
„Wszystko słuchało się, tak jak leci… Mama krzyczy: »Idź lekcje odrabiać!«… »Mamo, ale jeszcze trochę posłucham«” – opowiadała Jadwiga Żelężyk, wówczas kilkuletnia mieszkanka Supraśla koło Białegostoku – „Ja bardzo lubiłam wesołą taką muzykę, albo te Szczepcio, Tońcio… I bardzo lubiłam taką muzykę taneczną, muzyki poważnej to ja nie lubiłam słuchać”. Mimo upływu osiemdziesięciu lat, niektóre z tamtych audycji nadal mają swoje miejsce w ramówce. „Wiem, że o dwunastej hejnał był z Krakowa i potem był dziennik, bo tatko zawsze siadał… Dla dzieci były ciekawe różne, bajki i piosenki dla dzieci… Sama słuchałam” – wspominała pani Jadwiga – „I Msza była, zawsze w niedzielę była Msza Święta”.
Przy mikrofonie...
Jadwiga Żelężyk urodziła się w roku 1931. Od urodzenia mieszka w Supraślu pod Białymstokiem. Po raz pierwszy z radiem zetknęła się w pierwszej klasie szkoły podstawowej – był to kupiony przez rodziców odbiornik kryształkowy. Wraz z koleżankami zasłuchiwała się w audycjach słownych i muzyce rozrywkowej. Chciała zostać aktorką. Na realizację tych planów nie zgodziła się matka. Pasję muzyczną udało jej się zrealizować w miejscowym, działającym od 1906 roku chórze. Należała również do harcerstwa.