcje solistów i orkiestry sejmowej spływają po drucie do amplifikatorów umieszczonych w podziemiach tuż pod studio sejmowem (czytaj: salą posiedzeń parlamentarnych). Stamtąd kablem erickssonowskim przedostają się do stacji nadawczej przy ulicy Narbutta w Mokotowie. Tam znów produkcje owe przetworzone na energję elektryczną ulegają powtórnemu wzmocnieniu w amplifikatorach, poczem przechodzą przez aparaturę modulacyjną i po szeregu ostatecznych perypetyj wypromieniowują ku uciesze jednych, a smutkowi drugich z anteny w kosmos.

A poważniej w tym samym piśmie, ale w kolejnym numerze opisał to Janusz Odyniec:

Mikrofon […] znajduje się na trybunie pomiędzy dwoma pulpitami, na lewo od mówcy. Opancerzony przewód od mikrofonu idzie w dół, do sutereny, gdzie znajduje się w oddzielnym pokoiku wzmacniacz oraz baterje do jego zasilania. Wzmocnione prądy mikrofonowe idą kablem telefonicznym do centrali przy ulicy Zielnej, gdzie kabel ten jest połączony ze stacją nadawczą PR na ul. Narbutta (na Mokotowie). Tutaj prądy mikrofonowe poddają się dalszemu wzmocnieniu, poczem przy pomocy modulatora „układają” się na prądy szybkozmienne wielkiej częstotliwości wytworzonej przez generator lampowy. W ten sposób zmodulowane prądy o częstotliwości 625 000 drgań (okresów) na sekundę idą na antenę i pulsując w niej wytwarzają drgania eteru tej samej częstotliwości. Drgania te – rozchodząc się na wszystkie strony z szybkością 300 000 km na sek. stanowią fale radjowe długości 480 m (odległość jednej fali od drugiej).

Warto tu zwrócić uwagę, że sygnał z Sejmu nie trafiał do amplifikatorni na Kredytowej, a od razu do stacji nadawczej… zaś decyzję o rozpoczęciu transmisji – jak cytowaliśmy wyżej – podejmował Marszałek Sejmu uruchamiając specjalny dzwonek. Moment przerwania emisji ze studia musiał być zatem dla wykonawców zaskoczeniem…

Na doniosłość transmisji z Parlamentu na łamach „Radjofonu Polskiego” zwracał uwagę Stanisław Odyniec:

Jedna z podstawowych zasad parlamentaryzmu – jawność obrad Izb ustawodawczych – znalazła swój najbardziej pełny wyraz. Odtąd każdy obywatel osobiście i bezpośrednio uczestniczyć będzie miał możność w obradach Sejmu. Będzie to miało doskonałe skutki w kształceniu ducha obywatelskiego w szerokich masach naszego narodu. Skutki te może nie prędko odczujemy, gdyż znajdują się one w stosunku prostym do rozpowszechnienia w naszym kraju radja. Jednak prędzej czy później skutki te się ujawnią, a wyrazem ich będzie nowy typ obywatela polskiego, posiadającego nietylko pełnię praw, ale odczuwającego równocześnie pełnię odpowiedzialności jaka na niego z tego powodu spada. Społeczeństwo polskie naogół okazuje zbyt słabe zainteresowanie sprawami publicznemi. Istnieją grupy osób zajmujących się „polityką”, grupy te tworzą stronnictwa polityczne, z nich wyłania się Sejm i Senat, a z tych ostatnich Rząd kierujący naszą nawą państwową. […] Na opłotkach partyjniactwa krzewić się bujnie zaczyna chwast prywaty. Zjawia się interes osobisty tam, gdzie tylko na interes państwa albo chociażby partji jest miejsce. […] Jawność obrad Sejmu rozszerzona do tego stopnia, jak może to uczynić mikrofon, bezwzględnie przyczyni się do zainteresowania sprawami publicznemi szerszych kół naszego społeczeństwa. Jesteśmy przeświadczeni, że tą drogą osiągnie się oczyszczenie atmosfery partyjniactwa, jaka zaciążyła nad naszem życiem politycznem.

A jak marszałek Maciej Rataj tłumaczył się redaktorowi „Radjofonu Polskiego” z takiego kroku?

