
„Na Politechnice był dział zabezpieczenia technicznego” – wspominał Karol Tusznio, dziś zajmujący się techniką w grupie ZPR – „To była taka komórka administracyjna, która dostawała jakiś tam budżet z pionu studenckiego i zaopatrywała uczelnię w różnego rodzaju rzeczy, poczynając od jakichś tam papierów, mikrofonów, wzmacniaczy – wszystko to, co się wiązało z działalnością pozanaukową”. Można tam było zdobyć kasety i taśmy magnetofonowe, same magnetofony, a nawet nagłośnienie i projektory do klubów studenckich. W ramach zamówień pozadetalicznych uczelnia kupowała też sprzęt niedostępny w sklepach. Do radiowęzła trafiały też urządzenia wycofane z użytku przez Polskie Radio. „Mieliśmy na przykład dwa magnetofony ZK-246, które zamieniliśmy potem na magnetofony szpulowe półprofesjonalne z Zakładów Kasprzaka MP 223 i 224” – kontynuował pan Karol – „To było wzorowane na Nagrze Kudelskiego, magnetofony z trzema silnikami, elektronicznym napinaniem taśmy, z niezależnym torem zapisu i odczytu i sterowaniem startem i stopem”.
Przy mikrofonie...
Karol Tusznio radiem interesuje się już od dzieciństwa. Kiedy w Technikum Elektronicznym w Kielcach przejmował po starszych kolegach obsługę radiowęzła miał już licencję krótkofalarską. Na studia trafił do Wrocławia, gdzie zajął się modernizacją radiowęzła FOSA 64 i tworzeniem Akademickiego Radia Wrocław. Jeszcze przed zmianami w kraju trafił do Polskiego Radia Wrocław. Tam zajmował się między innymi realizacją dźwięku. Później trafił do wrocławskiego Radia Frank, a następnie Eski i Radia Kolor. Uruchamiał też m.in. Radio Bełchatów, Radio Sud z Kępna czy zgorzeleckie Radio FREM.