„…Ja sam jestem zapalonym radjoamatorem” zaśmiał się szczerze p. Rataj – „Nie może Pan sobie wyobrazić” – ciągnął p. Marszałek – „ile mi przyjemności daje odbiornik, gdy zmęczony i przepracowany częstokroć wracam do domu, zakładam czemprędzej słuchawki i… łączę się ze światem, aby posłuchać na zawołanie w tejże samej chwili, gdy zjawia się u mnie potrzeba tego, jakiegoś koncertu, jakiejś muzyki, śpiewu, ba, nawet bajki dla dzieci częstokroć, o ile są artystycznie oddane, tyle nam mogą sprawić radości i tej jakiejś niefrasobliwej rozrywki” – zapalał się dostojny radioamator. […]

– A jak Pan Marszałek ujął zagadnienie mikrofonu w Sejmie? – rzuciliśmy między wieszami.

– „Bardzo prosto: poleciłem zainstalować go na trybunie! – uśmiechnął się.

– Czy jednak będzie on działał zawsze, na każdem posiedzeniu – zaryzykowałem.

– „Hm, hm… Zadaje mi pan pytanie, które mnie i jako Marszałka i jako radjoamatora wprowadza w pewne zakłopotanie. Zacznijmy od radjoamatorstwa, bo na tem tle prędzej się zrozumiemy” – tu p. Marszałek odrzucił charakterystycznym swym ruchem głowę nieco w tył – „…Ideałem byłby taki parlament, w którym wszyscy posłowie w czasie obrad znajdowaliby się na sali, siedzieliby na swych fotelach i słuchaliby uważnie i w skupieniu tego, co mówca wygłasza z trybuny. Ale przecież Sejm to nie freblówka, a ideały tak trudno znaleść w życiu… To też i w naszym sejmie, podobnie jak i w innych parlamentach – u nas nawet pod tym względem panują kulturalniejsze zwyczaje – rzadko kiedy na sali obrad w czasie sesji panuje względny spokój… Kto był w Sejmie, ten miał możność zaobserwowania, że w czasie obrad posłowie rozmawiają ze sobą, chodzą po sali, grupują się koło prezydjum, szczególniej koło trybuny, rozmawiają tuż koło mówcy o różnych tematach, na sali panuje więc szmer, a nawet pewien zduszony chałas, który przemawiający poseł czy replikujący przedstawiciel rządu starają się przekrzyczeć, choć nie zawsze to się im udaje. Naturalnie, gdyby wówczas otworzyć mikrofon ustawiony po prawej stronie trybuny, to zrozumiałe, że słuchacze – radjoamatorzy otrzymaliby b. słabe wyobrażenie o tem, co się dzieje na sali sejmowej… W każdym razie byłoby to dla nich niezrozumiałe z powodów czysto natury fizycznej. Są nieraz posiedzenia, na których panuje względna cisza i skupienie, gdy przemawiają znani mówcy nasi, gdy wygłaszają swoje expose przedstawiciele rządu i wówczas Izba słucha w skupieniu… Wtenczas mógłby działać mikrofon… podczas jakiejś uroczystości również… Ale i wtedy, niech Pan sobie wyobrazi, że zjawiają się pewne bardzo poważne przeszkody”… – spochmurniał czcigodny radjoamator.

– „Pewne względy partyjne – podpowiedziałem znajdując się w sferze „zasięgu” fal radjowych, promieniujących z utajonych myśli szanownego rozmówcy.

– „Potrosze tak. Gdyż trudno ułożyć sytuację taką, aby przemawiali kolejno wybitniejsi mówcy poszczególnych klubów. Zdarza się natomiast, że zabiera głos znany krasomówca parlamentarny z danego klubu – sala słucha go w skupieniu – mikrofon można byłoby puścić w ruch… Ale również się zdarza, że w odpowiedzi lub w celu odmiennej interpretacji zabiera głos niemniej wybitny orator, lecz niektórzy posłowie, którym nie dogadzają wywody mówcy, przeszkadzają mu, robią tumult, przewodniczący interweniuje, powstaje chałas, mikrofon się zamyka. O ileby więc przekazana została pierwsza mowa, w obozie przeciwników mogłaby powstać skądinąd słuszna krytyka i narzekania na pewne uprzywilejowanie jednych kosztem drugich. Z tego też powodu dysponowanie mikrofonem parlamentarnym nie jest łatwe, a przytem z istoty rzeczy swojej wymaga b. dużej oględności… W każdym razie mogę zapewnić wszystkich moich kolegów – radjoamatorów, że będę korzystał z każdej okazji, aby w czasie obrad sejmowych mógł działać mikrofon i aby im dać możność w ten sposób interesować się debatami, uważając za potrzebne i konieczne z punktu widzenia interesów naszego Państwa, aby jak najliczniejsze rzesze naszych obywateli były wciągane w zainteresowania sprawami i zagadnieniami państwowemi, które są udziałem pracy Wysokiej Izby reprezentującej cały Naród” – kończył naszą długą pogawędkę p. Marszałek.

Na zakończenie oddajmy głos temu, którego głos popłynął tego dnia do słuchaczy. O wrażenia po wystąpieniu zapytała redakcja „Radjofonu Polskiego”:

– „Bardzo się cieszę, że w okresie funkcjonowania mego rządu pracy stała się doniosła rzecz, za jaką liczne rzesze radjofonistów uważają zastosowanie w czasie obrad sejmowych mikrofonu, a co przeciętnemu laikowi może się wydać dość błachem zjawiskiem. Uważam, że zastosowanie radja w obradach sejmowych powinno odegrać znakomitą rolę w większem zainteresowaniu się szerokich mas społeczeństwa sprawami państwowemi, któremi zajmuje się normalnie parlament. Tembardziej ważnem jest to w Polsce, gdzie społeczeństwo całe z bardzo małemi wyjątkami okazuje nazbyt minimalne zainteresowanie przejawami życia publicznego i zagadnieniami natury państwowej. Prawda, złożył się na to cały szereg przyczyn. Niemniej jednak taki stan indyferencji trwać dalej…

I bylibyśmy snuli dalej wątek interesującej rozmowy, gdyby nie nawał pracy, który zmuszał Pana Premjera do porzucenia pięknych apartamentów Prezydjum Rady Ministrów i udania się do Sejmu.

O nieco innym efekcie instalacji mikrofonu w Sejmie już kilka tygodni później napisał redaktor „Echa Warszawskiego”:

Zainstalowanie w sejmie na trybunie mikrofonu radjostacji warszawskiej miało ten skutek, że cały szereg posłów, szczególnie ze stronnictw ludowych i z okręgów oddalonych od stolicy zainstalowało w swoich siedzibach aparaty odbiorcze. Za przykładem posłów poszli ich sąsiedzi i w ten sposób okręgi wyborcze będą mogły słuchać przemówień poselskich. Ponieważ zaś nadawania radjofonicznych przemówień posłów i członków rządu reguluje p. marszałek, przeto radjosłuchacze otrzymują tylko najistotniejsze państwowo-twórcze przemówienia.

Program na piątek, 16 lipca 1926 (Polskie Radjo)

11:15

Transmisja obrad Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
 

„Echo Warszawskie” (16.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Polska Zbrojna” (16.07.1926)

15:00-15:15

Komunikat handlowy
 

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

17:00-17:25

Kwadrans harcerski
 

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

17:30-18:00

Odczyt z cyklu „Najnowsza Historja Polski”
prof. Henryk Mościcki

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

17:30-18:00

Odczyt z działu „Bibljotekarstwo”
Faustyn Czerwijowski /dyrektor Biblioteki Publicznej w Warszawie/

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

18:30-19:00

Odczyt z działu „Podróże i przygody” p.t. „35.000 klm przez lądy i morza” (2) – fragment wspomnień, które ukażą się nakładem „Roju”
por. Mieczysław Lepecki

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

19:00-19:25

Odczyt z działu „Kultura ojczysta” p.t. „Kultura polska na ziemiach południowo-wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej”
dr Marceli Nałęcz-Dobrowolski

„Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

20:00-20:15

Komunikat rolniczy
Szczepan Mędrzecki

„Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

20:30-22:00

Koncert wieczorny poświęcony twórczości Fryderyka Chopina
Karol Stromenger (wiolonczela), Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Nowy Kurjer Polski” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926), „Nasz Przegląd” (16.07.1926)

Fryderyk Chopin: Sonata na wiolonczelę i fortepian (1. Allegro moderato, 2. Scherzo, 3. Largo, 4. Finale)
Karol Stromenger (wiolonczela), Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926)

Fryderyk Chopin: Fantazja f-moll op. 49
Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926)

Fryderyk Chopin: Warjacje B-dur op. 12
Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926)

Fryderyk Chopin: Walc As-dur op. 34 nr 1
Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926)

Fryderyk Chopin: Etiudy
Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926)

Fryderyk Chopin: Dwa mazurki
Róża Etkinówna (fortepian)

„Echo Warszawskie” (15.07.1926), „Polska Zbrojna” (15.07.1926), „Rzeczpospolita” (15.07.1926), „Kurjer Warszawski” (16.07.1926)

Ilustracja tytułowa: Szkic sali posiedzeń oraz fotografia mikrofonu na mównicy

Źródło ilustracji tytułowej: „Radjofon Polski” nr 32/1926, „Radjofon Polski” nr 31/1926

Comments

There are no comments

Post a comment